Jednym z najciekawszych meczów 1/8 Ligi Europejskiej będzie starcie w Londynie pomiędzy tutejszym Tottenhamem, a Benficą Lizbona. Ja w tym spotkaniu nie przewiduję gradu goli, dlatego stawiam na under 2,5. Po pierwsze, obie drużyny zaszły już daleko w tych rozgrywkach i wątpię w to, że już w pierwszym meczu między sobą zaryzykują i otworzą się. Jest to faza pucharowa i każda zbyt pochopna decyzja może drogo kosztować. Myślę, że zawodnicy mając w głowie wagę tego meczu nie będą chcieli za wszelką cenę strzelić bramki narażając się na groźne kontry. Zwłaszcza Lizbończycy, którzy mają przecież rewanż na własnym stadionie. Kolejnym argumentem będą wyniki obu ekip w swoich ligach. Są to typowe „under-owe†drużyny. Tottenham w Premier League na 14 meczów rozgrywanych przy swojej publiczności aż 9-krotnie pokrył linie under 2,5. Z kolei Lizbończycy w swojej rodzimej lidze już w 8 ostatnich spotkaniach nie przekroczyli tej bariery. A w tym czasie nie grali byle z kim, bo choćby z Porto, czy z rywalami zza miedzy, czyli ze Sportingiem. Poza tym zespół Benficy traci bardzo mało bramek. Na 21 pojedynków ligowych bramkarz klubu z Portugalii zaledwie 13-krotnie wyjmował piłkę z siatki. Nie ma się zresztą co dziwić, skoro blok obronny tej ekipy tworzą rozchwytywany poprzedniego lata Siqueira, doświadczony Luisao, Garay oraz solidny Maxi Pererira. Uważam, że będziemy świadkami świetnego widowiska, jednak okraszonego małą ilością goli.
W spotkaniu angielskich „Kogutów†z portugalską Benficą stawiam na remis, ale popieram to kilkoma argumentami. Przede wszystkim piłkarze Sherwood’a nie do końca chyba poważnie traktują te rozgrywki. Mają jednak atut własnego stadionu, dzięki któremu ostatnio wyeliminowali Dnipro. Gdyby nie jednak czerwona kartka dla Zozulji to mogłoby być różnie i kto wie, czy by nie było remisu. W meczach „domowych†w Premier League Tottenham grał w tym sezonie 14 razy. Ostatnio wygrał 1-0 z Cardiff, oraz 1-0 z Evertonem. W obu tych spotkaniach było bardzo blisko remisu, a Benfica Lizbona jest na pewno ekipą, która prezentuje wyższy poziom piłkarski niż podopieczni Ole Gunnara Solskjaera. Dodatkowo „Koguty†nie zanotowały remisu w lidze od 1 lutego, a jak każdy wie każda seria musi się kiedyś skończyć. A Benfica to przecież finalista poprzedniej edycji Ligi Europy, dlatego spokojnie ma szasnę na taki korzystny wynik na White Hart Lane. Co ciekawe Benfica także nie remisowała od ... 1 lutego. W lidze gracze z Estadio da Luz nie mają sobie zazwyczaj równych, więc ciężko tutaj przytaczać te wyniki. Na pewno jednak gracze z Lizbony większą mocy dysponują na swoim terenie. Podsumowując. Mamy tutaj do czynienia z dwoma ekipami, których stopień podejścia do tych rozgrywek jest różny. Większy potencjał piłkarski mają „Kogutyâ€, za nimi przemawia też atut własnego stadionu. Sporo większa motywacja jest po stronie Benfici, w składzie której nie grają też jacyś „kelnerzyâ€. Myślę, że to redukuje przewagę „Spursâ€. Poza tym obie drużyny bardzo dawno nie remisowały, a w bukmacherce prawo serii jest bardzo dobrym wyznacznikiem kolejnych typów.

