Spotkanie 25. kolejki Premier League. Oba zespoły mają w tej chwili w swoim ligowym dorobku 23. punkty, czyli o jeden punkt więcej niż pierwszy zespół ze strefy spadkowej. West Brom jednak beznadziejnie radzi sobie na wyjazdach, spośród 12. rozegranych spotkań wygrali zaledwie jedno, podczas gdy Crystal Palace wygrało 5 z 12 meczy rozgrywanych na ich stadionie. Patrząc na ostatnie wyniki, należałoby wskazać gospodarzy na faworytów, w ostatnich 5. spotkaniach uzyskali 7 punktów, goście wywalczyli o 2 mniej. Kolejnym atutem gospodarzy jest brak kontuzji, wszyscy podstawowi piłkarze są gotowi do gry w tym spotkaniu. Za to w podstawowej "11" West Bromwich nie zobaczymy na pewno kontuzjowanych Jonasa Olssona, Stephana Sessegnona oraz Nicolasa Anelki. Obaj menadżerowie będą też z pewnością starać się oszczędzać swoje gwiazdy, ponieważ w najbliższej kolejce obydwie drużyny czekają ciężkie spotkania. W środę West Bromwich gościć będzie u siebie Chelsea Londyn, a w czwartek Crystal Palace zagra na wyjeździe z Evertonem. Mój typ na ten mecz to: 2-0.
Crystal Palace Pomimo tego, że drużyna Tony Pulisa zaprezentowała się z dobrej strony przeciwko faworytom takim jak Chelsea na Stamford Bridge, Manchester United na Etihad Stadium, a także Tottenhamem na White Hart Lane nie zdobyła w tych spotkaniach ani jednego punktu. Ta tradycja została podtrzymana także na Emirates Stadium gdzie ostatnio grały Orły, a pomimo kilku okazji i dobrej gry bramkarza Speroniego w drugiej połowie Arsenal dzięki dwóm bramko Oxlade'a Chamberlaina wygrali spotkanie derbowe z Palace. Dla zajmujących w tej chwili 17 miejsce Orłów była to porażka wliczona w koszty. WBA Pepe Mel jak dotąd nie zaliczył zwycięstwa w Premier League i jego drużyna niebezpiecznie zbliża się do strefy spadkowej. WBA ma w tej chwili tylko punkt przewagi nad strefą spadkową i jest w dokładnie tej samej sytuacji co ich najbliższy rywal. Patrząc na tabelę zwraca uwagę jednak rubryka: ilość remisów. The Baggies remisowali najczęściej ze wszystkich drużyn w tym sezonie, drugi Everton ma o dwa remisy mniej. Sam Mel także w czasie swojej kadencji już dwa razy zremisował i raz przegrał, dramatyczny i obfitujący w kilkukrotne zmiany wyniku mecz z Aston Villą.

