Na takie starcie kibice obu ekip czekają cały sezon, w tym meczu aktualna pozycja w tabeli, forma nie ma żadnego znaczenia, na boisku wszyscy muszą dać z siebie wszystko o czym obaj trenerzy doskonale zdają sobie sprawę. Liverpool gra nierówno w tym sezonie, ale tego przyznam że się spodziewałem po tym jak zespół przejść Klopp. Jego filozofia gry potrzebuje okresu przygotowawczego by to zaczęło funkcjonować. Ten styl jednak widać w każdym spotkaniu a więc agresywna gra z wysokim pressingiem. Momentami wygląda to genialnie i w tym sezonie mieli już kilka świetnych spotkań. Klopp uwielbia też te wielkie mecze potrafi niesamowicie motywować swoich zawodników do jeszcze intensywniejszej gry, nie musimy daleko szukać wystarczy cofnąć się trzy dni wstecz kiedy to tutaj gościł lider rozgrywek Arsenal – oglądaliśmy wyśmienite spotkanie zakończone remisem 3:3. To był Liverpool którego kibice chcą oglądać, szczególnie w aspektach ofensywach potrafili szybko w sposób kombinacyjny dochodzi do sytuacji bramkowych i wreszcie je wykorzystywać bo to był w niektórych spotkaniach problem. Największy ból trener ma jednak w defensywie cała gra tej formacji jest do poprawy a po tym co widziałem dotychczas to moim zdaniem tutaj raczej potrzeba wzmocnień bo ci defensorzy prezentują dobry poziom ale nie taki by Liverpool przestał tracić proste bramki, też wiele zastrzeżeń momentami można mieć do Mignoleta. Manu jest w kryzysie na osiem ostatnich spotkań ligowych wygrali tylko jeden mecz. Powoli odpadają z rywalizacji o mistrzostwo kraju co przestaje się podobać właścicielom, wiele się mówi o tym że jeśli dziś Van Gaal nie wygra to będzie zmiana trenera. Intensywność i szybkość tego według większości brakuje temu Manchesterowi, który po prostu mało strzela bramek. Może jakimś światełkiem w tunelu jest ostatni mecz z Newcastle, gdzie przez 40 minut grali z odpowiednio intensywnością czego efektem były dwie bramki i naprawdę duża łatwość w dochodzeniu do sytuacji bramkowych. Potem zwolnili i oddali inicjatywę co skończyło się ostatecznie remisem 3:3. Mówi się też że Manu gra defensywnie ale ja bym wcale tej defensywny nie nazwał solidną potrafią wywijać głupie i proste błędy tak jak z Newcastle. Szczególnie mam tu na myśli wyjazdy w 11 spotkaniach stracili aż 16 bramek przy tylko 5 u siebie widać gołym okiem problem i różnicę. Jestem przekonany że Liverpool zagra z taką samą intensywnością co w starciu z Arsenalem, City, Chelsea a tacy gospodarze są bardzo mocni w ofensywie (średnia 3 bramki na mecz). Manchester też tutaj oczywiście przyjeżdża po trzy punkty i też jestem przekonany że w ich wykonaniu intensywność gry będzie większa niż w poprzednich spotkaniach. Dodatkowo każdy widzi jak te zespołu grają ostatnio w defensywie dlatego te kursy na bramki trochę mnie dziwią.
Mecz Liverpoolu z Man Utd będzie bez wątpienia najciekawszym spotkaniem jakie zostanie rozegrane w 22 kolejce ligi angielskiej. Chociaż to United po 21 meczach jest wyżej w tabeli (6 miejsce) niż gospodarze (9 miejsce) to obecna dyspozycja oraz fakt rozgrywania meczu na własnym boisku to Liverpoolu upatruję faworyta do zwycięstwa w tym spotkaniu. Liverpool w dotychczasowych spotkaniach zdołał uzbierać 31 pkt co oznacza stratę 4 pkt do miejsc pucharowych i już 8 pkt do miejsca w LM w kolejnym sezonie. Najbliższy mecz poza zdobyczą punktową będzie mieć jednak dodatkową motywację ponieważ znana jest rywalizacja między zespołem gospodarzy i zespołu z Manchesteru. Liverpool w ostatnich meczach nie gra źle a tylko 1 porażka i 3 wygrane w 6 ostatnich meczach potwierdzają taką opinię. Na własnym boisku The Redd's są niepokonani od 5 meczy a w ostatnich 6 pojedynkach wygrali 4 razy. United chociaż w tabeli zajmują wysoką 6 pozycję już od dawna grają w sposób przewidywalny i nudny dla kibica. Szczególnie słabo wygląda ich dyspozycja na wyjazdach gdzie bez wygranej pozostają od 5 meczy z których przegrali 3 a na 10 ostatnich wyjazdów tylko 2 potrafili rozstrzygnąć na swoją korzyść. 5 meczy bez przegranej Liverpoolu vs 5 meczy bez wygranej United na wyjeździe dają podstawy by sądzić, że dziś to gospodarze okażą się zespołem lepszym.

