To będzie z pewnością jeden z najbardziej wyrównanych dwumeczów w Lidze Europy. Torino, które generalnie prezentuje się gorzej niż w poprzednim sezonie, ale można to zrzucić na sprzedaż Alessio Cerciego i Ciro Immobile, ma bardzo dobre tygodnie bo w ostatnich 5 spotkaniach zanotowali 4 zwycięstwa i remis. Wprawdzie strzelają bardzo mało bramek ale również mało tracą. Na własnym stadionie głównie remisują bo taka sztuka przytrafiała się im 6-krotnie w 10 spotkaniach. W poprzedniej fazie LE wyszli z grupy z 2 miejsca, ustępując tylko belgijskiemu Club Brugge. Na własnym stadionie wygrali 2 spotkania i jedno zremisowali. Ciekawe jest to, że zdobyli w tych meczach tylko 3 gole, nie tracąc ani jednego. Ich rywal ma o wiele gorszy sezon aniżeli te poprzednie. W lidze zajmują dopiero 13 miejsce i szczególnie kibiców Atleticu musi martwić ofensywa, która jest 5-tą najgorszą w lidze, a przecież są w tym zespole tacy piłkarze jak Aduriz, Susaeta czy Muniain. Wyjazdowe mecze tylko odzwierciedlają formę piłkarzy Valverde bo wygrali 3-krotnie, 3 zremisowali i 6 przegrali. W tych 12 spotkaniach zdobyli tylko 7 bramek, najmniej w lidze. Swoją obecność w LE zawdzięczają końcówce fazy grupowej Ligi Mistrzów, w której to wyprzedzili BATE. Moim zdaniem Torino wymęczy 1:0

