Valencia traciła ostatnio punkty z ekipami mocno zdeterminowanymi, którym albo zagląda w oczy widmo degradacji (Saragossa, Mallorca), albo walczą o europejskie puchary (Sevilla) albo nawet o historyczną okazję gry w Lidze Mistrzów (Levante). Valencia trochę pokpiła sprawę w lidze i już niewiele brakuje aby została wyrzucona poza strefę uprawniającą do gry w LM. Rayo natomiast nie gra w zasadzie o nic. To taki typowy średniak, któremu za daleko do strefy spadkowej jak i do europejskich pucharów, z tym że na ewno bliżej do tych drugich. Wizja pucharów nie jest jednak dla piłkarzy z Vallecano bardzo realna (non-stop Rayo traci 5 pkt - 6 pkt do kilku zespołów aspirujących do walki o nie). Myślę więc, że determinacja będzie po stronie Valencii, a że Rayo ostatnie 3 wyjazdy przegrywało w rozmiarach 5:1 z Espanyolem, 4:2 z Malagą i 4:0 z Sociedad, to z podbudowaną ostatnim remisem z Realem i znacznie lepszą kadrową ekipą z Mestalla również powinno polec. Ile może przecież trwać domowy marazm zazwyczaj domowej Valencii?

