Mecz zapowiada się ciekawie, z jednej strony Tottenham, który wznosi się z formą do góry, a z drugiej Arsenal, który musi przypomnieć sobie jak się wygrywa spotkania. Mimo, że Capital One Cup nie jest jakimś najważniejszym trofeum to trzeba do meczu podejść poważnie i pokazać jaki kolor ma Londyn. W głowach kibiców Arsenalu ciągle tkwi absurdalne sędziowanie Mike'a Deana, wybryki Diego Costy i porażka z Chelsea, jednak na tym poziomie rozgrywek nie można rozpamiętywać przegranych i od razu trzeba brać się do roboty, a jej będzie dużo. Po derbach z The Blues pora na te, które kibice zarówno jednych jak i drugich czekają cały sezon, mimo, że nie będą to derby ligowe, to spotkanie między Tottenhamem i Arsenalem to zawsze coś więcej niż mecz. Koguty są nienajmocniejszym zespołem w tym sezonie jednak na własnym boisku są zawsze groźni, a zwłaszcza przeciwko Kanonierom mają zawsze dodatkową motywację. Stawiam na przebudzenie Kanonierów i ich wygraną wynikiem 1:2.

