W pierwszym meczu 4.kolejki Serie A na Stadio Friuli Udinese Calcio podejmie FC Empoli z Łukaszem Skorupskim i Piotrem Zielińskim w składzie. Obie ekipy liczą w tym meczu na punkty, ja osobiście większe szansę na realizację tego celu daję w tym wypadku gospodarzom. Udinese obecny sezon dość niespodziewanie rozpoczęło, a mianowicie od zwycięstwa w Turynie z Juventusem (0-1). Piłkarze trenera Stefano Colantuono nie poszli jednak za ciosem i w dwóch kolejnych spotkaniach już nie punktowali (porażki z Lazio 0:2 i Palermo 0:1). Na usprawiedliwienie jednak można dodać, że byli to naprawdę wymagający rywale. Dziś jak już wspomniałem Udinese podejmie Empoli i wydaje się, że jest to najłatwiejszy rywal z dotychczasowych. Empoli jak na razie ma 1 punkt (remis z Napoli 2:2), ponadto przegrywali z Chievo (1:3) i Milanem (1:2). Osobiście gram w tym wypadku zwycięstwo gospodarzy. Empoli w poprzednim sezonie lubowało się w remisach ale również była widoczna różnica między tym co prezentowali na własnym boisku (tu potrafili sprawić niespodzianki), a w meczach wyjazdowych. W tym wydaje się może być podobnie, bo wspomniany remis z Napoli Empoli uzyskało w meczach przed własną publicznością. Faworytem jak już wspomniałem jest tu ekipa gospodarzy i myślę, że będą potrafili to wykorzystać. Zresztą wg. portalu transfermarkt.de kadra Udinese wyceniana jest na 76,65 Mio. €, natomiast Empoli na 43,75 Mio. €. Jest więc spora różnica. Co prawda pieniądze na boisku nie grają ale warto też zauważyć, że latem w drużynie Empoli sporo się pozmieniało. Odeszli Luigi Sepe i Davide Bassi tj. pierwszy i drugi bramkarz w kadrze, nie ma również Daniele Rugani (podstawowy środkowy obrońca), Elseid Hysaj (podstawowy prawy obrońca), Mirko Valdifiori (podstawowy defensywny pomocnik), Matías Vecino (podstawowy środkowy pomocnik) czy Simone Verdi (ofensywny pomocnik, też często grający w poprzednim sezonie). Jeśli chodzi o Udinese to tutaj w porównaniu z poprzednim sezonem jedynym znaczącym osłabieniem jest odejście Allena. Jeśli chodzi o sytuację kadrową już przed dzisiejszym meczem, to gospodarze zagrać muszą bez kontuzjowanych Guilherme, Widmera i Merkel, goście natomiast bez dwójki Mchedlidze, Cosic. Jeśli chodzi o bezpośrednie mecze między tymi zespołami to nie ma za bardzo się wgłębiać w historię, Empoli przecież w poprzednim sezonie wróciło do Serie A po 7 latach przerwy. Mimo to w poprzednim sezonie to jednak Udinese były górą w obu spotkaniach - 2:0 u siebie i 2:1 na wyjeździ. Liczę, że dziś również okaże się lepsze i 3 punkty pozostaną na Stadio Friuli w Udine.
Na Liberty Stadium dojdzie dziś do starcia dwóch ekip, które po 5.kolejkach Premier League zajmują miejsca w górnej części ligowej tabeli. Zarówno Swansea jak i Everton mają na swoim koncie 8 pkt. co daje im miejsca 7-8. Dziś zapewne jedni i drudzy liczą, że poprawią swoją pozycją i myślę tym samym, że czeka nas ciekawe i otwarte spotkania z obu stron w którym nie powinno zabraknąć goli. Moja propozycja na to spotkanie to powyżej 3.5 goli w meczu. Ja na razie statystyki takich overów dla obu drużyn nie są najlepsze. Swansea tylko raz zanotowało over 3.5 goli w 1.kolejce przeciwko Chelsea. Everton natomiast ma dwa takie overy (również w meczu z Chelsea 3:1 oraz z Watford 2:2). Warto jednak pamiętać, że jedni i drudzy to zespoły które lubią grać piłkę do przodu, Swansea przez pewien okres była nawet nazywana angielską Barceloną. Ponadto w obu drużynach grają naprawdę nieźle zawodnicy w formacji ofensywnej. W Swansea jest Bafetimbim Gomis, który ma na swoim koncie już 4 gole w rozgrywkach ligowych, obok niego jest również Andre Ayew który ma raptem jednego gola mniej na swoim koncie. W Evertonie też już kilku graczy pokazało się z dobrej strony, ostatnio Steven Naismith poprowadził swój zespół do zwycięstwa w meczu z Chelsea zdobywając hattricka, są również Ross Barkley czy Romelu Lukaku, którzy mają na swoim koncie po 2 bramki. Co prawda w meczach bezpośrednich w ostatnim czasie nie notowaliśmy zbyt wysokich wyników ale myślę, że na ten moment gdy Everton jest naprawdę w wysokiej formie, a Swansea potrafi grać do przodu i grając u siebie z tego na pewno nie zrezygnuje to może tych bramek kilka paść, na co osobiście liczę. Jak wygląda sytuacja kadrowa przed tym meczem? Gospodarze zagrają w najsilniejszym zestawieniu. Większe kłopoty ma szkoleniowiec The Toffees Roberto Martinez, który dziś musi sobie radzić bez Cleverleya, Obiedo, Hibberta, Pienaara, Bainesa i Gibsona. Moja propozycja na ten mecz to powyżej 3.5 goli w meczu.
Na Coface-Arena w Moguncji FSV Mainz, które po 4 kolejkach zajmuje 11.miejsce podejmie TSG 1899 Hoffenheim, drużynę, która nowy sezon rozpoczęła bardzo słabo i z dorobkiem raptem 1 punkt zajmują 15.miejsce. Nie dziwi więc fakt, że faworytem bukmacherów w tym meczu są piłkarze, którzy są gospodarzami tego wydarzenia. Czy jednak Mainz jest, aż tak murowanym faworytem do zwycięstwa? Według mnie nie i stąd moja propozycja na remis (w zwycięstwo gości nie wierzę) który pozwoliłby zapewne się przełamać tej drużynie. Hoffenheim jak już wspomniałem ma 1 punkt za remis z Darmstadt. Dodam jednak, że w pozostałych meczach też nie prezentowali się źle, brakowało po prostu szczęścia. Hoffenheim ma za sobą mecze z Leverkusen i Bayernem i w obu przypadkach wcale nie musieli przegrać. Tu i tu wychodzili na prowadzenie z Bayernem mieli szansę nawet podwyższyć na 2:0 ale Polański nie wykorzystał karnego, w 90 minucie natomiast Lewandowski dał zwycięstwo Bayernowi. W poprzedniej kolejce grali natomiast z Werderem i tu też wyszli na prowadzenie mimo to przegrali 1:3 (bramki numer 2 i 3 tracili już jednak w doliczonym czasie gry). Hoffenheim nie jest więc tak słabe jak pokazuje tabeli i dziś mogą według mnie pokusić się o przynajmniej remis. Warto również zauważyć, że w przeszłości mecze między tymi ekipami w Moguncji wcale nie kończyły się zwycięstwami Mainz. Owszem mają na swoim koncie 4 zwycięstwa ale też 1 porażkę oraz 3 remisy. Jak wygląda sytuacja kadrowa przed dzisiejszym spotkaniem? Gospodarze zagrają bez Beistera, Freia i Soto, goście natomiast bez dwójki Hamad, Herdling. Osobiście uważam, że ten mecz nie ma zdecydowanego faworyta stąd też moja propozycja w tym wypadku to podział punktów.
W pierwszym meczu 4.kolejki Primera Division na Colliseum Alfonso Perez w Madrycie spotkają się ekipy, którym początek sezonu nie wyszedł najlepiej. Getafa gospodarz dzisiejszego meczu ma na swoim koncie komplet porażek i zamykają ligową stawkę. Malaga jest w nieco lepszej sytuacji, bo ma 2 oczka na swoim koncie ale warto zauważyć, że nie mają jeszcze na swoim koncie strzelonej bramki (ich bilans bramkowy to 0:1). Osobiście stawiam w tym wypadku na przełamanie Getafe, mimo, że to jednak Malaga dysponuje nieco lepszym składem i jest również uznawana za faworyta wśród bukmacherów. Liczę przede wszystkim, że Getafe grając u siebie będą potrafili wykorzystać atut własnego boiska i zdobędą 3 oczka. Zresztą miałoby to sezon, bowiem w ostatnich sezonach w rywalizacji między tymi zespołami to właśnie gospodarze okazywali się lepsi: 28.02.15 PRI Malaga Getafe 3 : 2 28.09.14 PRI Getafe Malaga 1 : 0 26.04.14 PRI Getafe Malaga 1 : 0 14.12.13 PRI Malaga Getafe 1 : 0 28.04.13 PRI Malaga Getafe 2 : 1 01.12.12 PRI Getafe Malaga 1 : 0 Jak widzimy 3 ostatnie sezony to 6 zwycięstw gospodarzy w tychże meczach. Dodatkowo dodam, że w bezpośrednich meczach gdy to Getafe było gospodarzem to właśnie oni prezentowali się nieco lepiej, wygrywając 7 gier i 4 przegrywając (co ciekawe nie była ani jednego remisu). Ponadto warto dodać to tego, że trener gospodarzy będzie miał dziś do dyspozycji wszystkich swoich graczy, gdy trener gości musi sobie radzić bez kilku ważnych graczy. I tak w ekipie Malagi nie zobaczymy dziś Flavio Ferreiry, Ignacio Camacho, Weligtona i Roque Santa Cruza. Moim zdaniem to gospodarze powinni wygrać to spotkanie i też tak typuję w tym meczu.
W ostatnim meczu 4.kolejki 1.Bundesligi na Veltins-Arena Schalke podejmie Mainz. Gospodarze bardzo dobrze zaprezentowali się w meczu inauguracyjnym gdzie na wyjeździe pokonali Werder 3:0, później było jednak już nieco gorze - remis z beniaminkiem 1:1 z Dramstadt i porażka z Wolfsburgiem 0:3. Jeśli chodzi o Mainz to tutaj sytuacja wygląda inaczej, słabo rozpoczęli od porażki z Ingolstadt 0:1, później przyszły 2 zwycięstwa z M'Gladbach (2:1) i Hannoverem (3:0). Mimo wszystko ja w tym meczu proponuje zwycięstwo gospodarzy. Warto bowiem zauważyć, że Schalke nieźle radziło sobie w przeszłości w meczach u siebie z Mainz. Z 10 ostatnich meczów wygrali 6 razy (w tym w poprzednim sezonie 4:1), 2 razy zremisowali i tylko 2 razy górą była ekipa Mainz. Ponadto Schalke wydaje się, że postanowiło powalczyć w tym sezonie o coś więcej bowiem zrobili kilka ciekawych transferów latem. Do drużyny dołączyli m.in. Johannes Geis (z Mainz), Matija Nastasic (z Man. City, choć dziś nie będzie mógł zagrać), Franco Di Santo ( z Werderu), Pierre-Emile Höjbjerg (z Bayernu) czy Júnior Caiçara (z Ludogorets). Z drużyny natomiast odeszli przede wszystkim Julian Draxler i Kyriakos Papadopoulos. Jeśli chodzi o Mainz to jak już wspomniałem odeszedł Geis ale również z drużyną pożegnali się Shinji Okazaki (najlepszy strzelec drużyny w lidze w poprzednim sezonie), Ja-Cheol Koo czy Joo-Ho Park. W ich miejsce sprowadzono tańszych zawodników jak choćby Fabian Frei, Yoshinori Muto, Florian Niederlechner, Gaëtan Bussmann, Jhon Córdoba czy Niki Zimling. Nie są to tak głośnie nazwiska jak te co przyszli do Schalke czy też te które latem odeszli z Mainz. Jeśli chodzi o sytuację kadrową to już wspomniałem, że w Schalke dziś nie zagra Nastasic, ale również Giefer i Uchida. Po stronie przyjezdnych nie zagrają natomiast Soto, Beister, Frei i Jairo. Moja propozycja na to spotkanie to zwycięstwo gospodarzy.
W niedzielne popołudnie na Stadium of Light dojdzie do pojedynku drużyn, które zapewne chciałby jak najszybciej zapomnieć o początku rozgrywek w Premier League. Zarówno Sunderland jak i Tottenham nie mają jeszcze na koncie zwycięstw w nowym sezonie ligowym (Sunderland 1 remis i 3 porażki, Tottenham 3 remisy i porażka). I o ile sytuacja Sunderlandu nie jest czymś niezwykły, w poprzednich sezonach mogliśmy się przyzwyczaić, że jest to ekipa, która balansuje na krawędzi utrzymania, o tyle sytuacja Tottenhamu jest dość zaskakująca. Koguty przecież to drużyna z dużymi aspiracjami, ba wciąż po cichu liczy się, że aktualna drużyna będzie wstanie wywalczyć miejsce w pierwszej czwórce i powróci do rozgrywek Ligi Mistrzów. Ja w tym meczu proponuje zagrać wysoki over 3.5 goli. Sunderland to drużyna, której meczach jak na razie pada najwięcej goli - średnio 4 gole na mecz! Oprócz tego, że Sunderland nawet nieźle prezentuje się w ofensywie (6 goli zdobytych) to kuleje przy tym gra defensywna. Do tej pory Sunderland stracił już 10 goli. Tottenham natomiast jest na zupełnie drugim biegunie, mało strzelają i mało tracą bramek - średnia bramek w meczach Kogutów to 1.8 gola na mecz. Co ciekawe mają jednak jeden mecz zakończony over 3.5 goli w tym sezonie, tj. mecz z Stoke i remis 2:2. Warto przy tym dodać, że w 2 ostatnich sezonach mecze między Sunderlandem i Tottenhamem obfitowały w emocje i bramki. W sezonie 2013/14 Tottenham wygrał oba mecze 2:1 na wyjeździe oraz 5:1 na WHL, w ubiegłym sezonie natomiast na Stadium of Light padł remis 2:2, natomiast na WHL znów górą były Koguty, które wygrały 2:1. Jak więc widzimy w ostatnich dwóch sezonach sporo bramek padało i liczę, że dziś będzie podobnie, bo jak wspomniałem Sunderland na początku sezonu gra dość widowiskową piłkę (sporo strzela goli i jeszcze więcej ich traci). Jeśli chodzi o sytuację kadrową to obie ekipy zagrają w niemal najsilniejszych składach. U gospodarzy nie zobaczymy jednie Matthewsa, natomiast w drużynie przyjezdnych nie zagra Eriksen, awizowany do gry natomiast jest Heung-Min Son, którego Tottenham pozyskał w końcówce okienka transferowego za 30 mln. euro z Bayeru Leverkusen. Myślę, że wzmocni to siłę ofensywną Tottenhamu i nie tylko Sunderland będzie dziś grać ofensywną piłkę, wszak to Tottenham jest faworytem i to od nich dziś oczekuje się zdobycia 3 oczek.
Na Vicente Calderon dojdzie dziś wieczorem niewątpliwie do najciekawszego meczu tej kolejki Primiera Division, Atletico Madryt podejmie FC Barcelonę. Jedni i drudzy mają na swoim koncie komplet punktów, obie również nie straciły jeszcze gola w tym sezonie w rozgrywkach ligowych. Jak pokazują kursy, Barcelona owszem jest faworytem ale nie jest to typowy "pewniak" zapewne z kilku powodów, mimo to ja w tym meczu gram właśnie na zwycięstw podopiecznych Luisa Enrique. Głównym powodem dla którego są tak wysokie kursy u buków na wygranie Barcelony w tym meczu to poprzednie ich występy, te na początku sezonu. Barcelona bowiem czy to w meczu o Superpuchar Europy czy też w meczach o Superpuchar Hiszpanii mieli spore kłopoty w grze defensywnej, co zresztą było również widoczne w meczach przedsezonowych. W lidze jak już wspomniałem nie stracili jeszcze gola, ale zwycięstwa 1-0 z Bilbao i szczególnie z Malagą na własnym boisku to nie jest to czego oczekuje się od piłkarzy Barcelony. Inna sprawa, że dziś Barcelona mierzyć się będzie z Atletico Madryt czyli z naprawdę wymagającym rywalem, który u siebie pokazał, że potrafi pokonać każdego. Z drugiej strony w poprzednim sezonie Barcelona bardzo dobrze radziła sobie w meczach z Atletico, również na Vicente Calderon. W sumie rozegrali 4 mecze w poprzednim sezonie i za każdym razem to gracze Barcelony byli górą. Pamiętajmy również, że latem w drużynie Atletico Madryt doszło do sporych zmian w kadrze. Z drużyny odeszli m.in. Arda Turan, Mario Mandzukic, Toby Alderweireld, Miranda, Mario Suárez, Raúl Jiménez czy Raúl García. Drużynę wzmocnili natomiast Jackson Martínez, Stefan Savic, Yannick Ferreira Carrasco, Luciano Vietto, Filipe Luís, Bernard Mensah czy Matías Kranevitter. W Barcelonie jak wiemy był zakaz transferowy i w większości jest to skład z poprzedniego sezonu. Jeśli chodzi o sytuację kadrową to decyzją trenera Atletico dziś zagra bez Guilherme Siqueira, Lucasa Hernándeza, Thomasa, Ángela Correa, a niepewny występu jest Tiago. W Barcelonie natomiast kontuzjowani są Claudio Bravo, Dani Alves, Douglas, a zawieszony Ge
Cracovia mimo, że w końcu została przełamana i przegrała mecz ligowy z Piastem Gliwice (1-2), wciąż jednak prezentuje się dobrze i myślę, że w starciu z beniaminkiem Termaliką Nieciecza mogą pokusić się o 3 punkty. Termalica co prawda ostatnio zanotowała kilka dobrych wyników, wygrali z Lechem (3-1), Górnikiem Zabrze (3-0) czy Zagłębiem Lubin (1-0) wszystkie to jednak były mecze gdy w roli gospodarza grali właśnie piłkarze Termaliki. Na wyjazdach jak na razie nie mogą pochwalić się zbytnio piłkarze trenera Piotra Madrysza. Termalica grała do tej pory 4 na wyjazdach i wszystkie te mecze przegrała. 0:1 z Piastem, 0:2 z Jagiellonią, 0:2 z Śląskiem i 1:4 z Ruchem, jak więc widzimy 0 punktów i bilans bramkowy 1:9 - jest to aktualnie najsłabszy dorobek spośród wszystkich zespołów z Ekstraklasy jeśli chodzi o mecze wyjazdowe. Owszem dziś zapewne liczą na przełamanie, bo niespodziewanie Cracovia jak na razie u siebie nie spisuje się zbyt rewelacyjnie (o dziwo, bo w poprzednim sezonie, zwłaszcza w końcówce sezonu wyglądało to bardzo dobrze). Pasy jak na razie nie wygrały jeszcze u siebie, 2 remisy (z Wisłą i Jagiellonią po 1:1) i wspomniana porażka z Piastem Gliwice. Swoją drogą jednak uważam, że prędzej to Cracovia się przełamie i wygra mecz domowy, niż Nieciecza dziś zdobędzie swoje pierwsze punkty w delegacji. Warto dodać, że obie ekipy nie miały zbyt wielu okazji do gry przeciwko sobie, jedynie w sezonie 2012/13 na zapleczu Ekstraklasy mierzyły się ze sobą i wtedy oba mecze wygrywali gospodarze: 2:0 Termalica u siebie oraz 2:1 Cracovia u siebie. Jeśli chodzi o sytuację kadrową to gospodarze dziś zagrają bez Jaroszyńskiego i Sandomierskiego, a niepewny występu jest Polczak. W drużynie gości natomiast z powodu kontuzji nie zagrają Witan i Kowal, a z powodu kartek nie zagra również Ziajka. Podsumowując, uważam, że dziś niemoc meczów u siebie zostanie przełamana przez Cracovię i 3 punkty zostaną przy Kałuży.
Mimo, że dziś w Anglii zostanie rozegrany mecz między Manchesterem United a Liverpoolem, to jednak starcie na Selhurst Park wydaje się spotkaniem kolejki. Wszystko przez to, że Crystal Palace początek sezonu mają naprawdę bardzo udany - 9 punktów w 4 kolejkach (wygrana m.in. z Chelsea na wyjeździe 2:1) co plasuje ich na 2.miejscu. Na 1.miejscu natomiast jest Manchester City, który ma komplet zwycięstw na koncie oraz bilans bramkowy 10:0. Jest więc to spotkanie lidera z wiceliderem rozgrywek, ale myślę, że to właśnie lider pokaże w tym meczu klasę i zdobędzie kolejne 3 oczka, które umocnią ich na pozycji lidera. Manchester City, ma bowiem o co grać, piszę tą analizę w trakcie meczu Evertonu z Chelsea, gdzie już możemy powiedzieć, że The Blues tracą kolejne 3 punkty. Jeśli więc City by dziś wygrało, to powiększy swoją przewagę nad Chelsea do 11 punktów, a przecież The Blues to drużyna, która ma walczyć w tym sezonie o tytuł mistrzowski (obronę). Średnio również sobie radzą inne wielkie firmy jak Man.United, Liverpool czy Arsenal więc City już na początku sezonu ma okazję odskoczyć tym drużyną na kilka punktów. Jeśli chodzi o bezpośredni mecze między tymi ekipami to owszem w poprzednim sezonie City przegrało na Selhurst Park 1:2, ale zwykle w meczach między tymi ekipami to Obywatele byli górą. Z 7 ostatnich gier City wygrało 6 razy i raz to Crystal Palace okazał się lepszy. Patrząc na składy obu ekip, to widać tu różnicę, Crystal Palace to przecież drużyna, której głównym celem jak co sezon jest utrzymanie w najważniejszej klasie rozgrywkowej. Dla Manchesteru City jak wiemy cel jest jeden - zdobycie tytułu mistrzowskiego. Jeśli chodzi o sytuację kadrową to gospodarze zagrają dziś bez Jedinaka, Chamakha, Campbella i Appiaha. Goście natomiast będą musieli sobie radzić bez Zabalety, Fernando, Clichy'ego i Delpha. Osobiście uważam, że City pokaże w tym meczu swoją wyższość i 3 punkty pojadą do Manchesteru.
Mecz rozpoczynający 8. kolejkę w piłkarskiej Ekstraklasie czyli starcie Lechii Gdańsk z Koroną Kielce. Lechia to jak na razie jedna z większych rozczarowań, znów przed sezonem dużo się mówiło o potężnych planach, a aktualnie zespół z Gdańsk zajmuje 12. miejsce. Korona natomiast przez wielu była skazywana na pożarcie, a mimo to radzi sobie w lidze naprawdę nieźle - na razie są na 7.miejscu, ale pamiętajmy, że w czołówce jest naprawdę duży ścisk.Dość powiedzieć, że 2 zespół ma punktów 12, a zespoły z miejsc 3-7 (w tym Korona) po 11. Mimo to w tym meczu faworytem są piłkarze Lechii. W zasadzie nie ma się temu co dziwić, działacze w końcu poszli po rozum do głowy i zwolnili Jerzego Brzęczka, który po prostu nie radził sobie w roli pierwszego trenera tej drużyny. Z drugiej strony jego następca Thomas von Hessen jest sporą niewiadomą ale liczę, że przynajmniej będzie próbował wykorzystać potencjał w ofensywie jak jego drużyna posiada. Nie da się ukryć, że mimo naprawdę dobrych jak nie bardzo dobrych zawodników z przodu jak na polską ligę, Brzęczek nie potrafił tego wykorzystać. Teraz do drużyny dołączyli jeszcze Sławomir Peszko, Milos Krasić i Michał Chrapek i naprawdę powinno być dobrze, jeśli trener będzie potrafił skorzystać z potencjału jaki posiada. Ja jednak w tym meczu postanowiłem zagrać over 2.5 goli. Przede wszystko warto zwrócić uwagę, że w ostatnich sezonach padało sporo bramek w meczach między tymi ekipami, szczególnie w tych spotkaniach rozgrywanych w Gdańsku. W ubiegłym sezonie 2-krotnie wygrywała Korona 2-1 (w Gdańsku) oraz 3-2, sezon wcześniej Korona wygrała 1-0 u siebie ale w Gdańsku padł remis 2-2. Natomiast jeszcze wcześniej Lechia wygrała oba mecze najpierw w Kielcach 1-0, a następnie 3-2 u siebie. Myślę, że jest to dobry prognostyk, tym bardziej, że jak już wspomniałem Lechia ma spory potencjał w ofensywie i teraz po zmianie trenera liczę, że zmieni się również podejście do gry zespołu (na bardziej ofensywny), tym bardziej, że doszło 3 naprawdę znaczących zawodników jak na warunku Ekstraklasy. Moja propozycja na ten mecz to powyżej 2.5 goli.





