Mecz, w którym wszyscy doszukują się niespodzianki, czyli innego wyniku niż wygrana Lecha Poznań. Mecz w Poznaniu, Lech na fali wznoszącej po 4 zwycięstwach ligowych i 1 pucharowym, ostatnio prysznic i porażka w Białymstoku 2:1. Jak zagrają teraz? Niewątpliwie faworyt, ale ja koncentruję się na dużej ilości bramek, którą przewiduję w tym meczu czyli +3,5. Ofensywa Lecha z takimi zawodnikami jak Kownacki, Jevtic, Robak i Pawłowski robi wrażenie i jest odzwierciedleniem wyników bramkowych całej drużyny - 7 meczów 19:5 w bramkach. Przebudzona drużyna z Poznania jest niezwykle efektowna ostatnio i pnie się w górę tabeli. Ich średnia bramek z tego sezonu to po 18 kolejkach 27:18, czyli średnia 1,5 zdobywanej i 1 tracona bramka, ale jednak ostatnie ich 5 meczów to 3 mecze z 3 bramkami, 5 i 6 bramkami. Od 8 ostatnich meczów u siebie w tym sezonie, lipca br. - ligowe i pucharowe nie przegrali, posiadając bilans bramkowy 14:4, co zapowiada grad goli, gdyż ich przeciwnicy nie są gorsi. Korona Kielce, drużyna środka tabeli ze stratą 5 punktów do Lecha i bilansem bramek 25:37 - nikt nie ma więcej straconych w lidze goli. Dużo strzelają i tracą jeszcze więcej, ale ich mecze są przez to niezwykle atrakcyjne. Ostatni ich mecz przełamał trochę tą statystykę - tylko 1:0 z Piastem Gliwice. 10 ostatnich meczów Korony to - 1 mecz z 1 bramką, 4 mecze z 3 golami i 6 meczów powyżej 3 bramek. Korona jest uniwersalną drużyną, sama dużo strzela, traci lub jest wymiana bramek. Na wyjazdach gra słabo ze średnią 1 zdobywanej i aż 3 traconych bramek, ale potrafiła np. ostatnio wygrać w Niecieczy 3:1 i przegrać 4:0 w Chorzowie, Łęcznej i 6:0 z Cracovią.

