Liverpool to drużyna, która od czasu do czasu ma w zwyczaju zremisować z jedną ze słabszych drużyn po to, by tydzień czy dwa później rozgromić jakiegoś rywala. Tabela pokazuje, że Liverpool i Swansea są na odmiennych biegunach. Gospodarze w piątek na Emirates w meczu z Arsenalem wypuścili 2 bramkowe prowadzenie, chociaż też trzeba powiedzieć, że w ostatecznych rozrachunku uratowali 1 pkt. Piłkarze Juergena Kloppa mają na swoim koncie 35 punktów, na które złożyło się 9 zwycięstw, 8 remisów i 2 porażki, co daje im 4 miejsce w tabeli. Ciekawostką jest to, że w porównaniu z drużynami z pierwszej 6-tki mają najmniej zwycięstw. Strzelili 41 bramek, a stracili 23. W meczach na Anfield grają tak sobie, bo w 9 spotkaniach nie przegrali ani razu, co jest na plus, lecz też 5 razy zremisowali, poza tym wygrali 4 razy. Strzelili 14 bramek, a stracili tylko 3. To dla nich jest po części mecz na przełamanie, bo w ostatnich 3 spotkaniach u siebie dzielili się punktami. Na odmiennym biegunie są piłkarze Swansea, którzy zamykają tabelę z 13 punktami na koncie. Wygrali 3 spotkania, 4 zremisowali i przegrali 12-krotnie. Strzelili 11 bramek, a stracili 26. W meczach wyjazdowych wygrali tylko raz, 2 zremisowali i przegrali 6 razy. Swansea przegrała ostatnie 6 spotkań wyjazdowych i nie mam wątpliwości, że z Anfield nie wywiozą ani 1 pkt. Gospodarze mają mocną ofensywę, Swansea nadal zawodzi na wyjazdach i liczę na spore strzelanie

