Moja ostatnia analiza na dziś również dotyczyć będzie spotkania w Lidze Narodów. Tym razem przenosimy się na zachód, do Luksemburgu, którego reprezentanci podejmą rywala... praktycznie najłatwiejszego z możliwych, San Marino. Mowa tu oczywiście o reprezentacji amatorskiej, która praktycznie od każdego dostaje ładne "lanie". Jest to jedno ze spotkań, w których bardzo łatwo wskazać faworyta i domniemanego zwycięzcę spotkania. Tutaj są to oczywiście gospodarze, którzy od 9. kolejnych spotkań u siebie prezentują dość atrakcyjną i przede wszystkim skuteczną grę, zupełnie przeciwnie do drużyny dzisiejszych przyjezdnych. Zespoły te mierzyły się ze sobą pierwszy raz zaledwie miesiąc temu i wówczas Luksemburczycy triumfowali w enklawie Włoch wynikiem 0:3. Dziś spodziewałbym się więcej, przynajmniej czterech bramek w wykonaniu samych gospodarzy. Dlaczego? Otóż po pierwsze, w ostatnim meczu u siebie Luksemburczycy rozgromili Mołdawię 4:0, która przecież jest nieco mocniejszą ekipą od San Marino. Po drugie, San Marino na wyjezdzie ostatni raz wygrało... no właśnie, nie wygrało nigdy! i w 9. z ostatnich 10. spotkań w delegacji tracili po co najmniej 4 bramki na mecz. Krótko podsumowując, spodziewam się dziś bardzo pewnego, przynajmniej cztero-bramkowego zwycięstwa miejscowych.

