Po przerwie na reprezentacje wraca Premier League. Od razu pierwsze spotkanie to batalia o pierwsza 4. W zdecydowanie lepszym położeniu znajduję się Arsenal, który ma 6 punktów przewagi na The Reds. Dla gości to raczej mecz ostatniej szansy, gdyż w przypadku porażki Champions League przestanie być realne. W tym meczu stawiam zdecydowanie na gospodarzy, którzy wyraźnie złapali wiatr w żagle i w lidze nie przegrali od 9 spotkań. W kapitalnej formie znajduję się najlepszy strzelec zespołu Oliver Giroud i czuję, że dziś przy przeciętnej obronie Liverpoolu odnajdzie drogę do siatki. U gości na pewno odczuwalny będzie brak Gerrarda oraz Sturridge. Jeśli chodzi o tego drugiego to zastąpienie snajpera może być szczególnie trudne. Liverpool w tym sezonie ewidentnie nie radzi sobie w szlagierach z topowymi zespołami. Im większa stawka meczu tym grają bardziej zdenerwowani i łatwiej o głupie błędy i dekoncentrację.

