Można napisać, że PSV Eindhoven trafiło najgorzej jak mogło, a przynajmniej mogło mieć nieco łatwiejszego przeciwnika, można jednak również napisać, że to AC Milan trafił na najtrudniejszego z możliwych rywali. PSV mimo utraty kilku czołowych piłkarzy w letnim oknie transferowym, wciąż jest bardzo groźną i silną ekipą. Widzimy to w meczach ligowych (3 mecze i 3 zwycięstwa) i widzieliśmy to również w pojedynkach z belgijskim Waregem, które w dwumeczu zostało pokonane 5:0. AC Milan natomiast wciąż nie rozpoczęło sezonu, nie jest więc w rytmie meczowym, w którym jest obecnie zespół Philipa Cocu, ponadto warto podkreślić, że gra Milanu w meczach towarzyskich pozostawiała wiele do życzenia, a już 5 bramek straconych w spotkaniu przeciwko Manchesterowi City może budzić niepokój. Kolejna ważna sprawa, to fakt, że AC Milan w ostatnich latach nie najlepiej wspomina wyjazdy do Eindhoven, w sezonie 2004/05 przegrali tu 1:3 (pamiętny walka o finał i dość szczęśliwy awans Milanu) oraz sezon później gdy również przegrali tym razem w fazie grupowej 0:1. PSV więc potrafiło w przeszłości wygrywać z Milanem na swoim terenie i mam nadzieje, że dziś będzie wstanie to powtórzyć. Jeśli chodzi o sytuację kadrową to w 21-osobowej kadrze jaką wytypował na ten mecz Masimilliano Alegri nie ma takich graczy jak: Daniele Bonera, Luca Antonini, Mattia De Sciglio, Bakaye Traoré, Riccardo Saponara, Robinho i Giampaolo Pazzini. W ekipie PSV największą stratą natomiast jest brak Zakaria Bakkaliego, nie wiadomo również czy do dyspozycji trenera będzie Ji-Sung Park. Mimo tych osłabień myślę, że PSV jest wstanie rywalizować jak równy z równym z Milanem na własnym boisku. Faworytem dwumeczu są oczywiście Włosi ale myślę, że w Eindhoven to jednak PSV uzyska korzystniejszy rezultat.
Jak już pisałem przy meczach Wisły z Zagłębiem Sosnowiec i Legii z Rozwojem Katowice, drużyny z Ekstraklasy nawet grając nieco zmienionym składem i jak pokazały wspomniane wcześniej spotkania, wcale nie grając na 100% swoich możliwości są wstanie łatwo i wysoko pokonać niżej notowanego przeciwnika. Wisła i Legia mierzyły się jednak z drugoligowcami, Widzew natomiast zmierzy się z zespołem z jeszcze niższej klasy rozgrywkowej a mianowicie trzecioligowcem Ursusem Warszawa. Co by nie mówić o piłkarzach Radosława Mroczkowskiego i zawirowaniach kadrowych w jego drużynie (ekipa w każdym okienku transferowym się osłabia) to jednak wspomniany Mroczkowski potrafi znaleźć ciekawych zawodników, którzy z powodzeniem są wstanie rywalizować w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jak Widzew podejdzie do dzisiejszego spotkania? Czytając wywiady z trenerem i zawodnikami odnoszę wrażenie, że w Łodzi traktują bardzo serio Puchar Polski. Trener Mroczkowski owszem mówi, że w porównaniu z meczem z Górnikiem nastąpią w drużynie kilka zmian (pewne jest, że Krakowiak zastąpi w bramce Mielcarza, który ostatnio ma nieco gorszy okres gry) ale jak najbardziej Widzew pojedzie na ten mecz z nastawieniem wygrania i awansowania do kolejnej rundy. Ponadto przewija się również to w wypowiedziach, że Widzew ma dość łatwą początkową drogę pucharową, najpierw Urusu, następnie Sandecja i w ćwierćfinale ktoś z dwójki Zagłębie/Piast (jeżeli wcześniej nie odpadną) i w Łodzi chcą z tej drabinki skorzystać i jeszcze wiosną wciąż liczyć się w walce o Puchar Polski. Co można powiedzieć o grze Widzewa? Według mnie gra tej drużyny nawet w spotkaniach z Legią i Górnikiem może się podobać. Szczególnie gra do przodu Widzewa, wcześniej gdy był Pawłowski to właśnie on stwarzał najwięcej zagrożenia pod bramką przeciwników teraz na szpicy jest oczywiście Eduards Visniakovs, w wysokiej formie jest Marcin Kaczmarek, który mnie tym faktem mocno zaskoczył, bo nie ukrywam, że po tym jak grał wiosną miałem tego piłkarza serdecznie dość a tutaj tak metamorfoza. Kolejnym zawodnikiem z którego Widzew powinien mieć pożytek jest Veljko Batrović, który pomału staje się jedną z jaśniejszych postaci tej drużyny. Jeszcze gdyby do formy wrócili Rybicki czy Alex Bruno, a defensywa Łodzian przestała by popełniać tak dużą ilość błędów to naprawdę byłoby już super. Ale nie ma co narzekać według mnie na Ursus w zupełności to wystarczy i spodziewam się dziś wysokiego i efektownego zwycięstwa Widzewa. Ursus niczego nie pomniejszając wyeliminował już Górnik Łęczna z Pucharu ale zauważył, że zespół z Łęcznej na początku sezonu mocno rozczarowuje, a jeszcze gdy dodamy fakt, że na mecz z Ursusem Łęczna pojechała rezerwami i bez trenera to nie dziwmy się, że Ursus był wstanie sprawić niespodziankę. Dziś niespodzianki być nie powinno i myślę, że bardzo dobrym rozwiązanie na to spotkanie jest zwycięstwo Łodzian z handicapem bramkowym.
Od momentu kiedy Wisłę Kraków przejął Franciszek Smuda "Biała Gwiazda" do tej pory nie przegrała meczu, co prawda stylu gry jak nie było tak nie ma ale są jak na razie przynajmniej zadowalające wyniki. Dziś Wisła w walce o 1/8 finału Pucharu Polski zmierzy się z drugoligowcem Zagłębiem Sosnowiec i myślę, że nie powinni mięć większych kłopotów z przejściem tego przeciwnika. Sam Franciszek Smuda mówił przed tym spotkaniem, że nie wyobraża sobie by jego zespół nie podszedł do tego spotkania w pełni skoncentrowany jak również nie wyobraża sobie by zlekceważyć dzisiejszego przeciwnika. Dlatego do Sosnowca na ten mecz "Biała Gwiazda" jedzie najmocniejszym składem i jedynie zabraknie Rafała Boguskiego i Osmana Chaveza, którzy przechodzą rehabilitację. Jeżeli więc w obozie Wisła Kraków panuje nastawienie, że niemożna lekceważyć przeciwnika i sam Smuda ma zamiar wystawić najmocniejszy skład to trudno wyobrazić sobie by drugoligowiec mógł tutaj powalczyć o korzystny wynik. Już o samej różnice klas nie będą wspominał ale warto zauważyć, że Zagłębie nie najlepiej również zaczęło rozgrywki ligowe, w 3 pierwszych kolejkach zanotowali 2 porażki z Wartą Poznań i Górnikiem Wałbrzych. Drużyna z Sosnowca nie jest wiec obecnie w najwyższej formie i myślę, że przy Wiśle grającej na 100% koncentracji wygra dzisiaj wysoko i pewnie. Myślę, że zwycięstwo Wisły różnicą 2 bramek czy nawet więcej jest tutaj naprawdę możliwa, kurs na to zdarzenie jest naprawdę wysokie i myślę, że jest warte ryzyka.
Jak doskonale wiemy sytuacja w polskiej kadrze nie jest najlepsza, chyba już zdążyliśmy się pogodzić z tym, że naszej reprezentacji zabraknie na Mundialu w Brazylii, teraz natomiast największe gwiazdy na czele z Robertem Lewnadowskim upominają się o dodatkowe pieniądze za reklamówkę głównego sponsora reprezentacji. Duńczycy jednak też mają swoje kłopoty, w eliminacjach im nie idzie, na 6 rozegranych spotkań wygrali raptem 1, a ostatnio przegrali u siebie 0:4 z Armenią. Właśnie słaba postawa Duńczyków sprawia, że to właśnie reprezentacja Polski jest uznawana za faworyta tego spotkani, czy jednak słusznie? Patrząc na dotychczasowe dokonania naszej kadry za kadencji Waldemara Fornalika to tak naprawdę nie widać tutaj jakiś spektakularnych osiągnięć. Owszem były remisy z Czarnogórą i Anglią ale te nawet niezłe rezultaty zostały zaprzepaszczane remisem z Mołdawią i porażką z Ukrainą. Tak naprawdę Fornalik prowadzi tą reprezentacją już rok i jakoś nie widać znaczącej poprawy w tej ekipie w porównaniu z kadencją Franciszka Smudy. Duńczycy może i ostatnio grali poniżej oczekiwań ale nie zapominajmy, że jest to naprawdę groźny zespół z takimi piłkarzami w składzie jak Nicolai Boilesen, Viktor Fischer i Christian Eriksen (wszyscy Ajax Amsterdam), Michael Krohn-Dehli (Celta Vigo), Simon Kjær (Lille),William Kvist (Stuttgart) czy Niki Zimling (Mainz). Jest to również reprezentacja która nie specjalnie pasuje naszej, bowiem ostatni raz wygraliśmy z tą reprezentacją w 1977 roku, od tamtej pory graliśmy z nimi 6 razy i tylko raz zremisowaliśmy. Dlaczego więc remis? Dania do Gdańska nie przyleciała w najmocniejszym składzie w ostatniej chwili z kadry wypadło dwóch bardzo ważnych graczy, a mianowicie Daniel Agger (Liverpool FC) i Leon Andreasen (Hannover 96). Polacy jednak również mają swoje kłopoty kadrowe, wiadomo, że nie może grać Łukasz Piszczek, natomiast już z kadry którą na ten mecz powołał Fornalik wypadli Maciej Rybus, Bartosz Bereszyński, Eugen Polanski i Sebastian Boenisch. Osobiście nie widzę więc w tym meczu jakiegoś zdecydowanego faworyta i skłaniam się właśnie ku remisowi, choć nie ukrywam, że większe atuty po swojej stronie mają mimo wszystko Duńczycy. Myślę, że Polacy mimo, iż przez wielu uznawanych są za faworytów tego spotkania wcale nie będą dominować w tym spotkaniu od początku do końca, owszem zapewne jak zawsze zdarzy się jakieś 30 minuty bardzo dobrej gry naszej reprezentacji tak jak miało to miejsce w ostatnich spotkaniach. Tyle tylko, że po pierwsze jak już zauważyliśmy dobrymi 30 minutami wygrać spotkania się nie da (czasem też zremisować), a po drugie zapewne znów będzie zawodzić skuteczność naszych piłkarzy na czele z Lewandowskim.
Nie da się ukryć, że HSV przed tym sezonem głównie się osłabiło niż wzmocniło swoją drużynę. Z ekipy trenera Thorstena Finka odeszł przede wszystkim Heung-Min Son do Leverkusen, ale również Marcus Berg i Jacopo Sala. Drużynę natomiast wzmocnili gracze tacy jak Jacques Zoua z FC Basel, Johan Djourou z Arsenalu i Lasse Sobiech z Borussii Dortmund. Sytuacji trenerowi Finkowi nie pomagają również kontuzje w drużynie dziś według strony Kicker w ekipie HSV na pewno nie zobaczymy takich graczy jak Johan Djourou, Michael Mancienne, Ivo Ilicevic, Zhi Gin Lam i Paul Scharner. Jeśli chodzi natomiast o Schalke to w porównaniu z poprzednim sezonem w drużynie nie zobaczymy już takich graczy jak Michel Bastos , Ciprian Marica , Ibrahim Afellay, Raffael czy Christoph Metzelder. W większości przypadków zawodnikom tym skończyły się wypożyczenia lub kontrakty, a zespół Schalke nie był zainteresowany przedłożeniem tych umów. Schalke wzmocniło się natomiast zawodnikami z rodzimej ligi tacy jak Felipe Santana z Dortmundu, Christian Clemens z FC Koeln, Ãdám Szalai z Mainz i Leon Goretzka z Bochum. Jeśli chodzi natomiast o kontuzje to szkoleniowiec Schalke Jens Keller nie może skorzystać z usług Kyriakosa Papadopoulosa, ,Chinedu Obasiego i Anthony'ego Annana czyli graczy, którzy już od dłuższego czasu są kontuzjowani. Dlaczego typuję zwycięstwo Schalke i to -1.5 AH? Wydaje mi się, że drużyna Schalke jest obecnie mocniejsza od HSV, udowodnili to w poprzednim sezonie gdy zajęli w lidze 4. miejsce natomiast HSV 7. Ponadto warto pamiętać, że Schalke w poprzednim sezonie rzadko kiedy traciła punkty na własnym obiekcie wygrywając 10 spotkań domowych, 3 zremisowała i 4 przegrała. O tym jak ciężko gra się n Veltis Arenie przekonali się choćby piłkarze HSV, którzy w poprzednim sezonie przegrali tu 1:4, zresztą w ostatnim czasie HSV słabo się wiedzie w Gelsenkirchen (4 porażki i 1 wygrana). Ponadto zauważyłem, że w ostatnim czasie HSV nie najlepiej spisywał się w grach kontrolnych. Porażki z West Ham 1:3 i Dynamo Dresden 0:4 i remis z Interem 1:1. Schalke natomiast od początku okresu przygotowawczego wyglądało solidnie i myślę, że przełoży się to również na mecze ligowe. Myślę, że to dzisiejsze spotkanie będzie meczem w którym Schalke udowodni, że jest obecnie jedną z lepszych ekip w 1.Bundeslidze, HSV natomiast ma natomiast swoje kłopoty i liczę, że piłkarze z Gelsenkirchen to wykorzystają i pewnie wygrają na inaugurację nowego sezonu w Niemczech.
Beniaminek z Chojnic bardzo dobrze rozpoczął rozgrywki w I lidze, najpierw zwycięstwo z Kolejarzem Stróże 3:1 a następnie 2:1 z Puszczą Niepołomice. Dziś jednak spodziewam się, że zespół z Chojnic zostanie sprowadzony na ziemię. GKS Bełchatów to co prawda spadkowicz z Ekstraklasy ale warto zauważyć, że kadrowo wcale tak dużo nie stracili po spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej niż można byłoby się tego spodziewać. Nie ma już co prawda Dawida Nowaka, Rafała Kosznika, Seweryna Michalskiego, Emilijusa Zubasa i Łukasza Madeja ale Krzysztof Kiereś i tak ma naprawdę ciekawy i silny kadrowo zespół (jak na rozgrywki I ligi). W drużynie bowiem wciąż pozostali bracia Mateusz i Michał Mak, Kamil Wacławczyk, Grzegorz Baran, Patryk Rachwał, Maciej Wilusz czy Szymon Sawala to zawodnicy, którzy mają już spore doświadczenie w najwyższej klasie rozgrywkowej ale nie są to jedyni piłkarze, którzy mają za sobą przeszłość Ekstraklasową. Oprócz ubytków w kadrze Bełchatów jednak postarał się również o transfery do klubu i tak do klubu trafili Paweł Baranowski ze Stomilu Olsztyn, Arkadiusz Malarz z AS Ethnikós Ãchnas, Michał Renusz z Górnika Łęczna i Andreja Prokić ze Stali Rzeszów. Trener Kiereś potrafił do dość szybko w miarę poukładać i wyniki na początek rozgrywek wcale nie są takie słabe, najpierw 1:0 z Puszczą, a następnie 1:1 z Okocimski Brzesko. Wydaje się, że faworytem tego spotkania są mimo wszystko goście. Wystarczy bowiem porównać przewidywalne jedenastki jakie mają zamiar wystawić obaj szkoleniowcy na to spotkanie. Chojniczanka Chojnice: Jałocha - Chyła, Radler, Bednarek, Wojdyga - Feciuch, Iwanicki - Pląskowski, Ostalczyk, Ikegami - Mikołajczak; PGE GKS Bełchatów: Malarz - Basta, Sawala, Baranowski, Flis, Mak Mateusz, Baran, Witasik, Renusz, Wilusz, Mak Michał. Jak widać w drużynie gości sporo grono zawodników z doświadczeniem z Ekstraklasy, które nabywali jeszcze kilka miesięcy temu. Ponadto pamiętajmy, że Bełchatów z ligi spadł głównie za sprawą słabych wyników na jesieni, po przejściu Kieresia ta drużyna odżyła jednak troszeczkę zabrakło do utrzymania w Ekstraklasie. Jeśli chodzi natomiast o Chojnice to z Ekstraklasą mieli coś wspólnego Błażej Radler, Rafał Bednarek, Tomasz Ostalczyk, Tomasz Mikołajczak i Krystian Feciuch. Jeśli chodzi o nieobecnych to w drużynie z Chojnic nie zagra jeden z bardziej doświadczonych zawodników czyli Błażej Jankowski, jeśli chodzi natomiast o Brunatnych to tutaj nie zobaczymy Kamila Wacławczyka i Patryka Rachwała. Myślę, że GKS przerwie piękny sen Chojniczanki w I lidze i Bełchatów to spotkanie wygra. Na papierze bowiem są faworytem i mam nadzieje, że to w tym meczu potwierdzą.
Kursy na zwycięstwo Widzew idą w górę ale myślę, że jest to trochę niedocenianie podopiecznych trenera Radosława Mroczkowskiego. Jeśli chodzi bowiem o sytuację kadrową to jest ona podobna do poprzednich spotkań z powodu kontuzji nie zagrają Michał Płotka, Piotr Mroziński i Hachem Abbes. Morale w szatni Widzewa też są dobre ponieważ po 1:5 z Legią następnie przyszły dwa zwycięstwa 2:1 z Zawiszą i Koroną. Oczywiście Górnik to mocny zespół, który również bardzo dobrze rozpoczął sezon (remis z Wisłą oraz zwycięstwa z Podbeskidziem i Piastem) ale ja pragnę przypomnieć, że Górnikowi nie gra się najlepiej na terenie Widzewa. Remis z poprzedniego sezonu był przerwaną serią 5 kolejnych zwycięstw Widzewa u siebie z Górnikiem. Oczywiście spadki kursów na Górnika i wzrost na Widzew może być spowodowane wzmocnieniem kadry Górnika, bowiem do kadry meczowej wracają Oleksandr Szeweluchin, Antoni Łukasiewicz i Wojciech Łuczak. Nie będą mogli jednak zagrać Przemysław Oziębała oraz Mariusz Magiera. W czym Widzew może upatrywać swoją szansę w dzisiejszym spotkaniu oprócz tego, że atut własnego boiska w ostatnich latach był mocnym handicapem Widzewa? Przede wszystkim Górnik wciąż ma problemy z napastnikiem, po tym jak z drużyny odszedł Arkadiusz Milik to na dobrą sprawę w ekipie z Zabrze nie ma nikogo kto mógłby go zastąpić. W Widzewie jak wiemy nie ma problemów z typowym napastnikiem, bo genialnie w drużynę wszedł Eduards Visnakovs strzelają 4 gole w 2 meczach i stając się z miejsca gwiazdą Ekstraklasy. Według mnie kursy na Widzew są mocno przesadzone. Owszem Górnika ma bardziej doświadczoną drużynę, sam Radosław Sobolewski ma więcej rozegranych meczów w Ekstraklasie niż wszyscy piłkarze Widzewa, ale trener Mroczkowski pokazał już, że potrafi zbudować ciekawą drużynę z mniej znanych piłkarzy. Zresztą Widzewiacy byli są niedoceniani już od początku sezonu, mieli przegrać z Zawiszą i Koroną, mieli spaść z hukiem z Ekstraklasy, jak na razie jednak z meczu na mecz gra Widzewa się poprawia i myślę, że szansę na wygranie dziś z Górnikiem są i warto po takim kursie to zagrać.
Kibice Vitesse mogli być pewni niepokoju przed obecnym sezonem, nie dość, że z drużyny odeszli Wilfried Bony i Marco van Ginkel to jeszcze wyniki sparingów nie napawały optymizmem. Początek Vitesse jednak ma bardzo udany, najpierw dość pechowo zremisowali z Petrolul Ploiesti 1-1 czym otworzyli sobie drogę do IV rundy eliminacji Ligi Europy, a następnie pewnie pokonali 3-1 Heracles na inaugurację Eredivisie. Nic więc dziwnego, że również dziś to zespół Holenderski jest stawiany w roli faworyta. Vitesse oczywiście uzyskało korzystny rezultat w pierwszym meczu ale nie jest to jedyny atut tej ekipy przed rewanżem. Pierwsza sprawa to fakt, że grają u siebie w poprzednim sezonie ligowym zespół Arnheim przegrał raptem 2 mecze. Można więc napisać, że zespół Petrolul czeka dziś naprawdę ciężkie zadanie jeżeli marzą o awansie muszą naprawdę wznieść się na wyżyny swoich możliwości. Czy są wstanie? Zespół Petrolul to trzecia siła rumuńskiej ligi z poprzedniego sezonu jednak ostatnio ta drużyna wydaje się, że nieco obniżyła loty. Oprócz rozczarowującego remisu z Vitesse w pierwszym meczu również w lidze ekipa prowadzona przez Cosmina Contrę nie wygrywa (2 remisy). Ponadto porównując kadrowo oba zespoły wydaje się, że nieco mocniejszą drużynę posiada szkoleniowiec Vitesse Peter Bosz. W ataku nie ma już Bony'ego ale wciąż siła ognia wygląda naprawdę nieźle Jonathan Reis, Renato Ibarra czy Gaël Kakuta, w drugiej linii mamy Theo Janssena i sprowadzonego z Feyenoordu Kelvina Leerdama w defensywie mamy Jan-Arie van der Heijdena, Patrick van Aanholta czy Gurama Kashia a w bramce Piet Velthuizen. Drużyna więc wygląda naprawdę solidnie i myślę, że jest nie tylko wstanie awansować do IV rundy eliminacji Ligi Europy ale według jest to drużyna, która jest wstanie awansować nawet do fazy grupowej tych rozgrywek. Ja oczywiście po tym meczu nie tylko spodziewam się awansu Vitesse do kolejnej rundy ale również zwycięstwa tej ekipy. Nie sądzę by nastawili się tutaj na utrzymanie 0-0 i grę z kontry nie jest to w stylu zespołów z Eredivisie jak i nie jest to styl jaki preferuje Vitesse. Bramki w tym meczu więc powinniśmy obejrzeć a ja mam nadzieje, że więcej ich strzeli zespół z Vitesse.
SSV Jahn Regensburg to drużyna, która w poprzednim sezonie za przewodnictwem Franciszka Smudy zajęli ostatnie miejsce w 2.Bundeslidze i spadli z hukiem do niższej ligi. Union Berlin co prawda nie najlepiej rozpoczęli rozgrywki w 2.Bundeslidze (porażka z Bochum i remis z Bielefeld) ale mimo wszystko należy upatrywać w nich faworyta dzisiejszego spotkania. Regensburg w porównaniu z poprzednim sezonem sporo się zmienił (raczej na minus). Z drużyny odeszli m.in. Francky Sembolo, Ramon Machado, Koke, Marco Djuricin, Julian de Guzmán, Philipp Ziereis, Christian Rahn, André Laurito, Julian Wießmeier, Wilson Kamavuaka czy Michael Hofmann. Byli to zawodnicy, którzy dość regularnie grali w poprzednim sezonie, do drużyny natomiast dołączyli zawodnicy z rezerw lub niższych lig tacy jak : Gino Windmüller, Aias Aosman, Azur Velagic czy Romas Dressler. Nie ma więc co ukrywać, że obecnie jest to słabszy zespół niż jeszcze na wiosnę. Union Berlin natomiast w poprzednim sezonie u siebie wygrał 1:0, a Regensburg zremisował 3:3. W porównaniu z tamtym sezonem w zespole z Berlina również nastąpiło kilka zmian. Z drużyny odeszli tacy gracz jak Patrick Zoundi, Markus Karl czy Christoph Menz i raczej nie byli to zawodnicy pierwszego wyboru. Do drużyny natomiast dołączyli Martin Dausch, Fabian Schönheim, Mario Eggimann, Damir Kreilach, Sören Brandy czy Benjamin Köhler. Podsumowując więc okienko transferowe można napisać, że Union jest mocniejsze niż jeszcze wiosną, nie odszedł nikt znaczący z drużyny a i kadrę wzmocniono.Z Jahn Regensburg co było natomiast do przewidzenia odeszło kilku znaczących zawodników natomiast uzupełniono braki zawodnikami rezerw lub niższych lig krajowych. Wydaje się więc, że jeżeli w poprzednim sezonie zespół z Regensburga przegrywał z każdą ekipą po kolei to tym bardziej teraz również nie powinni mieć większych szans. Myślę więc, że dobry typem w tym meczu jest granie na zwycięstwo gości.
W 3 kolejce Widzew Łódź podejmie Koronę Kielce. W poprzedniej kolejce Widzew łódź wygrał z Zawiszą Bydgoszcz 2:1, ten mecz może być przełomowy dla niedocenianego zespołu Widzewa, mimo, że przegrywali i naprawdę do bramki wyrównującej byli tylko tłem dla piłkarzy z Bydgoszczy, mimo to podnieśli się i wygrali. Takie spotkanie na pewno podbudowuje morale w drużynie i mam nadzieje, że przełoży się również na dzisiejsze spotkanie. Korona natomiast w poprzedniej kolejce pechowo przegrali 2:3 tracą decydującą bramkę w 4 minucie dogrywki z rzutu karnego. O ile więc morale w szatni Widzewa po meczu z Zawiszą mogły pójść do góry o tyle w szatni Korony mogły spaść. Jeśli chodzi o pojedynki Widzewa z Koroną to warto pamiętać, że w ostatnim czasie zarówno w Widzewie jaki i Koronie nie było zmian szkoleniowców i od kiedy w Widzewie pracuje Radosław Mroczkowski natomiast w Koronie Leszek Ojrzyński, Korona nawet nie zdobyła bramki w spotkaniach z Widzewem (0:0 i 2:0 w sezonie 2011/2012 oraz 1:0 i 0:0 w minionym sezonie). Przewagę psychologiczną przed tym spotkaniem powinni więc mieć piłkarze z Łodzi. Jeśli chodzi o sytuację kadrową to w Widzewie nie zobaczymy już Bartłomieja Pawłowskiego, który został wypożyczony do Malagi, natomiast kontuzjowani są Hachem Abbes i Michał Płotka, a z przyczyn pozasportowych w kadrze nie ma miejsca również dla Thomasa Phibela. Jeśli chodzi natomiast o Koronę to tutaj nie zobaczymy takich graczy jak Maciej Korzym, Krzysztof Kiercz i Tomasz Lisowski. Spodziewam się więc dzisiaj wyrównanego spotkania jednak myślę, że Widzew jest wstanie wygrać dzisiejszy mecz. Dla Korony będzie to pierwszy mecz wyjazdowy w tym sezonie a jak do tej pory w meczach u siebie zdobyli raptem punkt, nie świadczy to najlepiej od dyspozycji tej ekipy. Widzew ma dość młody skład jest w nim kilku ciekawych piłkarzy jak chociażby Visnjakovs, strata Pawłowskiego jest dość bolesna dla tej ekipy ale sam Mroczkowski mówił, że teraz będzie to szansa dla Rybickiego i Alexa Bruno, którzy przecież w poprzednim sezonie pokazywali, że potrafią grać w piłkę. Myślę, że 3 punkty zostaną dziś w Łodzi.





