Moim faworytem na to spotkanie jest Nigeria - drużyna bardziej doświadczona i obyta z piłką europejską. Fakt, że większość kadry gra na co dzień w "cywilizowanych" ligach może mieć w tym meczu pierwszorzędne znaczenie. Na papierze są dużo mocniejsi od rywala. Gwiazdy zespołu (Obi Mikel, Emenike, Victor Moses czy Ahmed Musa) to uznane marki, każdy z nich jest wyceniany na ponad dziesięć milionów euro. Potencjał jest spory. Jedyne co może popsuć Afrykanom zabawę to przypadkowo stracona bramka, lub długo utrzymujący się bezbramkowy remis. Wtedy może zrobić się nerwowo. Iran jest jak dla mnie taką trochę dziką drużyną z końca świata i nie bardzo wiadomo czego się po nich spodziewać. Tu dosłownie garstka graczy znalazła pracodawców w Europie, do tego w ekipach raczej nie rzucających na kolana. Fulham, Eintracht Braunschweig, Las Palmas czy Nijmegen nie są krezusami w swoich ligach. Wracając do tematu rynkowej wartości graczy - cała ekipa Iranu jest wyceniana na 24 miliony, czyli niewiele więcej niż sam John Obi Mikkel z Chelsea. Moim zdaniem Iran stoi na straconej pozycji. Błędy w obronie są nieuniknione i jeśli Nigeryjczycy nie zagotują się mentalnie to powinni to swobodnie wygrać.

