Nowy rok nadchodzi a ja siedze w domu i analizuje mecze. Jaki ostatni dzień, taki cały rok. zobaczymy więc czy faworyci pozwolą mi dobrze zacząć. Pierwsze spotkanie które analizuje to Los Angeles Kings i Vancouver Canucks. Faworytem tego spotkania jest zespół gości, który gra ładnie i skutecznie, szczególnie z mocniejszymi rywalami. Kings to drużyna, która strzelała w ostatnich latach zawsze mało bramek i mało traciła. Na ten moment LA Kings są na ostatnim miejscu jeśli chodzi o dorobki strzeleckie (82 bramki, to jest średnia 2.16 gola na mecz). Ostatnio zaczęli wygrywać mecze, ale przeciwko Vancouver Canucks nigdy nie grało im się dobrze. W ostatnich 10 meczach Kings wygrywali 5 razy. 3 razy w regulaminowym czasie gry i 2 razy po rzutach karnych. Ostatni ich mecz skończył się niebywałym wynikiem 0:0 z Winnipeg Jets i przegrali go dopiero po dogrywce. Cuda w bramce wyprawia Jonathan Quick, ale na Vancouver może to nie wystarczyć. Canucks wspięli się na drugą pozycję w NHL z 50 punktami i mają najwięcej strzelonych bramek (128) czyli kompletnie odwrotna sytuacja do Kings. Ostatnio też lepiej grają w defensywie, choć to nie jest nadal poziom godny finalistów Pucharu Stanleya i zdobywcy Pucharu Prezydenta z zeszłego sezonu. Ale wygrali 6 z ostatnich 7 meczów. Oczywiście ofensywe napędzają bracia Sedin i kiedy oni mają słabszy dzień to Canucks dużo tracą. Ale z Los Angeles Kings zawsze grało im się dobrze. Wygrali 6 z ostatnich 8 spotkań z nimi. A 3 ostatnie kończyły się 3:1,3:1 i 3:2 i tak np w jednym z meczów Kings strzelało na bramkę tylko 16 razy, a Vancouver 36 oraz goście zdecydowanie lepiej grali z przewagą. Myśle, że wygra drużyna, ktora zdecydowanie lepiej radzi sobie w ofensywie i będą to goście.




