Dla Hiszpanów to być albo nie być na tych Mistrzostwach Świata w Brazylii. „La Furia Roja” sensacyjnie przegrała 1. mecz z Holandią aż 1-5 i teraz jest pod przysłowiową „ścianą”. Ja w meczu z Chile uważam, że padną co najmniej 3 gole (i typuję over 2.5). Przede wszystkim jedni i drudzy zapowiadają, że będą atakować bramkę rywali. Hiszpania w premierowym starciu potrafiła wbić jednego gola Holendrom, a w końcówce także miała swoje kolejne okazje. Poza tym straciła aż 5 goli, a to fatalnie świadczy o jej defensywie. Źle zagrał choćby Iker Casillas. Dzisiaj nie sądzę, żeby Chile wbiło także 5 goli, ale o jednego, 2 może się spokojnie pokusić. Tymczasem Chilijczycy pokonali w 1, konfrontacji Australię 3-1. Jeśli chodzi o ofensywę, to zaprezentowali się naprawdę dobrze. W defensywie nie szło im jednak zbyt okazale i nawet słabe w ataku „Kangury” mogły jeszcze zdobyć nawet z dwie bramki. A Hiszpania na pewno wykorzysta każdy błąd swojego dzisiejszego przeciwnika. W 3. ostatnich meczach Chile zdobyło aż 8 bramek. Innym argumentem przemawiającym za overem jest to, że dzisiaj Hiszpania absolutnie nie może już kalkulować i jeśli będzie remisować, to rzuci wszystkie swoje siły do ataku. A to z kolei stworzy okazje do kontrataków dla ambitnych Chilijczyków. W 4. ostatnich meczach pomiędzy tymi drużynami zawsze padał over 2.5.

