33.kolejka Premier League i mecz "polskich drużyn" - zajmujący ostatnie miejsce w tabeli beniaminek z Leicester z Marcinem Wasilewskim w składzie podejmie walijskie Swansea z Łukaszem Fabiańskim w bramce. "Lisy" długi czas są "czerwoną latarnią" ligi ale dziś nadarza się świetna okazja by przeskoczyć nawet 2 rywali w tabeli. Ostatnie 2 spotkania to 6 punktów po wygranych z West Ham i WBA i drużyna, którą wielu ekspertów skazywało już na pewny spadek nabrała wiary, że można jeszcze uratować ekstraklasę. "Łabędzie" plasują się na 8.pozycji i szans na poprawienie tej lokaty już właściwie nie mają, o utrzymanie też już są od dawna spokojni. Nie dziwi zatem gra w kratkę i przeplatanie zwycięstw z porażkami. Leicester to wprawdzie wciąż najgorsza drużyna ligi u siebie (bilans 3-5-6) ale aż 10 z 14 punktów zostało zdobytych w ostatnich 6 meczach więc pod tym względem ostatnio lepiej. Swansea na wyjazdach gra poprawnie (5-3-7) a ostatnie 7 wypadów to na przemian wygrane i przegrane. Wszyscy pamiętają fantastyczną wygraną Lisów z Man. United (5-3) z początku sezonu. Potem beniaminek wielokrotnie płacił "frycowe" a komentatorzy podkreślali, że często ich dobra gra nie przekłada się na punkty. Ale Premier League to wyjatkowo trudna liga dla beniaminka, dosć powiedzieć że wszyscy tegoroczni są na dzień dzisiejszy w strefie spadkowej. Swansea gra od niedawna w ekstraklasie i ustabilizowało pozycję średniaka. W zimie oddali swojego najlepszego napastnika na rzecz City co nieco osłabiło ich w ofensywie, ale wciąż mają ciekawą drużynę - na dzień dzisiejszy akurat na miarę swojej pozycji w lidze. Sadzę, ze dziś zadecydują w dużej mierze względy motywacyjne. Dla Wasyla i spółki to z pewnością 1 z najważniejszych spotkań w sezonie - kluczowe dla walki o utrzymanie. Kursy na gospodarzy wciąż spadają co również pokazuje kogo się tutaj widzi jako faworyta. Moim zdaniem Leicester lepsza drużyna od Burnley i QPR i wykorzysta dziś okazję do wyprzedzenia ich w tabeli.

