Pomimo niedawnej wpadki z Górniem w Zabrzu i ledwie remisu u siebie z Lechem Korona Kielce, w wyniku ostatnich częstych wpadek Legii i Śląska pozostaje w grze o tytułi mistrzowski.Priorytetem dla Kielczan jest jednak wywalczenie przepustki chociaż do europejskich pucharów, a skoro punkty traci się w meczach z bezpośrednim rywalem do walki z Poznania, to nie wolno ich tracić ze słabeuszami i średniakami. Do tej drugiej grupy można zaliczyć lubińskie Zagłębie. Drużyna "żłocisto-krwistych" jest takim zespołem drwali, bez polotu ani specjalnej składni i organizacji w ofensywie. No niczym drużyna rodem z IV ligi, z tym że sa pewne ale. Po pierwsze determinacją Korona bije wszystkich na głowę. Po drugie ekipa z Kielc przewyższa inne zespoły świetną organizacją w grze destrukcyjnej. Po trzecie "Scyzory" mają genialnie opracowane stałe fragmenty gry. Czy komuś coś to przypomina? Mi Polonię Warszawa z sezonu 1999/2000. Taka gra po prostu w realiach polskiej Ekstraklasy działa. Do pełni szczęścia brakuje jednak kieleckiego Olisadebe. Nieprzypadkowo Korona na wiosnę wygrała pięć z ośmiumeczów. Z Lechem też by wygrała, gdyby nie zaczęła grać minimalistycznie po objęciu prowadzenia 2:0, wnioskując że skoro Lech nie jest w stanie stworzyć sobie dogodnej sytuacji podbramkowej to nie ma ca atakować, bo gola nie strzeli. Zagłębie na wiosnę zaczęło z kolei ostatnio grać dobrze. Wygranie 5 z 6 spotkań musi budzić respekt, nawet jeśli rywale byli słabi (Cracovia, Widzew, ŁKS, Jagiellonia i Lechia). Po ostatnim meczu w Gdańsku ekipa z Lubina zeszła "z musku". 8 pkt przewagi nad ŁKS-em to przewaga bezpieczna. Determinacja będzie więc większa u mającej 2 pkt straty do trzeciego Ruchu Korony, która dziś moim zdaniem już nie odpuści.

