Spotkanie które ma ustawić Chilijczyków na dobrej pozycji przed starciami z europejskimi gigantami w dwóch następnych spotkaniach grupowych. Bez kalkulacji biorę zwycięstwo drużyny Sampaoliego przynajmniej dwoma bramkami po azjatyckim handicapie (-1). Tylko w tym spotkaniu Chile może sięgnąć po pewne 3 punkty i zrobić dobry bilans bramkowy na starcie turnieju. Nie ma co porównywać Australii z 2006 i 2010 roku do obecnego składu Kangurów. Prócz Cahilla nie ma w tej kadrze zawodników pokroju Kewella czy Viduki. Walka z ich strony - oczywiście będzie, ale do momentu przełomowego w postaci bramki ze strony Chile. Za nią i za kolejne będzie odpowiadała w głównej mierze największa gwiazda tej kadry - Alexis Sanchez oraz gracz Valencii - Vargas. Piekielnie mocną stroną ekipy Chile są także jej skrzydła gdzie zobaczymy Isle oraz Beausejoura. W optymalnej dyspozycji grą będzie dyrygował gracz Juventusu - Vidal. Nie widzę argumentów po stronie Australii trzymam zaś kciuki za poczynania Chile w tym meczu jak i całym turnieju. Przed MŚ Chile w sparingach przyprawiało o zachwyt prawie cały świat. Nie z przypadku Chile potrafiło mieć większe posiadanie piłki w spotkaniach z Hiszpanią czy Anglią. W moim przeczuciu bedą oni czarnym koniem MŚ. Jeśli Chile ma wyjść z grupy to bezwględnie musi to dzisiejsze spotkanie z outsiderem wygrać.

