36.kolejka włoskiej Serie A. Spotkanie drużyn, dla których właściwie wszystko jest już w tym sezonie jasne. Sassuolo już od długiego czasu jest pewne utrzymania co było głównym celem w 2 sezonie tego klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Nie dziwi zatem, że ostatnie tygodnie to gra w kratkę tej drużyny - ostatnie 10 gier to bilans 3-2-5. Dla Rossonerich ten sezon to absolutna klęska i w przyszłym roku zabraknie ich w europejskich pucharach - drużynę może czekać w wakacje mała rewolucja i piłkarze walczą teraz o to by do siebie przekonać władze klubu i trenerów. Ostatnia kolejka to pozytywne zrywy obu drużyn - Sassuolo formalnie zdegradowało Cesenę, wygrywając na jej boisku 3:2, Milan natomiast bardzo utrudnił sytuację Romie, pokonując ją na San Siro 2:1. To dowodzi, że można po obu zespołach spodziewać się zaangażowania w ostatnich kolejkach sezonu. Faworyci upatrują faworyta w drużynie gości, natomiast ja skieruję uwagę w liczbę bramek. Gospodarze to jedna z bardziej overowych drużyn we włoskiej lidze: na 35 gier z jej udziałem w 19 padało powyżej 2,5 gola. U gości rozkłada się to mniej więcej równo (17/18), z tym że na wyjazdach też notują raczej wyższe rezultaty (10/17 powyżej 2,5). Oba teamy mają identyczną średnią 2,7 bramki na mecz z ich udziałem. Warto też zauważyć, ze we wszystkich 4 spotkaniach między nimi jakie dotąd się odbyły w Serie A padały przynajmniej 3 gole. Z 1 i 2 strony jest spory potencjał w ofensywie i ma kto strzelać: u gospodarzy trio Berardi-Zaza-Sansone ma łącznie 25 goli, u czerwono-czarnych można liczyć przede wszystkim na Meneza (16) i Hondę (6), który odżył w końcówce sezonu. Liczę, że zobaczymy dziś żywy mecz, bez kunktatorstwa i to zaowocuje kilkoma trafieniami z obu stron.

