Barcelona zawiodła swoich kibiców w sobotę porażką na Camp Nou z Alaves 2:1, pomimo tego, że ta przegrana nie miała prawa się zdarzyć. Luis Enrique zdecydowanie przekombinował z doborem składu biorąc porażkę na siebie. Nie spodziewał się, że ten mecz tak się rozstrzygnie, jednak głównym celem jest LM. Dziś na pewno nie będzie tak słabej gry, słabego i na razie nie pasującego Alcacera na boisku, być może na bramce nie będzie świeżego w klubie Jaspera Ciliessena. Barcelona często przełamywała swoje niepowodzenia wysokimi zwycięstwami, rekompesując kibicom porażkę. Problemem na pewno były Copa America i IO, które spowodowały, że magiczne trio z przodu nie mogło grać razem z przodu i nawet niezbyt wiele trenowało. Jednak Barca w pierwszych 2 spotkaniach ligowych pokazała, że bez Suareza czy Neymara, też potrafią grać, bo rozbili Betis 6:2 i wygrali ważne wyjazdowe spotkanie z Bilbao 1:0. Jeżeli chodzi o Celtic, to piłkarze Brendana Rodgersa, który pod początku sezonu prowadzi "The Bhoys" poza meczami z Lincoln FC w el. LM prezentują się nieźle, chociaż w zderzeniu z rosnącą w siłę Hapoelem Beer Shevą w meczu wyjazdowym zagrali bardzo słabo. W zasadzie na ich postawę trzeba wziąć poprawki. Nawet sobotnie zwycięstwo z Rangersami 5:1 nie powinna aż tak bardzo cieszyć, bo rywal grał w "10", a i sami Rangersi nie przekonują, choć zajmują 3 miejsce. Jak na razie w SPL wygrali wszystkie 4 mecze strzelając rywalom 15 bramek. Problemem dla byłego trenera Liverpoolu jest brak głównej strzelby Griffithsa, który z powodu kontuzji dziś nie zagra. Celtic nie jest poważną ekipą na europejskich arenach od wielu sezonów i wróżę podobny wynik jak do tego, sprzed 3 lat, gdy Barcelona wygrała u siebie aż 6:1

