Wisła Kraków w obecnym sezonie prezentuje się bardzo dobrze. Wprawdzie analogicznie w poprzednim sezonie piłkarze Franciszka Smudy również grali dobrze a po przepracowaniu zimy nie była to już ta sama drużyna ale trzeba być obiektywnym i powiedzieć, że Wisła gra atrakcyjny futbol. Ważnymi ogniwami są Semir Stilić i Paweł Brożek, którzy razem zdobyli 15 bramek - ponad 50% bramek całej drużyny. Krakowianie zajmują 5 miejsce w tabeli z 25 punktami na koncie. Wygrali 7 spotkań, 4 zremisowali i 4 razy schodzili z boiska pokonani. Bilans bramkowy to 29:21. Tylko liderująca Legia zdobyła więcej bramek. Z kolei te 21 straconych bramek to jeden z gorszych wyników spośród drużyn, które zajmują miejsca 1-10. Tylko Podbeskidzie i Pogoń straciły więcej bramek. Na własnym obiekcie nie grają tak dobrze jak w poprzednim sezonie. Wygrali tylko 3 spotkania, 3 zremisowali i 2 przegrali. Zdobyli 11 bramek a stracili 12. Ich rywal z Łęcznej to drużyna, która miała niezłe wejście do ligi, lecz każdy tydzień pokazuje, że nie jest to jeszcze drużyna na pierwszą "8". Łęcznianie mają na swoim koncie 17 spotkań na które złożyły się 4 zwycięstwa, 5 remisów i 6 porażek. Strzelili 17 bramek a stracili 21. Na wyjeździe wygrali tylko jedno spotkanie i raz wywieźli punkt. Reszta to 6 porażek, które wprawdzie nie musiały się kończyć brakiem punktów ale niestety swoją niekonsekwencją tracili punkty. Piłkarze Jurija Szatałowa nie wygrali już od 4 spotkań i moim zdaniem nie mają szans. Wisła z takimi rywalami po prostu musi wygrywać
Jedno z pierwszych dzisiejszych spotkań w ramach 16 kolejki naszej rodzimej ekstraklasy. Wisła podejmuje na własnym obiekcie ekipę Górnika Łęczna. Analizując to spotkanie należy w pierwszej kolejności zwrócić uwagę na fatalną postawę gości w spotkaniach rozgrywanych na wyjeździe. Bilans 1-1-6 i zaledwie 4 strzelone bramki na pewno nie napawają optymizmem. Przed przerwą reprezentacyjną Górnicy nie potrafili zgarnąć kompletu oczek od 4 ligowych potyczek w których zdołali strzelić zaledwie 1 gola. Fatalna postawa strzelecka oraz niepewna defensywa uplasowała gości na 13 pozycji z przewagą jedynie trzech oczek do 15 Ruchu. Wisła obecną kampanię rozpoczęła obiecująco jednak pojedyncze wpadki nie pozwoliły na lokatę wyższą niż 5. Przed przerwą na reprezentacje Smuda i ekipa zanotowali jedynie 1 punkt w dwóch kolejnych pojedynkach. Dziś nadarza się idealna okazja na przełamanie. Wisła gra u siebie, kadrowo i czysto piłkarsko zdecydowanie wygrywają a dodatkowo rywal nie jest zbyt wymagający. Do składu po pauzie za żółte kartki wraca Maciej Sadlok. Nie zagra pauzujący za czerwoną kartkę Łukasza Burliga oraz kontuzjowani Michał Czekaj, Maciej Jankowski i Ostoja Stjepanovic. Smuda zapowiedział, że mecz na ławce rezerwowych rozpoczną Emmanuel Sarki i Wilde-Donald Guerrier. Spodziewam się jednostronnego pojedynku ze zdecydowaną przewagą gospodarzy. Typuję 2:0. Początek punktualnie o 15:30.
Mecz na przełamanie zarówno dla "Białej Gwiazdy" jak i beniaminka z Łęcznej. Wisła przed przerwą na reprezentacje przegrała z Koroną (2-3) oraz zremisowała ze Śląskiem (0-0). Górnik czeka natomiast na zwycięstwo jeszcze dłużej, bo w 4 ostatnich spotkaniach zanotowali 2 porażki i 2 remisy, zdobywając w tym spotkaniach raptem jedną bramkę. Wydaje się więc, że większe szansę na przełamanie w dniu dzisiejszym ma Wisła, tym bardziej, że drużyna Franciszka Smudy w tym sezonie nieźle sobie radzi po przerwie na reprezentacje. We Wrześniu wygrali z Zawiszą Bydgoszcz 4-2, natomiast w Październiku z Górnikiem Zabrze 5-0, a pamiętajmy, że przed przerwą w Październiku notowała fatalną serię 4 kolejnych spotkań przegranych (w tym bez strzelonego gola). Łęczna natomiast po przerwie na reprezentacje wypada blado, we Wrześniu przegrali z Cracovią (1-2), natomiast w Październiku z Podbeskidziem (0-1). Grając Wisłę w tym spotkaniu warto również zauważyć, że Górnik nie pokonał jeszcze w swojej historii Wisły, zazwyczaj w Łęcznej padał remis natomiast przy ulicy Reymonta w Krakowie "Biała Gwiazda" wygrywała. Było takim spotkań do tej pory 4, a bilans bramkowy tych starć to 12:2 na korzyść oczywiście Wisły. Co prawda zwycięstwa u siebie Wiśle w tym sezonie przychodzą dość ciężko, jedynie 3 razy udała im się ta sztuka (z Lechią, Bełchatowem i Podbeskidziem) na 8 spotkań (w 3 remisowali i 2 przegrali). Górnik Łęczna jednak jest drużyną, która punktuje głównie w meczach u siebie, na wyjazdach ich dorobek to zaledwie 4 punkty (zwycięstwo z Ruchem w Chorzowie w 1. kolejce, oraz remis z Piastem w ostatnim swoim spotkaniu). Warto dodać, że Górnik ma na swoim koncie 6 porażek na wyjazdach w tym sezonie (bilans bramkowy 4:14), w dodatku przegrali również na wyjeździe w meczu Pucharu Polski ze Stalą Rzeszów (1-2). Jeśli chodzi o sytuację kadrową, to trener Franciszek Smuda raczej nie może narzekać. Owszem kontuzjowani są Marko Jovanović, Maciej Jankowski, Ostoja Stjepanović i Michał Czekaj, a za czerwoną kartkę pauzuje Łukasz Burliga, to jednak pozostali gracze są do dyspozycji trenera, w tym Maciej Sadlok, który ostatnio ze Śląskiem nie grał. Trener Górnika Jurji Szatałow natomiast w Krakowie będzie musiał radzić sobie bez Przemysława Kaźmierczaka, Nikolajsa Kozacuksa, Bartosza Wiązowskiego (kontuzja) oraz Patrika Mraza (pauza za czerwoną kartkę).

