Zacznijmy od gości. Ich ostatnia fatalna forma sprawiła, ze z przyzwoitej pozycji w tabeli zrobiła się już lokata nr 16. Piłkarze Eddiego Howe'a nie wygrali żadnego spotkania z ostatnich 6. W lidze wygrali 4 mecze, 4 zremisowali i przegrali 10. Strzelili 15 bramek, a stracili 24. W meczach wyjazdowych o dziwo radzą sobie tak samo jak u siebie, bo i tu i tu zgromadzili po 8 pkt. Bournemouth w meczach wyjazdowych wygrało 2 razy i 2 zremisowało i przegrało. Strzelili 6 bramek pozwalając sobie na stratę 11 bramek. Ostatnie 3 spotkania to brak zwyciestw wyjazdowych. Jeżeli chodzi o drużynę Pepa Guardioli to są na ustach całej Europy. Zwycięstwem w derbach z Manchesterem pobili rekord zwycięstw z rzędu w Premier League, w dodatku dołożyli efektowne 4:1 z Tottenhamem. W tabeli mają 52 punkty na koncie i w zasadzie już praktycznie pewne mistrzostwo, bo 11 punktów przewagi to dużo, ale sam styl zachwyca. Wygrali 17 meczów i tylko raz dzielili się punktami. Na Etihad wygrali 8 meczów i raz zremisowali. Strzelili 32 bramki, a stracili 7. Moim zdaniem tutaj nie ma o czym mówić, ścieżka zwycięstw będzie nadal kontynuowana. City gra z tak słabym rywalem, że trzeba go wypunktować.

