W meczu pomiędzy Anaheim Ducks z Toronto Maple Leafs typuje wygraną gości. Anaheim bardzo słabo spisuje sie w tym sezonie i końca złej passy nie widać. Już są bliscy zwycięstwa i tracą wszystko na co zapracowali w jednej chwili. Tak było już kilka razy w tym sezonie. A przedwczoraj z Chicago prowadzili już 4-2 po 2 tercjach i w trzeciej dali sobie wbić 4 bramki... Jednym słowem defensywa Anaheim jest tragiczna i Toronto powinno to wykorzystać, bo mimo że są nierówni to potrafią łatwo wykorzystywać słabości rywali. Ale o tym później. Wróćmy do postawy Ducks. Zdobyli w tym sezonie 16 punktów czyli tyle samo ile Islanders i Columbus. Co ciekawe i Islanders i Columbus właśnie zaczęły notować lepsze wyniki (i nawet wygrywać), więc wiele osób wierzy że Anaheim też zrobi to samo. Ale Anaheim wcale nie strzela dużo. Mimo że 3-4 zawodników ma sporo bramek, to ogółem zdobyli tylko 48 bramek, co jest jednym z najgorszych wyników (2 bramki strzelone na mecz). Toronto z drugiej strony ma jeden z najlepszych ataków w NHL. 74 bramki strzelone to ścisła czołówka, zaraz za Chicago, Philadelphią, Pittsburghiem i Bostonem. Punktowo też wyglądają nieźle - 28 punktów. Ostatnio mają passę 3 wygranych z rzędu MIMO braków kadrowych, w których strzelili 17 bramek! W dwóch 7 bramek i w ostatnim cztery. A te bramki strzelali nie byle komu bo Tampie Bay, Washington Capitals i Dallas Stars. Nowych kontuzji nie ma, więc według mnie może być tylko lepiej. W pojedynkach bezpośrednich ostatnie 9 z 13 spotkań wygrało Toronto i ostatnio 6-3 i 5-2. Najgorszy problem Toronto to bramkarz, bo ani Gustavsson ani Scrivens nie zastępują dobrze Reimera. Mimo to i tak obaj golkiperzy są lepsi niż Hiller, a słabsi niż Ellis, który ma lepsze statystyki ale jest tylko rezerwowym i nie jest pewne że dziś zagra (występ pod znakiem zapytania). Myśle, że Kessel (16 bramek) i Lupul (11 bramek) rozstrzelają Anaheim. Powodzenia!

