15 kolejkę angielskiej Premiership kończy spotkanie Southamptonu z Manchesterem United. Obie drużyny znajdują się w czołówce więc ciężko tu o zdecydowanego faworyta, choć w ostatnich tygodniach lepiej prezentują się Czerwone Diabły. Co prawda w poprzednim sezonie w meczach między nimi padły dwa remisy po 1:1, ale 8 wcześniejszych starć zawsze wygrywało United. Southampton miał bardzo dobry początek sezonu i aktualnie z 26 punktami plasuje się na 4 lokacie a jeszcze nie dawno był wiceliderem, ale w 3 poprzednich meczach zdobył tylko punkt. W środku tygodnia przegrał 0:1 z Arsenalem, Wcześniej Manchester City rozbił ich 3:0, zremisowali oni 1:1 z Aston Villą i 2:0 Leicester i 1:0 Hull. Widać wyraźniej, że w szeregach Świętych wkradło się zmęczenie i pojawił się kryzys formy. Ale to nic dziwnego, bo przed sezonem przeszli oni spore rotacje w składzie i byli typowani jako jeden z głównych kandydatów do spadku. Ich kluczem do sukcesu jest wygrywanie z drużynami z drugiej 10-tki, gdyż z czołową szóstką na razie nie zdobyli ani punktu przegrywając i z Liverpoolem, i Tottenhamem i Arsenalem i Manchesterm City. Za to na fali jest teraz United które wygrało 4 ostatnie ligowe spotkania i wskoczyło na 5 lokatę mając tylko 1 punkt mniej od dzisiejszego rywala. W środku tygodnia 2:1 pokonało Stoke. Wcześniej wygrało 3:0 z Hull, 2:1 z Arsenalem i 1:0 z Crystal Palace. Zdaje się więc, że van Gall ogarną zespół i rozpoczął się ich marsz w górę tabeli. Na papierze zdecydowanie silniejsza zdaje się być drużyna United. Także forma to potwierdza. Do tego Southampton jest trapiony kontuzjami i nie zagrają kluczowi gracze tacy jak Schneiderlin, Rodriguez czy Cork. Goście mają dłuższą ławkę, a do składu po kontuzji wraca Falcao. Na razie zasiądzie na ławkę, ale to dobry prognostyk dla zespołu. Więc jeśli Mata, Rooney i van Persie pokażą na co ich stać, Southampton nie będzie miał szans i przegra. Stawiam właśnie na taki scenariusz, bo nic nie wskazuje na to, aby gospodarze mieli nagle odzyskać formę.

