Dziś o 20:30 dojdzie do hitowego starcia w Pucharze Polski. Wicemistrz kraju i wicelider tabeli, warszawska Legia, podejmie na Łazienkowskiej ekipę Lechii Gdańsk. Lechia zawodzi. W lidze wygrała dopiero jeden mecz, a nowy trener po debiucie przyznał, że już dawno nie widział tak fatalnie motorycznie przygotowanego zespołu. Czasu jednak na reakcję nie miał dużo, bo był mecz w Gliwicach a teraz wyjazd do stolicy na Puchar. Lechia ma poważne problemy w ataku: Haraslin już zdążył podpaść trenerowi, Buksa wraca po grypie, Kuświk narzeka na uraz. Po kontuzjach są też Wiśniewski i Wawrzyniak. Występ całej piątki od pierwszej minuty stoi pod znakiem zapytania. Berg pewnie będzie chciał rotować składem, jak t ma w zwyczaju. Z tym, że defensywa Lechii prezentuje się słabo i gdyby nie bramkarz Marić to strach pomyśleć, gdzie teraz byliby Gdańszczanie. Być może w barwach Legii swoją szansę otrzyma mister puchar, czyli Marek Saganowski, który zawsze w pucharze seryjnie ładuje bramki. Być może trener Hoessen da odpocząć komuś także w swojej ekipie, co jednak nie zmienia faktu, że Nikolić, Prijović, Kucharczyk to wielka siła ofensywna i Legioniści coś na pewno strzelą. A ja liczę, że będzie to coś więcej, niż tylko jedna bramka. Ostatecznie mecz zakończy się moim zdaniem wynikiem 2:1;3:1

