Its ShowTime! Niestety to stwierdzenie nie odnosi się do pojedynku Lecha z Lechią a jedynie do samej Lechii. Drużyna z Gdańska gra spektakularne mecze, a to z Wolfsburgiem, a to z Schalke a to z Juventusem ale... tylko w ramach pikniku z watą cukrową w tle. Jedyny mecz o stawkę (3 pkt w ekstraklasie) Lechia przegrała na własnym stadionie z Cracovią. Czyżby przeciwnik był zbyt mało znany żeby piłkarze Lechii się zmobilizowali? Ale dosyć sarkazmów. Lech to spotkanie wygra bo musi i już. Po pierwsze Mistrzowi Polski nie przystoi ponieść dwóch porażek z rzędu na własnym stadionie. Po drugie o ile Pogoń Lechowi "nie leży" to z Lechią zawsze wszystko kończy się dobrze. Nawet jak coś idzie nie tak to Zaur dostaje czerwoną kartkę i Lech odrabia z 0:1 na 2:1 albo Gostomski popisuje się interwencją roku ratując zespół przed remisem. Poza tym Maciej Skorża będzie miał do dyspozycji Hammalainena i wracającego po kontuzji Gergo Lovrencicsa. Zwłaszcza ten drugi to spore wzmocnienie na skrzydle pod nieobecność Dawida Kownackiego. Zatem miejmy nadzieję że w sobotę będzie show godny dwóch drużyn aspirujących w tym sezonie do gry o najwyższe cele.

