Po przerwie na reprezentacje wraca Premier League. Od razu pierwsze spotkanie to batalia o pierwsza 4. W zdecydowanie lepszym położeniu znajduję się Arsenal, który ma 6 punktów przewagi na The Reds. Dla gości to raczej mecz ostatniej szansy, gdyż w przypadku porażki Champions League przestanie być realne. W tym meczu stawiam zdecydowanie na gospodarzy, którzy wyraźnie złapali wiatr w żagle i w lidze nie przegrali od 9 spotkań. W kapitalnej formie znajduję się najlepszy strzelec zespołu Oliver Giroud i czuję, że dziś przy przeciętnej obronie Liverpoolu odnajdzie drogę do siatki. U gości na pewno odczuwalny będzie brak Gerrarda oraz Sturridge. Jeśli chodzi o tego drugiego to zastąpienie snajpera może być szczególnie trudne. Liverpool w tym sezonie ewidentnie nie radzi sobie w szlagierach z topowymi zespołami. Im większa stawka meczu tym grają bardziej zdenerwowani i łatwiej o głupie błędy i dekoncentrację.
Zaczynamy święta a wraz z nimi zaczynamy piękny weekend związany z piłkarskimi emocjami. Na sam początek zapraszam na Emirates, gdzie stołeczny Arsenal podejmie Liverpool. Jest to na pewno danie główne na dzisiejszy dzień. Faworytem spotkania jest Arsenal, który ostatnim czasy gra genialnie. Dowodem tego nagroda dla piłkarza miesiąca Francuza Giroud, a także najlepszego managera Arsene`a Wengera. Kanonierzy obecnie plasują się na 3 pozycji. 18 zwycięstw 6 remisów oraz 6 porażek. Na Emirates Stadium przed własną publicznością Arsenal gra bardzo dobrze. 10 zwycięstw 3 remisy oraz porażka. Ostatnie 5 spotkań w Londynie to 5 zwycięstw Arsenalu. Natomiast Liverpool jest 5 siła Premier League. 16 zwycięstw 6 remisów oraz 8 porażek. Liverpool na wyjazdach gra równie dobrze jak u siebie. 8 zwycięstw remis oraz 5 porażek. W ostatnich 5 spotkaniach bezpośrednich Arsenal na Emirates wygrał 3 razy. Raz padł remis, raz wygrali przyjezdni. Faworytem są Kanonierzy, wygrywając zrobią kolejny krok ku Lidze Mistrzów. Typ 2-0.

