Pierwsze skojarzenie jakie mi przyszło na myśl to porównanie tego meczu do pojedynku Tottenhamu z Manchesterem City. Podopieczni Mauriccio Pochettino dali wtedy koncert gry roznosząc The Citizens 4:1. Teraz znów grają szlagierowy mecz na White Hart Lane. Koguty są obecnie w formie. Graja szybko pomysłowo, kombinacyjnie. Szczególnie groźni są na własnym stadionie. Liverpool upodobał sobie ostatnio remisy 1:1. Licząc Puchar Ligi, LE i premier League 4 z 5 ostatnich spotkań zakończyło się takim wynikiem. Teraz jednak na ławce Liverpoolu zasiądzie Jurgen Klopp. Liczę więc że zadziała efekt nowej miotły i charyzmatyczny trener natchnie optymizmem swoich piłkarzy. Jak zwykle wiele będzie zależało od dyspozycji Coutinho, Lalany i Sturridge'a. Londyńczycy liczyć będą na Lamele i Kane'a. Ten ostatni przełamał swoją strzelecką niemoc w meczu z MC ale w ostatnim pojedynku ze Swansea już nie zdołał trafić. Wyręczył go za to Christian Eriksen, który staje się specjalistą od rzutów wolnych. Zarówno jedni jak i drudzy w ostatnich meczach strzelają gole i grają ofensywnie. Ostatnie spotkani, w którym Tottenham nie strzelił co najmniej jednego gola to spotkanie z Evertonem rozegrane 29.08.2015. Co ciekawe również tego samego dnia Liverpool nie strzelił gola w przegranym meczu z West Ham 0:3. Później już taka sytuacja nie miała miejsca. Liczę zatem na otwarte spotkanie z dużą ilością goli.
Większość sympatyków piłki nożnej swoje oczy Sobotniego popołudnia zwróci zapewne na White Hart Lane w Londynie gdzie zostanie rozegrany szlagier tej kolejki a wiec starcie Tottenhamu z Liverpoolem, tym bardziej że na ławce trenerskiej gości będzie debiutował Jurgen Klopp. Tottenham pokazał we wrześniu kawał dobrej piłki i sprawdziło się to co pisałem tutaj kilkukrotnie ten zespół jeśli atakuje to jest bardzo mocny, przekonało się o tym City które przegrało tutaj aż 4:1. Kreatywność i atak przy dobrym nastawieniu to nie problem tej ekipy, tym jest defensywa zresztą to problem bardzo dobrze znany, w tym sezonie z kilku wygranych meczy kończyło się startami punktów przez zbyt asekurancką grę. Wracają do tego starcia z City to tam też wcale nie musiało się tak skończyć to aktualny lider prowadził grę i miał okazję zakończyć ten mecz już w pierwszej połowie ale jak podkreślę jeszcze raz Koguty atakujące to Koguty mogące wygrać z każdym. Liverpool będzie moim zdaniem będzie trochę niewiadomą, wiadomo czego można się spodziewać po Niemcu – gdzie zobaczyć zespół grający intensywnie. Moim zdaniem Liverpool personalnie jest wstanie tak grać szczególnie w ataku z tym trenerem moim zdaniem mogą mieć ogromną jakość, defensywa przy takim sposobie grania jaki będzie preferował Klopp przynajmniej na początku będzie miała moim zdaniem sporo problemów z prostej przyczyny brakuje jakości w ludziach. Kolejny aspekt który czuje że będzie tutaj funkcjonował świetnie to kontra, pamiętam Borussię tak grającą dla mnie wówczas był to najlepszy zespół z kontry. Tak więc jak na razie widzę same plusy przed dzisiejszym starcie w ofensywie a Tottenham jak wspomniałem przyciśnięty jest strasznie pogubiony w defensywie. Na koniec jeszcze wspomnę że dla The Reds dzisiejszy rywal jest jedną z ulubionych ekip z czołówki – wygrali pięć ostatnich starć w tym trzy lania zgotowali Kogutom 4:0, 0:3 oraz 0:5.

