W angielskiej Premier League zostanie rozegrane spotkanie pomiędzy Manchesterem City a Swansea City. Michael Laudrup wraz z swoimi podopiecznymi przyjadą do Manchesteru po porażce w Lidze Europy z Valencią i to na własnym stadionie. Natomiast dla gospodarzy to będzie trzeci mecz na własnym stadionie. Zacznę og gości... w lidze angielskiej Swansea to zespół środka tabeli, tak było w poprzednim sezonie (9 miejsce) tak jest i w tym po 12 rozegranych meczach zajmują 12 miejsce. W meczach wyjazdowych nie lubią się dzielić punktami 3-0-3, 6:5, mało tracą goli, ale mało też strzelają. Na początku zgodnie z planem przegrali z Tottenhamem 1:0, później przyszły dwa zwycięstwa, najpierw z West Bromwich Albion, a później z Crystal Palace. Oba zakończyły się po 0:2. Wyjazd do Southampton to porażka 2:0, w derbach Walii przegrali z Cardiff 1:0, a w ostatnim meczu pokonali słabo spisujący się Fulham 1:2, ale tym razem jadą do Manchesteru. Manchester City to król własnego boiska jeżeli chodzi o spotkania ligowe (w sumie pucharowe też, nie licząc porażki z Bayernem Monachium w Lidze Mistrzów 1:3). I tak jak fatalnie grają na wyjazdach (porażki z Cardiff, Aston Villą, pechowa z Chelsea i Sunderlandem, remis ze Stoke i tylko jedno zwycięstwo - z West Hamem) tak na własnym stadionie gromią każdego, kto tylko się tam pojawi (Newcastle 4:0, Hull 2:0, Manchester United 4:1, Everton 3:1, Norwich 7:0, Newcastle 6:0) Razem daje bilans 6-0-0, 26:2. Gdyby dopisać do tego mecze Ligi Mistrzów to w trzech spotkaniach przy 7 straconych strzelili 10 goli. Podopieczni Manuela Pellegriniego na własnym stadionie zrobili twierdze nie do zdobycia. Forma jaką prezentują gracze ofensywni jest imponująca (Aguerro to samodzielny lider w klasyfikacji strzelców z dorobkiem 10 goli), a jak ważnymi piłkarzami są Negredo, Navas i Ture pokazali wchodząc na boisko z Viktorią Plzen i zmieniając obraz gry na korzyść The Citizens. Podsumowując, z obecną formą na własnym stadionie The Citizens są nie do zatrzymania i jakikolwiek inny wynik niż zdecydowane zwycięstwo gospodarzy będzie odbierane jako niespodziankę, a strata punktów (chociażby remis) jako sensację. Przed meczem Manchesteru City z Tottenhamem dużo się mówiło o tym, że Tottenham mało strzela, ale jeszcze mniej traci, bo w 11 meczach stracili 6 goli),, to piłkarze z niebieskiej części Manchesteru pokazali, że wcale tak trudno nie jest strzelić kilka goli dobrej defensywie i tak powinno być też dzisiaj. Więc over 3,5 jest jak najbardziej uzasadniony. A jak powiedział to jeden z komentatorów NC+ "Gdyby Manchester rozgrywał mecze tylko na własnym stadionie to już znalibyśmy mistrza". I t jest chyba najlepsze podsumowanie mojej analizy.

