Absolutny beniaminek mocno rozpoczął sezon wygrywając z Vigo oraz remisując u siebie z Atletico Madryt ale dla mnie w tamtym okresie rywale łapali formę. Następnie punkty zdobywali tam gdzie ich powinni szukać czyli wygrana z Deportivo, Granadą. Będąca natomiast bez formy Valencia wygrywa tutaj 1:2, Barcelona demoluje 1:5. Nieźle ten zespół wygląda w ofensywie, zresztą było to widać już na zapleczu że u siebie potrafią grać do przodu i sporo strzelać, tylko w jednym starciu z Atletico Madryt nie zdobyli bramki w pozostałych zawsze trafiali, dobrze i szybko potrafią wyjść z kontrą i mają tą wolę walki i ambicję a z takim zespołami zawsze bardzo ciężko się broni, a Sevilla o której za chwilę to zespół zostawiając przez swoją wizję gry sporo luk na tyłach. Problemem beniaminka na pewno jest defensywa przy kreatywnych i szybkich zespołach jest luka, błędy w destrukcji co pokazała Barcelona, Valencia. Sevilla dla mnie cały czas się uczy nowego stylu gry po tym szalonym meczu na otwarcie w następnych spotkaniach szaleństwa z bramkami nie było ale to tylko wina nieskuteczność bo mnóstwo sytuacji niemal w każdym meczu było, tak jak ofensywnej gry. Ta przerwa im się na pewno przydała na trening skuteczność, bo jak wspomniałem kreatywność to nie jest problem i nie powinien być też dzisiaj bo to ze wyjdą ofensywnie to dla mnie pewniak bo gdzie się przełamać jak nie po przerwie i na terenie beniaminka bo tego oddechu też na pewno potrzebowali. Zobaczymy jak będzie funkcjonowała defensywa, która gra z każdą minuta odważniej przy niekorzystnym wyniku i nie ma co ukrywać jest czasami strasznie dziurawa. Dodatkowy atut za typem to gospodarze jeszcze nie wygrali u siebie, goście na wyjeździe po przerwie będą chcieli rozpocząć nową serię, to zwiastuje nam bramki.
Pierwsze z sobotnich spotkań 8 kolejki hiszpańskiej laligi. Leganes całkiem dobrze radzi sobie jak na tegorocznego beniaminka i zgromadził do tej pory 10 punktów, które dają im 11 miejsce w ligowej tabeli. Co ciekawe dotychczas nie radzi sobie jednak kompletnie w meczach przed własną publicznością, bo 2 takie mecze przegrał i raz zremisował (za to z nie byle kim, bo Atletico). W ich wypadku ciężko mówić o wahaniach formy, bo po prostu od początku sezonu grają totalnie w kratkę przepatając lepsze występy gorszymi. Sevilla to oczywiście dużo bardziej renomowany zespół i wygląda no to, że i w tym sezonie nie zwolni tempa, bo i w lidze krajowej i lidze mistrzów radzi sobie. W kraju zajmuje aktualnie 3 miejsce w tabeli z bilansem 4 zwycięstw, 2 remisów i porażki. Dodatkowo w LM ma po 2 kolejkach 4 punkty i pewnie z Juventusem zaczynają uciekać stawce. Bezpośrednio Sevilla z Leganes mierzyły się ostatnio 15 lat temu więc ten bilans nie ma sensu. Ogólnie uważam, że szanse Sevilli w tym meczu są zdecydowanie z nisko oceniane i warto grać w jej stronę.

