Spotkanie pomiędzy Liverpoolem i Manchesterem City dla obu drużyn będzie zgoła odmiennym. Gospodarze na inaugurację dostali bardzo srogie baty, 3:0 od West Bromwich Albion, zaś goście po zmasowanych atakach i ciężkich przeprawach, pokonali 3:2 Southampton. Co prawda Te Citizens tylko raz wygrali na Anfield Road, bowiem na 11 spotkań H2H padły jeszcze 2 remisy i aż ośmiokrotnie wygrywała ekipa LFC. Typu na zwycięstwo gości upatruje w składnych kontratakach. The Citizens w tym spotkaniu nie są stawiani w roli wielkiego faworyta, więc nie ciąży na nich presja wyniku. Do tego dodać trzeba również żałosną postawę trenera Liverpoolu, Brendana Rodgersa. Szkoleniowiec gospodarzy zupełnie nie poradził sobie z ustawieniem zespołu i wyrysowaniu taktyki na tak słabego rywala jakim jest zespół WBA... to aż strach myśleć co zrobią z jego podopiecznymi zawodnicy obecnego mistrza Anglii. Gospodarze z pewnością odczują w nogach skutki czwartkowego spotkania w Lidze Europejskiej. Trzy dni to według zdecydowanie za mało by dojść do pełni formy po wyjeździe... co prawda niedalekim bo do szkockiego Hearts.

