ecz na przełamanie i złapanie lekkiego dla którejś z drużyn. W trzech pierwszych kolejkach sezonu oba zespoły zgromadziły w sumie, tylko jeden punkt, jednak to gra Cracovii daje jej fanom większą nadzieje na poprawę zdobyczy punktowych. W każdym z dotychczasowych meczów Cracovia potrafiła stwarzać sobie dosyć klarowne sytuacje strzeleckie, czego nie można powiedzieć o zespole Korony. W zremisowanym meczu poprzedniej kolejki przeciw Pogoni, zespół z Kielc trafił, co prawda dwukrotnie do bramki rywali, lecz gole padły po strzale życia, jaki oddał Kiełb i fatalnym kiksie bramkarza Portowców, przy uderzeniu Golańskiego z rzutu wolnego. Poza tym tworzenie akcji ofensywnych idzie scyzorykom jak po grudzie. Słabo gra Sobolewski, kontuzjowany jest Jovanovic, przez co cała gra opiera się na chimerycznym Kiełbie i na stałych fragmentach gry wykonywanych przez Golańskiego. Kapitan Korony nie jest jednak w pełni sił i narzeka na bóle pleców, przez co przedwcześnie opuścił boisko w poprzedniej kolejce. Po odejściu walczaka Korzyma do Podbeskidzia siła ofensywna Korony wygląda naprawdę marnie. Dodajmy do tego fatalną grę w obronie i klopsy popełniane przez obrońców w każdym meczu i mamy obraz murowanego kandydata do gry w strefie spadkowej. Cracovia rozpoczęła sezon jeszcze gorzej, lecz w każdym meczu gracze pasów stwarzają sobie dogodne sytuacje strzeleckie. Widać, że trener Podoliński szuka najlepszych rozwiązań raz po raz mieszając w ustawieniu powstałej przed sezonem drużyny. W poprzednich spotkaniach Cracovia zdominowała Górnika w ostatnich dwudziestu minutach meczu, miała sporą przewagę w pierwszej połowie meczu z Jagiellonią i przebłyski w starciu przeciw Legii, pora więc na całe dobre spotkanie. Kiedy takie rozegrać jak nie dziś przeciwko jednej z najsłabszych drużyn początku sezonu? Dziś przy Kałuży zwycięży Cracovia.

