Newcastle United Ostatni mecz: Drużyna Steve'a Mclarena zaliczyła kolejne rozczarowujące spotkanie przegrywając u siebie z Watford 1:2. Gospodarze do gry wzięli się dopiero w drugiej połowie, wcześniej popełnili katastrofalne błędy w obronie przez które stracili dwa gole i nie stworzyli wiele sytuacji pod bramką rywali. Kluczowy gracz: Georginio Wijnaldum. Holender miał byc liderem zespołu Mclarena, na razie jednak gra bardzo słabo, a z dobrej strony pokazał się tylko w pierwszym, zremisowanym spotkaniu z Southampton, które wtedy wyglądało jak znak dobrej formy na początku rozgrywek. Glówny problem: Steve Mclaren jest zagrożony. Były selekcjoner reprezentacji Anglii ma ogromne doświadczenie, ale też długo nie prowadził klubu w Premier League i na początku nowego sezonu wydaje się mocno zagubiony, a jeśli zespół nie zagra lepiej w kolejnych spotkaniach może szybko zostać zwolniony. Chelsea Londyn Ostatni mecz: Zwycięstwo z Arsenalem miało oznaczać powolny marsz w górę tabeli Chelsea i koniec kłopotów i choć The Blues wygrali to chyba jeszcze na dobre nie wyszli z dołka, bo momentami grali dość przeciętnie, a przewagę osiągnęli dopiero po czerwonej kartce dla Paulisty, która ostatnio została anulowana. Kluczowy gracz: Eden Hazard. Belg był w końcu najlepszym graczem Chelsea na boisku i w końcówce strzelił gola. Dobra forma tego zawodnika jest kluczowa dla szans na odrobienie sporej przewagi do lidera, a dotąd lewoskrzydłowy Chelsea grał przeciętnie. Główny problem: Trzy porażki z rzędu z Newcastle. Obie drużyny wygrywały ostatnie mecze u siebie co w przypadku starć na St. James Park oznacza, że Sroki wygrały trzy mecze z rzędu, nawet to w zeszłym sezonie z przyszłymi Mistrzami w grudniu po dwóch bramkach Papissa Cisse. Chelsea miała jednak w tym okresie wyraźny dołek. Newcastle po wczorajszej przegranej u siebie z drużyną Sheffield Wednesday nie stawia druzyne Steve'a Mclarena w dobrej pozycji przed meczem z rozpędzoną Chelsea. Wydaje się, że Londyńczycy wreszcie wkroczyli na właściwe tory - zwycięstwa. Chelsea pokona Newcastle różnicą kilku goli słabe Newcastle
West Ham United Ostatni mecz: Młoty dokonały wielkiej rzeczy już trzeci raz wygrywając na boisku faworyta, tym razem jednak pokonali wicemistrzów i głównych pretendentów do tytułu: Manchester City za sprawą dwóch bramek w pierwszej połowie, wielkiego meczu bramkarza Adriana i furze szczęścia, bo City było tego dnia bardzo nieskuteczne. Kluczowy gracz: Dimitri Payet. Francuz na tle najbardziej wartościowych zawodników ligi wyglądał świetnie potwierdzając, że jego sprowadzenie w letnim okienku transferowym było strzałem w dziesiątkę. Pytanie jednak czy nie zderzy się ze ścianą na przełomie lat co przydarzyło się wcześniej innym znakomitym graczom w ich pierwszym sezonie w Anglii. Główny problem: Gorsze wyniki w starciach ze słabszymi zespołami. Zwycięstwo z Newcastle pokazuje, że Młoty powoli stabilizują formę, ale do tego by nadal być w czołówce drużyna potrzebuje kolejnych zwycięstw z teoretycznie słabszymi rywalami, takimi jak choćby Norwich. Norwich City FC Ostatni mecz: Kanarki grały na Anfield Road z Liverpoolem, z którym ostatnio niemal wyłącznie wysoko przegrywały, ale w tym sezonie The Reds straszą jak na razie wyłącznie nazwiskami, mimo objęcia prowadzenia w drugiej połowie Norwich odpowiedziało i zdobyło punkt. Najlepszy strzelec: Russell Martin. Pewną niespodzianką może być fakt, że na razie najlepszym strzelcem drużyny Alexa Neila jest środkowy obrońca, który trafiał trzy razy czyli już więcej niż w 42 spotkaniach poprzedniego sezonu Championship. Główny problem: Trzy ostatnie porażki na stadionie rywala. Kanarki przegrywały ostatnio z West Ham trzykrotnie, w tych spotkaniach piłkarze Norwich stracili pięć goli i zaliczyli zaledwie jedno trafienie. Przewiduje zwycięstwo West Hamu. Ostatnie ich wyniki zaskakują wszystkich. Na własnym podwórku powinni bez problemu pokonać rywala z Norwich, który na terenie West Hamu dawno nie zdobył chocby punktu :) 2:0 dla Młotów
Stoke City Ostatni mecz: Drużyna Marka Hughesa prowadziła już na Britannia Stadium 2:0 z Leicester, ale powinna wiedzieć, że goście to mistrzowie comebacków, a taki zdarzył się także w tym spotkaniu i choć po meczu Walijczyk miał ogromne pretensje do sędziego powinien za ten wynik winić raczej siebie. Udany powrót: Bojan Krkic zagrał w spotkaniu od początku pierwszy raz po kontuzji i w dodatku strzelił pierwszą bramkę. Reprezentant Hiszpanii zaprezentował też kilka dobrych zagrać, dzięki którym powinien się na dłużej zadomowić w pierwszej jedenastce. Główny problem: Słaby początek sezonu. Trzy punkty w sześciu meczach to zdecydowanie za mało jak na drużynę, która w ostatnich sezonach poważnie się wzmocniła i kolejny mecz może być dla The Potters bardzo ważny. AFC Bournemouth Ostatni mecz: Mimo osłabień w zespole beniaminek dość łatwo pokonał na swoim stadionie Sunderland 2:0 mając kilka innych dobrych okazji na podwyższenie wyniku. Kluczowy gracz: Matt Richie. Szkot w ostatnim spotkaniu strzelił jedną z najładniejszych, jak dotąd, bramek w tym sezonie, które będzie pewnie pod koniec sezonu rywalizowało m.in. z bramką Calluma Wilsona z meczu z Leicester. Główny problem: Pięć ostatnich porażek na Britannia Stadium. Obie drużyny rywalizowały ze sobą w niższych ligach, a każdy mecz na swoim stadionie wygrywało Stoke, które w sumie strzeliło 10 goli, a straciło tylko jednego. Ostatnie wzmocnienia Stoke na duży plus: Bojan, Shaqiri to gracze którzy gwarantują silną ofensywę. Moim zdaniem Stoke wygra ten mecz bez problemów :)
1. FSV Mainz 05 Minimalna porażka z Bayerem Leverkusen w ostatniej kolejce 0:1 to dopiero druga porażka zespołu Martina Schmidta w tym sezonie choć niepokoić może to, że goście oddali w tym meczu tylko trzy strzały na bramkę rywala. W meczu z Bayerem zadebiutował wypożyczony z Granady 22-latek Jhon Cordoba, który w poprzednim sezonie strzelił w Primera Division cztery bramki. W pięciu z sześciu spotkań w tym sezonie drużyna z Moguncji straciła przynajmniej jedną bramkę, gola nie strzelił im tylko Hannover (0:3). W wygranym 3:2 meczu z Bayernem w 2011 roku jedną z bramek strzelił Niko Bungert, który prawdopodobnie zagra także w spotkaniu sobotnim. Bayern Monachium Bayern pokonał Wolfsburg po raz 18 z rzędu na własnym stadionie, wyżej niż 5:1 wygrał tylko w 2013 roku w Pucharze Niemiec (6:1). Robert Lewandowski jest pierwszym zawodnikiem, który w Bundeslidze strzelił 5 bramek wchodząc z ławki, autorem najszybszego hat-tricka i najszybciej strzelonych czterech i pięciu bramek w historii ligi. W każdym z ostatnich trzech spotkań z drużyną z Moguncji jedną bramkę strzelał z kolei grający obecnie w Manchesterze United Bastian Schweinsteiger. Bayern nie przegrał z Mainz od 2011 roku, w tym czasie odniósł sześć zwycięstw z rzędu i jeden mecz zremisował. Po ostatnim szalonym meczu gdzie padło 6 goli, w tym również zobaczymy grad bramek :) Bayern wygra 0:3;0:4
Tottenham Hotspur Ostatni mecz: Spurs grali spotkanie derbowe z Crystal Palace, którzy ostatnio przegrali 0:1 z Manchesterem City, a na White Hart Lane mieli ujemny bilans. Potwierdził się on w spotkaniu niedzielnym choć gdyby nie pech do uderzeń w słupek Orły mogły w tym spotkaniu zdobyć punkty. Kluczowy duet: Christian Eriksen i Heung-Min Son. To po akcji tego duetu Tottenham objął prowadzenie w ostatnim meczu. Koreańczyk od początku gry na White Hart Lane spisuje się bardzo dobrze, a Eriksen już w pierwszym spotkaniu po powrocie zaliczył asystę. Gdyby do tej dwójki dołączył Kane The Citizens mogliby mieć spore problemy. Główny problem: Słaby bilans z The Citizens. Spurs przegrali ostatnie cztery spotkania z drużyną z Manchesteru tracąc w nich aż 16 bramek, dopiero ostatnio zagrali całkiem wyrównane spotkanie, ale i tak byli w tym spotkaniu gorsi. Teraz niby mają solidniejsza defensywę, a zespół Pellegriniego przeżywa lekki kryzys, ale i tak przed spotkaniem trudno upatrywać w nich faworytów. Manchester City Ostatni mecz: Bez Davida Silvy i Vincenta Kompany'ego grali ostatnio The Citizens z West Ham co było widać w obronie choć z drugiej strony zarówno Mangala jak i Otamendi nie prezentowali się źle. Największym problemem gospodarzy była w tym spotkaniu nieskuteczność: wicemistrzowie Anglii oddali na bramkę rywala aż 27 strzałów, ale tylko osiem celnych, z których tylko jeden zakończył się bramką. Kluczowy gracz: Kevin de Bruyne. Jedynym pozytywem po ostatnim spotkaniu była dobra postawa Belga, który strzelił gola i był jednym z najlepszych graczy na boisku. Po powrocie Silvy i zgraniu się byłego zawodnika Wolfsburga z resztą kolegów ofensywa City będzie jeszcze groźniejsza, zwłaszcza wtedy gdy nie będzie musiał grać Jesus Navas, bodaj najsłabszy zawodnik City na początku nowego sezonu. Główny problem: Nieskuteczność. Zarówno przeciwko Juventusowi jak i West Ham The Citizens mieli tak dużo okazji, że powinni wygrać spotkania bardzo wysoko. Albo jednak pudłowali albo brakowało ostatniego podania, a szczególnie zawodzi Aguero, który nie jest w optymalnej formie. Niestety gra Wilfrieda Bony'ego utwierdza w przekonaniu, że Pellegrini nie ma drugiego tak dobrego napastnika, a kilku innych piłkarzy wicemistrza Anglii jak choćby sprowadzony latem Raheem Sterling również ma problemy z celnością. Nawet wygrany 4:1 mecz z Sunderlandem pokazał, że drużyna ma problemy, bo w nim znów w dogodnych sytuacjach pudłował choćby wspomniany Aguero. Tottenham słabo gra przeciwko lepszym w tej lidze. Wczoraj przegrana z Arsenalem którzy też nie grzeszy formą 1:2. Obstawiam łatwe zwycieśtwo City 0:2;1:3
Porażka z Herthą 0:2 była dopiero drugą w tym sezonie Bundesligi, w którym Kozły z Kolonii zajmują jak dotąd wysokie siódme miejsce. Jednocześnie piąta jeśli chodzi o wyniki na wyjeździe w poprzednim sezonie drużyna przegrała już drugi raz na wyjeździe tracąc w dwóch ostatnich meczach aż osiem bramek. Napastnik Koln Anthony Modeste strzelił już w tym sezonie cztery bramki i zaliczył dwie asysty co oznacza, że brał udział w dwóch trzecich wszystkich goli strzelonych przez Kozły. Kozły zagrają z Ingolstadt po raz pierwszy w Bundeslidze, wcześniej oba zespoły rywalizowały w sezonie 12/13 w drugiej lidze, Koln u siebie przegrało z rywalem 0:1. FC Ingolstadt 04FC Ingolstadt 04 Beniaminek uległ w ostatniej kolejce ekipie HSV w całym spotkaniu oddając zaledwie jeden celny strzał na bramkę przeciwnika. Statystycznie Ingolstadt to na razie najlepsza drużyna Bundesligi na wyjazdach: wygrała trzy spotkania wszystkie 1:0. 1:0 dla gości to również wynik ostatniego spotkania pomiędzy tymi drużynami rozegranego w Kolonii w ramach rozgrywek 2. Bundesligi. Bramkę w tym spotkaniu strzelił Moritz Hartmann, który w tym sezonie wpisał się już na listę strzelców w meczu z Werderem. Gospodarze powinni bez problemu wygrać ten mecz. Ostatnie wyniki u siebie napawają optymizmem. Czuję, że Beniaminek przegra różnicą jednej bramki 1:0;2:1
Wisła Kraków: Ostatni mecz: Po ostatniej niespodziewanej porażce w Łęcznej w Wiśle widać było dużą mobilizację, ale mało kto spodziewał się, że Biała Gwiazda wygra w Bielsku - Białej aż 6:0 niejako przy okazji zwalniając trenera Górali Dariusza Kubickiego. Kluczowy gracz: Paweł Brożek. Początek sezonu w wykonaniu doświadczonego napastnika Krakowian był słaby, ale sprawdziły się zapowiedzi mówiące o tym, że jeśli Brożek zacznie serię będzie grał lepiej, w Łęcznej go zabrakło, ale w Bielsku strzelił dwie pierwsze bramki. Główny problem: Wisła straciła pięć bramek w dwóch ostatnich meczach u siebie. W sobotę grając bez zawieszonego Głowackiego Wisła bramki nie straciła, ale u siebie ma gorsze statystyki pod tym względem, a Korona to trudniejszy rywal niż Bielszczanie. Ostatni mecz: Słabi w tym sezonie u siebie Kielczanie grali z Górnikiem Łęczna i przegrali z nim gładko 0:2 tracąc po jednej bramce w obu połowa. Drużyna Jurija Szatałowa częściej atakowała bramkę gospodarzy podczas gdy Korona oddała tylko jeden celny strzał na bramkę rywala. Kluczowy gracz: Bartłomiej Pawłowski. Spośród wszystkich gracz ofensywnych w dzisiejszej Koronie były zawodnik Widzewa i Malagi ma chyba największy potencjał, pokazał się z dobrej strony na wypożyczeniu w Zawiszy i na niego pewnie najbardziej będzie liczył teraz trener Marcin Brosz. Główny problem: Trzy kolejne porażki w Krakowie. Na wyjeździe w tym sezonie Kielczanie grają lepiej niż u siebie, ale akurat z Wisłą w trzech ostatnich meczach nawet nie strzelili gola (a stracili aż sześć) i trudno im będzie przerwać serię trzech spotkań bez zwycięstwa w Ekstraklasie. Typuje 2:1 dla Wisły. Teraźniejsza forma strzelecka zostanie dziś podtrzymana :)
W ostatnim spotkaniu piątej kolejki Primera Division, Real Betis na własnym stadionie zagra w czwartek z Deportivo La Coruna. Obie drużyny po czterech dotychczasowych spotkaniach mają na swoim koncie pięć punktów i w najbliższym meczu będą walczyć o drugą wygraną w sezonie. Real Betis od początku sezonu gra w kratkę, choć należy podkreślić, że jedynej porażki doznał przeciwko Realowi Madryt (0:5). Poza tym drużyna z Sewilli podzieliła się punktami z Villarreal (1:1) i Valencią (0:0), a także pokonała Real Sociedad (1:0). Biorąc pod uwagę potencjał rywali, dotychczasowy bilans zespołu jest przyzwoity. Tymczasem Deportivo sezon rozpoczęło od trzech spotkań bez porażki. Po remisach z Realem Sociedad (0:0) i Valencią (1:1), drużyna z Galicji pewnie 3:1 wygrała na wyjeździe z Rayo Vallecano (3:1). Rosnącej formy nie zdołała jednak potwierdzić w ostatni weekend, kiedy na El Riazor przegrała 2:3 ze Sportingiem Gijon. Ostatnie pojedynki obu zespołów miały miejsce w trakcie sezonu 2012/13. Wówczas pierwszy mecz w La Corunii zakończył się wygraną 3:2 Betis, natomiast pojedynek w Sewilli podziałem punktów (1:1). Większy ból głowy przed czwartkowym meczem ma szkoleniowiec Realu Betis, który nie będzie mógł skorzystać z usług pauzującego za kartki Daniego Ceballosa oraz kontuzjowanych Didiera Digarda i Cristiano Picciniego. Trener gości ma natomiast do swojej dyspozycji wszystkich zawodników. Składy: Real Betis: Adan - Molinero, Westermann, Cabrera, Vargas - Joaquin, Torres, N'Diaye, Portillo - Molina, Castro Deportivo: Lux - Laure, Sidnei, Arribas, Navarro - Borges, Mosquera - Juanfran, Fajr, Alberto - Perez
W zamykającym rywalizację w piątej kolejce Serie A spotkaniu, Empoli w czwartkowy wieczór zmierzy się przed własną publicznością z Atalantą Bergamo. W meczu tym trudno wskazać zdecydowanego faworyta do zwycięstwa. Nieznacznie lepiej nowy sezon rozpoczęła Atalanta, która w czterech meczach zgromadziła na swoim koncie pięć punktów. Obecnie zespół jest niepokonany od trzech meczów, ale w ostatnich dwóch dzielił się punktami z rywalami (2:2 z Sassuolo, 1:1 z Veroną). Jedyne zwycięstwo odniósł w drugiej kolejce, kiedy przed własną publicznością pokonał 2:0 Frosinone. Na inaugurację sezonu musiał natomiast uznać wyższość Interu Mediolan (0:1). Tymczasem Empoli rozpoczęło sezon od dwóch porażek (1:3 z Chievo, 1:2 z Milanem), ale z meczu na mecz spisuje się coraz lepiej. Pierwszy punkt na swoje konto zapisało w trzeciej kolejce, kiedy u siebie zremisowało 2:0 z Napoli. W ostatni weekend odniosło natomiast pierwsze zwycięstwo, ogrywając na wyjeździe 2:1 Udinese. W poprzednim sezonie oba pojedynki tych drużyn zakończyły się podziałem punktów. W meczu w Empoli kibice nie obejrzeli ani jednego gola, natomiast spotkanie w Bergamo zakończyło się remisem 2:2 (Gomez, Denis - Saponara, Maccarone). Obie drużyny do czwartkowego meczu będą mogły przystąpić w niemal najsilniejszych składach. W zespole gospodarzy zabraknie jedynie Mchedlidze, natomiast goście wystąpią bez Estigarribii. Kolejny występ od pierwszej minuty w zespole Empoli powinni zaliczyć Łukasz Skorupski i Piotr Zieliński. Mój typ z uwagi na ostatni sezon i brak absencji w obu drużynach to ewidentny REMIS :)
Dziś o 20:30 dojdzie do hitowego starcia w Pucharze Polski. Wicemistrz kraju i wicelider tabeli, warszawska Legia, podejmie na Łazienkowskiej ekipę Lechii Gdańsk. Lechia zawodzi. W lidze wygrała dopiero jeden mecz, a nowy trener po debiucie przyznał, że już dawno nie widział tak fatalnie motorycznie przygotowanego zespołu. Czasu jednak na reakcję nie miał dużo, bo był mecz w Gliwicach a teraz wyjazd do stolicy na Puchar. Lechia ma poważne problemy w ataku: Haraslin już zdążył podpaść trenerowi, Buksa wraca po grypie, Kuświk narzeka na uraz. Po kontuzjach są też Wiśniewski i Wawrzyniak. Występ całej piątki od pierwszej minuty stoi pod znakiem zapytania. Berg pewnie będzie chciał rotować składem, jak t ma w zwyczaju. Z tym, że defensywa Lechii prezentuje się słabo i gdyby nie bramkarz Marić to strach pomyśleć, gdzie teraz byliby Gdańszczanie. Być może w barwach Legii swoją szansę otrzyma mister puchar, czyli Marek Saganowski, który zawsze w pucharze seryjnie ładuje bramki. Być może trener Hoessen da odpocząć komuś także w swojej ekipie, co jednak nie zmienia faktu, że Nikolić, Prijović, Kucharczyk to wielka siła ofensywna i Legioniści coś na pewno strzelą. A ja liczę, że będzie to coś więcej, niż tylko jedna bramka. Ostatecznie mecz zakończy się moim zdaniem wynikiem 2:1;3:1





