Jednym z ciekawszych czwartkowych pojedynków Ligi Europejskiej będzie pojedynek pomiędzy AC Torino, a Athletic Bilbao. Dla mnie faworytem tego spotkania będą gospodarze, na których bukmacherzy wystawili dość wysoki kurs. Uważam, że warto na nich postawić. Po pierwsze, dyspozycja włoskiej drużyny na własnym terenie. W Turynie przegrali oni zaledwie 2 ligowe mecze. Po drugie, forma gospodarzy. Drużyna Kamila Glika w 5 ostatnich meczach 4-krotnie pokonywała swojego rywala (Cesena, Inter, Sampdoria, Hellas) oraz raz zremisowała - Cagliari. W świetnej dyspozycji jest Quagliarella. Myślę, że ten zawodnik może wydatnie pomóc swojej drużynie w zwycięstwie. Kolejnym argumentem przemawiającym za tym typem, będzie słaba gra Bilbao na wyjazdach. W meczach w delegacji Baskowie na 12 takich pojedynków ligowych tylko w 5 zdołało wbić gola przeciwnikom. Warto również wspomnieć, że do Włoch nie jadą tacy zawodnicy jak Aduriz, Balenziaga i Susaeta. Myślę, że ich strata będzie odczuwalna, a AC Torino wykorzysta atut własnego boiska i wykona duży krok w kierunku awansu do następnej rundy.
To będzie z pewnością jeden z najbardziej wyrównanych dwumeczów w Lidze Europy. Torino, które generalnie prezentuje się gorzej niż w poprzednim sezonie, ale można to zrzucić na sprzedaż Alessio Cerciego i Ciro Immobile, ma bardzo dobre tygodnie bo w ostatnich 5 spotkaniach zanotowali 4 zwycięstwa i remis. Wprawdzie strzelają bardzo mało bramek ale również mało tracą. Na własnym stadionie głównie remisują bo taka sztuka przytrafiała się im 6-krotnie w 10 spotkaniach. W poprzedniej fazie LE wyszli z grupy z 2 miejsca, ustępując tylko belgijskiemu Club Brugge. Na własnym stadionie wygrali 2 spotkania i jedno zremisowali. Ciekawe jest to, że zdobyli w tych meczach tylko 3 gole, nie tracąc ani jednego. Ich rywal ma o wiele gorszy sezon aniżeli te poprzednie. W lidze zajmują dopiero 13 miejsce i szczególnie kibiców Atleticu musi martwić ofensywa, która jest 5-tą najgorszą w lidze, a przecież są w tym zespole tacy piłkarze jak Aduriz, Susaeta czy Muniain. Wyjazdowe mecze tylko odzwierciedlają formę piłkarzy Valverde bo wygrali 3-krotnie, 3 zremisowali i 6 przegrali. W tych 12 spotkaniach zdobyli tylko 7 bramek, najmniej w lidze. Swoją obecność w LE zawdzięczają końcówce fazy grupowej Ligi Mistrzów, w której to wyprzedzili BATE. Moim zdaniem Torino wymęczy 1:0


