Gospodarze w obecnym sezonie trochę zawodzą, chociaż trzeba przyznać, że grali już prawie ze wszystkimi drużynami z czołówki, a ich strata do 5-tego Tottenhamu to tylko 4 punkty, więc nie jest to jakiś tragiczny wynik. Drużyna Roberto Martineza zgromadziła 17 punktów na które złożyły się 4 zwycięstwa, 5 remisów i 3 porażki. Strzelili 20 bramek, a stracili 16. W meczach na własnym stadionie rozegrali 6 spotkań w których wygrywali, remisowali i przegrali tyle samo spotkań - 2, ale ich rywalami byli: Chelsea, Liverpool, Manchester City czy Manchester United. W ostatnim spotkaniu u siebie rozgromili 6:2 Sunderland po bardzo dobrym meczu, chociaż piłkarze Sama Allardyce'a odrobili straty przy wyniku 2:0. W tych 6 spotkaniach strzelili 12 bramek, tracąc 11. Ich rywal bardzo słabo wszedł w sezon, co skończyło się zmianą trenera. Klub opuścił Tim Sherwood, którego następcą został Remi Garde. Jak dotychczas Francuz prowadził swój zespół w 2 spotkaniach i o ile przejął zespół tuż przed wyjazdowym spotkaniem z Tottenhamem, to już miał czas na przygotowanie zespołu do meczu z Manchesterem City, który zremisowali u siebie 0:0. Goście zgromadzili tylko 5 punktów. Wygrali 1 spotkanie, 2 zremisowali i 9 przegrali. Strzelili 10 bramek, tracąc 20. W meczach wyjazdowych zgromadzili 3 punkty. Moim zdaniem Everton ma zespół, który spokojnie może się włączyć do walki o Ligę Mistrzów, bo i Lukaku i Kone to nieźli napastnicy, a ten 2 dał popis w meczu z Sunderlandem. Jeżeli chce się grać w pucharach, to trzeba pokonywać takie przeszkody jak Aston Villa

