W jednym z niedzielnych spotkań ostatniej kolejki Premier League zagrają drużyny Newcastle United i Arsenalu Londyn. Gospodarze obecny sezon nie zaliczą do udanych. Zespół w lidze rozczarowywał i dość niespodziewanie bronił się przed degradacją do Championship. Sroki zapewniły sobie utrzymanie dopiero w ostatniej kolejce, w której pokonali bardzo słaby zespół QPR. Drużyna aby walczyć w przyszłym sezonie o europejskie puchary potrzebuje chyba jednak dość solidnych wzmocnień, ponieważ obecny skład tego nie gwarantuje. Drużyna w obecnym sezonie zagrała w Lidze Europejskiej, jednak podobnie jak w Premier League nic nie osiągneła. Dziś rywalem Newcastle będzie drużyna Arsena Wengera. Piłkarze Arsenalu w dalszym ciągu walczą o podium Premier League. Najważniejszym celem Kanonierów jest jednak zajęcie miejsca w pierwszej czwórce, które zagwarantuje drużynie start w przyszłej edycji Champions League. Zespół w ostatniej kolejce odniósł pewną wygraną nad Wigan, które po tym spotkaniu straciło szanse na pozostanie w Premier League. Zdecydowanym faworytem tego spotkania są goście, ponieważ są oni niezwykle zdeterminowani by utrzymać aktualną pozycję w tabeli. Gospodarze tego meczu już nie grają o nic, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że ten mecz sobie odpuszczą. W jesiennym pojedynku Kanonierzy rozgromili zespół Srok aż 7-3. W tym niedzielnym spotkaniu możemy spodziewać się również niezwykłego pojedynku z dużą liczbą bramek. Stawiam na pewną wygraną Arsenalu Londyn.
Walka o Wielką Czwórkę w Angielskiej ekstraklasie wciąż trwa. Obecnie Arsenal traci do 3 Chelsea zaledwie 2 punkty, a The Blues czeka ciężkie spotkanie z Evertonem i to zaledwie po kilku dniach od triumfu w Lidze Europy. Ciekawe jak celebracja pucharu wpłynie na zawodników Beniteza. Kanonierzy prezentują ostatnio naprawdę dobrą dyspozycję. Ostatnia przegrana miała miejsce 3 marca w derbach z Tottenhamem. Od tamtej pory piłkarze Wengera wygrywali 8 razy oraz dwukrotnie dzielili się punktami. Ostatnie 5 potyczek to wygrane 4:1 z Wigan, 1:0 z QPR, 1:0 z Fulham, remis 1:1 z United oraz 0:0 z Evertonem. Sytuacja kadrowa wśród gości wygląda dobrze, dłuższy uraz leczy bowiem tylko Abou Diaby. Pod znakiem zapytania stoi natomiast występ Artety. Z zawieszenia wraca natomiast napastnik Olivier Giroud. Newcastle obecnie nie walczy już o nic, 13 pozycja to pewne utrzymanie oraz brak jakikolwiek szans na podbój europejskich pucharów. Gospodarze grają w kratkę. W 5 spotkaniach ograli jedynie najsłabsze w lidze QPR 2:1 dodatkowo przegrali aż 6:0 z Liverpoolem oraz 3:0 z ekipą Sunderland. Remisy z West Brom i West Ham wielkiej chluby nie przynoszą. W zespole Newcastle na pewno nie zagrają Ryan Taylor, Haris Vuckić, Tim Krul, Massadio Haidara, Moussa Sissoko oraz Shola Ameobi. Niepewni występu pozostają Davide Santon, Cheikh Tiote i Stuart Taylor. Kanonierzy są rozpędzeni, wiedzą o co grają więc motywacją i zaangażowaniem powinni przewyższać rywali o 2 poziomy. Sroki z tyloma kontuzjami oraz średnią boiskową postawą nie powinni stawić zbyt wysokich wymagań. Typuję 0:2. Początek spotkania punktualnie o 17:00.
Dla Newcastle jest to mecz bez większej rangi, właściciel klubu obiecał wprawdzie milion funtów do podziału za zwycięstwo z Arsenalem i kursy na Kanonierów trochę wzrosły, ale poza tym nie ma sensownych powodów, żeby szukać tu niespodzianki. 2 ostatnie mecze przed własną widownią Sroki przegrały wysoko, 0-3 z Sunderlandem i 0-6 z Liverpoolem. Wygrana w poprzedniej kolejce ze zdegradowanym QPR raczej nie zmienia oceny w jakiej formie jest ten zespół. U gospodarzy tradycyjnie długa lista kontuzjowanych: Elliot, Haidara, Krul, Taylor, Ameobi, Sissoko, prawdopodobnie nie zagrają też Tiote i Santon. Dla Arsenalu jest to mecz sezonu, wygrana daje im prawo startu w LM albo przynajmniej w eliminacjach LM. Forma Kanonierów na finiszu ligi jest stabilna i wysoka. Od zwycięstwa z Bayernem Monachium na Allianz Arenie nie doznali porażki, wygrywając 7 meczy, a remisując tylko z Man Utd i Evertonem. Ciągle kontuzjowany jest Diaby, a nie pewny gry Mikel Arteta. Poza tym Wegner nie ma problemów. Po zawieszeniu wraca Olivier Giroud. Duża presja ciąży na zespole z Londynu, jeśli sobie z nią poradzi to nie powinno być w tym meczu niespodzianki.

