Każda seria się kiedyś kończy, o ile wiadomo, że seria Korony bez porażki kiedyś musiała się zakończyć tak również seria porażek w końcu dobiegnie końca. Liczę, że Korona tą serię zakończy w imponującym stylu czyli od efektownego zwycięstwo u siebie w meczu z Bełchatowem. Leszek Ojrzyński w końcu przed spotkaniem ligowym z Bełchatowem nie ma absencji zawodników spowodowanych nadmiarem kartek. Owszem Jacek Kiełb i Vlastimir Jovanović mają jakieś drobne urazy, ale uważam, że obaj znajdą się w kadrze meczowej na GKS i pomogą swojemu zespołowi odnieść zwycięstwo. Korona z Bełchatowem już kilka razy grała w Ekstraklasie i zauważyłem bardzo ciekawą rzecz w spotkaniach na stadionie w Kielcach. Otóż Korona u siebie albo remisuje z GKS-em ale pokonuje ten zespół z handicapem bramkowym (5-3 w sezonie 2006/07 czy 3-1 w sezonach 2008/09 i poprzednim). Bełchatów w tym sezonie nie gra najlepiej jest tuż nad strefą spadkową a przyczyną tego jest spora liczba porażek - aż siedem, więc ma już tylko Cracovia. Warto dodać, że GKS na wyjazdach radzi sobie naprawdę słabiutko, w 6 dotychczasowych meczach wyjazdowych ekipa Kamila Kieresia zdobyła raptem jeden punkt (w Gdańsku z Lechią). Ponadto na wyjazdach zespół z Bełchatowa traci skuteczność - do tej pory 2 bramki co jest najgorszym rezultatem w lidze. Liczę więc na przełamanie Korony w spotkaniu z Bełchatowem czyli w momencie dobrym dla Kielczan, w końcu nie są osłabieni przez nadmiar kartem czołowych zawodników oraz grają z rywalem, który na wyjazdach jak na razie spisuje się słabo.

