Zapewne nie tak kibice, działacze czy sami piłkarze Benfiki Lizbona wyobrażali sobie start w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Tym bardziej, że po losowaniu fazy grupowej byli uznawani nawet za faworyta swojej grupy, los bowiem okazał się łaskawy i Benfica trafiła do grupy z Zenitem, Monaco i Leverkusen. Niestety Benfica tego nie potrafiła wykorzystać i dziś przed ostatnim meczem w fazie grupowej nie tylko wiedzą, że nie awansują do fazy play-off ale również wiedzą, że zajmą ostatnie miejsce w grupie na zakończenie tej fazy rozgrywek. Leverkusen natomiast ma już zapewniony awans do fazy play-off, ale dziś będą starali zapewnić sobie pierwszej miejsce w grupie. Jest to dość istotne bowiem uda im się wtedy uniknąć zdecydowanie trudniejszych rywali w 1/8 niż gdyby zajęli 2.miejsce. Aby tak się stało muszą dziś pokonać Benficę. Osobiście uważam, że jest to możliwe bowiem trener Portugalczyków Jorge Jesus zapowiedział na wczorajszej konferencji prasowej, że w meczu z Leverkusen zagrają piłkarze, którzy do tej pory grali mniej. W kadrze nie ma: Júlio Césara, Luisão, Eliseu, Maxi Pereiry, Andreasa Samarisa, Ljubomira Fejsa, Enzo Péreza, Rúbena Amorima, Nicolása Gaitána, Eduardo Salvio, Miralem Sulejmaniego, Bebé i Jonasa. Rzecz jasna nie wszyscy to zawodnicy podstawowego składu ale na pewno brak kilku z tych zawodników pokazuje, że Benfica dziś zagra w mocno rezerwowym składzie. Leverkusen natomiast zagra dziś bez kontuzjowanych Stefana Reinartza i Kyriakosa Papadopoulosa, a także Larsa Bendera. Osobiście uważam więc, że to Leverkusen ma w tym meczu o co grać, ponadto jest to ekipa, która naprawdę nieźle sobie radzi w niemieckiej Bundeslidze jak i oczywiście w Lidze Mistrzów. Myślę że podopieczni Rogera Schmidta nie przepuszczą takiej okazji i wygrają oraz zakończą zmagania w swojej grupie na pierwszym miejscu. Wtedy będą pewni, że w 1/8 na pewno nie zagrają z Realem Madryt, Chelsea czy Porto, a zagrają z teoretycznie słabszym zespołem. Myślę, że Leverkusen ma o co grać i liczę, że uda im się wygrać ten mecz.

