Real w ostatnim spotkaniu bez Cristiano Ronaldo radził sobie wyśmienicie. Real Sociedad został pokonany 4:1 ale tutaj nie chodziło o wynik, a o styl, który w wykonaniu "Królewskich" był wyśmienity. Na chwilę obecną wydaje się, że pokonali drobny kryzys, który im towarzyszył przez ok. 2 tygodnie. Oczywiście w Primera Division prowadzą w tabeli z 51 punktami na koncie i w razie zwycięstwa będą mieli 4 pkt przewagi nad Barceloną. Wygrali 17 spotkań i 3 przegrali. Bilans bramkowy to 68:17. Żeby uzmysłowić sobie siłę w ataku Realu Madryt trzeba zajrzeć w statystykę zdobytych bramek a jest ich o 11 więcej niż druga ofensywa La Liga - z Barcelony. Na Santiago Bernabeu Real wygrał 8 spotkań i jedno przegrał. Zdobył przy tym 31 bramek, tracąc tylko 6. Jeżeli chodzi o ich dzisiejszego rywala to trzeba powiedzieć, że piłkarze Unaia Emeryego wpadli chyba w mały dołek. Porażka w dwumeczu z Espanyolem w ramach Copa del Rey, porażka z Valencią 3:1 i bardzo wymęczona wygrana z Espanyolem, który sporą część meczu grał w 10. Piłkarze z Andaluzji są na 4 miejscu w tabeli z dorobkiem 13 zwycięstw, 3 remisów i 4 porażek. Strzelili przy tym 34 bramki - najmniej z drużyn w tabeli od 1 do 6, a stracili 22- to najgorszy wynik. W meczach wyjazdowych wygrali 5 razy i 4 przegrali. Moim zdaniem obecna forma Sevilli nie stawia ich w zbyt korzystnej sytuacji a piłkarze Ancelottiego chcą udowodnić, że Real bez Ronaldo również istnieje

