Dziś wieczorem kolejny mecz Ligi Europy. Rewanżowe spotkanie ćwierćfinału pomiędzy Newcastle a Benficą rozpocznie się o godzinie 21 polskiego czasu. W pierwszym meczu na Estadio da Luz gospodarze wygrali 3-1. Wynik nie dziwi, bo gracze z Lizbony są w tym sezonie w wyśmienitej formie. W lidze portugalskiej liderują z przewagą 4 punktów nad drużyną z Porto. Nie przegrali jeszcze żadnego meczu w lidze, podział punktów zanotowali jedynie w 4 meczach. Piłkarze stanowią monolit, a w 25 meczach sezonu strzelili aż 68 bramek przy 15 straconych. Głównym sprawcą takiego stanu rzeczy jest Oscar Cardozo z 16 strzelonymi bramkami w lidze i 6 w Lidze Europy a także Lima, który strzelił 15 bramek. To właśnie atak jest główną bronią Benfici i to z tymi piłkarzami defensywa z Newcastle będzie miała największy problem. Defensywa, która można powiedzieć jest w lekkiej rozsypce, ponieważ w dzisiejszym meczu nie zobaczymy kapitana Srok, Fabricio Colocciniego, Cheicka Tiote, Davide Santona, Ryana Taylora, Jamesa Percha, Mathieu Debuchy’ego i Harisa Vuckica. Do składu powraca Hatem BenArfa, jednak jest małoprawdopodobne by zaczął mecz w pierwszym składzie. Drużyna gości jest w znacznie bardziej komfortowej sytuacji, ponieważ nikt nie jest kontuzjowany ani zawieszony, mało tego kolejny ważny mecz zagrają dopiero 21 kwietnia w derbach Lizbony, więc na pewno zagrają na 100%. Sytuacja drużyny Alana Pardew’a w Premier League nie jest do pozazdroszczenia. Zajmują dopiero 13 miejsce i mają przewagę tylko punktów nad strefą spadkową. Newcastle zdecydowanie lepiej radzi sobie na własnym boisku jednak gracze z Lizbony są na tyle groźną drużyną, że nie wydaje mi się by sprostali portugalskim graczom. Myślę, że mecz zakończy się wynikiem 1-2 i Anglicy a właściwie Francuzi z Newcastle pożegnają się z Ligą Europy.

