Jak się okazało w poprzedniej kolejce AC Milan nie jest jeszcze tak mocny jak się wszystkim zdawało i mimo, że byli równorzędnym przeciwnikiem w hicie 3.kolejki Serie A to jednak przegrali na Stadion Giuseppe Meazzy z Juventusem Turyn 0-1. Podopiecznych Filippo Inzaghi czeka więc jeszcze sporo pracy by znów znaleźć się na szczycie włoskiej piłki. Dziś jednak Rossoneri zagrają ze zdecydowanie łatwiejszym przeciwnikiem a mianowicie beniaminkiem FC Empoli. Co prawda w poprzednim sezonie Stadio Carlo Castellani było obiektem bardzo trudnym do zdobycia (Empoli przegrało raptem 2 razy) to jednak w tym już w pierwszym meczu sposób na zwycięstwo z Empoli na ich obiekcie znalazła Roma, która pokonała podopiecznych Maurizio Sarri. Piłkarze Milanu liczą, że pójdą w ich ślady i również przywiozą z trudnego terenu komplet punktów i tym samym niejako odbudują się po sobotniej porażce z Juventusem. Jeśli chodzi o samo Empoli to jak na razie drużyna nieradzi sobie tak dobrze na starcie rozgrywek jak w ubiegłym sezonie (widać, że nie jest łatwo przeskoczyć z Serie B do Serie A), dopiero w miniony weekend w meczu z Cesaną podopieczni Maurizio Sarri zdobyli swój pierwszy punkt w tym sezonie jak i pierwsze bramki (remis 2-2, choć przegrywali już 0-2). Milan natomiast przed starciem z Juventusem pokonał Lazio oraz Parmę w naprawdę świetnym stylu i dziś kibice Rossoneri zobaczą swój zespół grający z polotem i fantazję w ofensywie oraz strzelający bramki. Według mnie faworytem tego spotkania jest zespół Milanu. Zresztą Empoli na własnym obiekcie nigdy nie miała łatwo w starciach z Milanem, ostatnie 6 spotkań to 3 zwycięstwa gości z Mediolanu oraz 3 remisy. Ponadto Milan ma zdecydowanie większy potencjał piłkarski niż ich rywal z Empoli, w zasadzie gospodarze mają szansę rywalizacji z Milanem tylko wtedy gdy ten jest albo zdziesiątkowany kontuzjami albo rywal jest w słabszej formie. Wydaje się, że ani jeden ani drugi czynnik dziś nie zadziała. Co prawda w Milanie wciąż grać nie mogą Alex, Diego Lopez, Riccardo Saponare i Riccardo Montolivo ale Milan posiada obecnie dość szeroki skład i jeżeli do tej pory potrafili radzić sobie bez większość tych zawodników (a było również jeszcze kilku innych piłkarzy kontuzjowanych, którzy już wrócili do składu) to dziś powinni sobie dać radę. Jeśli chodzi natomiast o słabszą formę to w Milanie raczej tego dziś nie uświadczymy, wszak ich gra w pierwszych kolejkach naprawdę mogła się podobać i myślę, że dziś po porażce z Juventusem będą robili wszystko by niejako zmazać tą porażkę z pamięci i znów grając w naprawdę imponującym stylu pokonać swojego przeciwnika. Moja propozycja to wygrana gości.
Dzisiejsze starcie na Santiago Bernabéu można chyba bez problemów nazwać starciem Dawida z Goliatem. Real po słabym początku sezonu w minionym tygodniu rozbił swoich rywali, najpierw w Lidze Mistrzów FC Basel 5-1, a następnie w lidze Deportivo 8-2. Elche jak na razie ma w swoim dorobku 4 punkty, ale w weekend podopieczni Frana Escribá nie popisali się przegrywając u siebie z Eibar 0-2. W tym spotkaniu wydaje się można zagrać dwie rzeczy, albo wysoki handicap w stronę Realu (kibice liczą, że Królewscy dziś znów pójdą za ciosem i kolejny rywal zostanie rozgromiony) albo zagrać over bramkowy. Ja zdecydowałem się na to drugie i postanowiłem zagrać over 3.5 goli. Owszem Real jest zdecydowanym faworytem tego spotkania, ale należy pamiętać, że Królewscy w tym sezonie jedynie w meczu z Cordobą potrafili zachować czyste konto. Wydaje się, że aktualnie jest dość znaczna dysproporcja między grą w ataku, a grą w obronie drużyny Realu i co mocniejsze drużyny potrafią to wykorzystać. Zresztą Real w tym sezonie ligowym stracił już 8 goli (średnio 2 na mecz). Dziś jednak zagrają z Elche z Elche w której bramce stoi Przemysław Tytoń, który ostatnio jednak (w spotkaniu z Eibar) nie popisał się, a fani własnego zespołu nawet go wygwizdali po tym meczu. Co ciekawe Elche to również ekipa, która ma w tym sezonie problem z bronieniem, bo podobnie jak Real stracili już 8 goli w tym sezonie (8 goli stracili jeszcze piłkarze Espanyolu i Getafe) więcej goli stracili tylko : Vallecano -9, Levante -10, no i oczywiście Deportivo - 12. Jeśli chodzi o sytuację kadrową to Elche na mecz z Realem uda się bez Sergio Pelegrína, Michaela Anaby i Aaróna Ñígueza, których zabrakło w 19 osobowej kadrze trenera Frana Escribá. Carlo Ancelotti również powołał już 19 osobową kadrę w której nie ma Pepe, Sami Khediry i Jesé. Warto jednak dodać, że dziś Real najprawdopodobniej zagra nieco w zmienionym składzie w porównaniu do poprzednich spotkań, mówi się, że swoją szansę gry dostaną m.in. Keylor Navas, Fábio Coentrão czy Asier Illarramendi. Podsumowując uważam, że Real to spotkanie powinien wygrać, ale czy będzie to tak przekonujące zwycięstwo jak dwa poprzednie, śmiem wątpić. Dlatego zamiast grać wysoki handicap postanowiłem zagrać over bramkowy (3.5), Real jak wiemy ma swoje kłopoty w grze obronnej (co widać w każdym spotkaniu) dlatego nie zdziwię się jeżeli Elche pokusi się w tym spotkaniu nawet na jakiegoś gola. Real natomiast dzięki swojej sile ofensywnej, grając w dodatku u siebie ze słabszym rywalem powinien to wykorzystać i również kilka bramek rywalowi strzelić.
Po słabym poprzednim sezonie, gdy drużynie nie udało się awansować do europejskich pucharów działacze Valencii postanowili znacząco wzmocnić swoją drużynę w przerwie letniej. Do ekipy Los Che dołączyli m.in. André Gomes, Shkodran Mustafi, Lucas Orbán, Rodrigo czy Álvaro Negredo i gra drużyny z Estadio Mestalla (przynajmniej na początku sezonu) może się podobać. Do tej pory Valencia wygrała 2 spotkania u siebie z Malagą (3-1) i Espanyolem (3-0) oraz zremisowała z Sevillą na wyjeździe (1-1). Dziś kibice Los Che liczą na pierwsze wyjazdowe zwycięstwo i myślę, że ich drużyna ma naprawdę spore szansę by tego dokonać. Po pierwsze rywal czyli Getafe nie imponuje na początku sezonu, owszem u siebie wygrali z Almerią (1-0) ale w meczach wyjazdowych byli bez szans z Celtą Vigo (1-3) oraz Sevillą (0-2). Po drugie Getafe w ostatnich sezonach dość często przegrywało z Valencia na swoim obiekcie - w 6 ostatnich sezonach Valencia wygrywała na stadionie Getafe 4 razy i 2 razy to gospodarze okazywali się górą. Warto zaznaczyć, że w dwóch poprzednich sezonach na obiekcie Getafe górą była ekipa "Nietoperzy". Ponadto warto również dodać, że sytuacja kadrowa Valencii z tygodnia na tydzień ulega poprawie. Na mecz z Getafe trener Nuno Santo do 18 meczowej nie powołał Pereiry, Zuculiniego, Roberta i Negredo. Jeśli chodzi o Getafe to szkoleniowiec tej ekipy Cosmin Contra nie będzie mógł dziś skorzystać z usług Pedro Leona, Alexa Pereza i Karima Yody, szczególnie brak tego pierwszego jest dużym osłabieniem zespołu z Madrytu. Podsumowując, spodziewam się, że dziś na Coliseum Alfonso Pérez zobaczymy potwierdzenie tego, że Valencia w tym sezonie faktycznie jest drużyną zdecydowanie mocniejszą niż w sezonie ubiegłym i stać ją nawet o walkę o czołową czwórkę LaLiga. W przypadku dzisiejszego zwycięstwa "Nietoperze" powrócą na drugie miejsce w ligowej tabeli i będą tuż za Barceloną. Mają więc o co grać i myślę, że dziś powinni sobie poradzić z Getafe, skoro w poprzednim, tak nieudanym sezonie Valencia potrafiła wygrać z Getafe na ich obiekcie czemu nie miałaby tego dokonać tego również w tym, będąc w dobrej formie i będąc mocniejszą, a gdy rywal wydaje się być nieco słabszy. Moja propozycja to wygrana Valencii w tym spotkaniu.
Dziś na Etihad Stadium przekonamy się tak naprawdę na co stać Chelsea Londyn w tym sezonie. Jak wiemy bowiem początek w Premier League mieli imponujący, wygrali wszystkie 4 mecze, ale już np. w Lidze Mistrzów nie dali rady przedstawicielowi Bundesligi Schalke Gelsenkirchen i tylko zremisowali u siebie 1-1. Manchester City natomiast to już najwyższa półka i tak naprawdę to właśnie dziś powinniśmy przekonać się czy Chelsea jest rzeczywiście tak mocna, czy po prostu jak na razie nie trafiła w lidze na rywala, który mógłby zabrać im punkty. The Citizens wydaje się, że będą dziś podwójnie zmotywowani, po pierwsze strata do Chelsea już na tak wczesnym etapie rozgrywek wynosi 5 punktów (w przypadku porażki powiększy się do 8), po drugie podopieczni Manuela Pellegriniego będą chcieli się zrehabilitować za ostatnią porażkę ligową u siebie ze Stoke (0-1), a takie wyniki w lidze angielskiej są dość rzadkim widokiem bowiem ostatnio porażka w lidze (przed starciem ze Stoke) miała miejsce 3 lutego, a pogromcą Obywateli na ich boisku okazała się ekipa The Blues (0-1). Od tamtej pory Manchester City w lidze u siebie rozegrał 9 spotkań z czego wygrał 7, raz zremisował i przegrał właśnie ze Stoke. Manchester City więc raczej fanów nie przyzwyczaja do tego, by ich zespół tracił punkty na swoim obiekcie (w poprzednim sezonie nie było przypadku by w dwóch kolejnych spotkaniach Obywatele nie potrafili wygrać żadnego ze spotkań, zawsze po stracie punktów, nastawało odbudowanie i zwycięstwo). Nie jest to więc dobra wiadomość dla Chelsea, ale również należy pamiętać, że The Blues wcale tak dobrze w ostatnim czasie na Etihad Stadium się nie czuli. Pomijając zwycięstwo w poprzednim sezonie w czterech kolejnych sezonach to Manchester City wygrywał swoje spotkania domowe z Chelsea i dziś liczą na podobne rozstrzygnięcie. Jeśli chodzi o sytuację kadrową to obaj trenerzy mają komfort pracy, The Blues wystąpią dziś w optymalnym zestawieniu, natomiast The Citizens muszą sobie radzić jedynie bez Fernando, a niepewny udziału w meczu jest Dzeko i Jovetić. Podsumowując czeka nas dziś naprawdę znakomite widowisko na Etihad Stadium, martwi mnie jedynie, że Jose Mourinho dziś może zbytnio postawić na defensywne wszak The Blues w tym meczu zadowalałby remis. Warto pamiętać jednak, że w City nie przywykło by w dwóch kolejnych spotkaniach przed własną publicznością tracić punkty i mam nadzieje, że to właśnie Obywatele w tym starciu okażą się ekipą lepszą. Moja propozycja więc na to spotkanie to zwycięstwo gospodarzy.
Dziś na De Kuip dojdzie do 'De Klassieker' czyli starcia Feyenoordu z Ajaxem. W poprzednim sezonie obie ekipy zajęły odpowiednio pierwszej (Ajax) i drugie (Feyenoord) miejsce na koniec sezonu, w tym wygląda to jak na razie zdecydowanie słabiej. Szczególnie w przypadku Feyenoordu, który jak na razie ma raptem 5 punktów po 5 kolejkach. Szczególnie słabo Feyenoord radzi sobie przed własną publicznością w 3 meczach zdoły raptem punkt - zremisował z Heerenveen oraz przegrał z Utrechtem i Willem II czyli nie są to ekipy z topu holenderskiej piłki. Dziś będzie im również trudno o przełamanie bowiem z Ajaxem ostatnio grało im się dość ciężko - w poprzednim sezonie grali ze sobą 3 razy i wszystkie mecze wygrała ekipa z Amsterdamu. Obie ekipy mają za sobą również mecze w europejskich pucharach. Ajax potrafił zdobyć punkt w starciu z PSG (choć przy odrobinie szczęścia mogli nawet wygrać), Feyenoord natomiast przegrał z Sevillą. Ważniejsze jednak w kontekście dzisiejszego spotkania wydaje się jednak, to, że to Ajax miał o jeden dzień więcej na regeneracje sił (Ajax grał w środę a Feyenoord w czwartek). Jeśli chodzi o sytuację kadrową przed dzisiejszym meczem to gospodarze dziś zagrają bez Khalida Boulahrouza, Rodneya Lopesa Cabrala i Lexa Immersa. Goście natomiast muszą sobie radzić bez Viktora Fischera i najprawdopodobniej bez Lasse Schöne. Wpływ na gorszą grę Feyenoordu w tym sezonie niewątpliwie ma fakt, że latem z klubu odeszło 4 dość ważnych piłkarzy jak Graziano Pellè, Stefan de Vrij, Bruno Martins Indi i Daryl Janmaat. Na pewno nie jest łatwo zastąpić takich graczy, z Ajaxu natomiast odeszli m.in. Daley Blind i Siem de Jong. Podsumowując myślę, że bliżej przełamani (patrząc chociażby na mecze w europejskich pucharach) jest Ajax Amsterdam. Myślę, że to goście w tym starci okażą się lepsi i zainkasują komplet punktów.
Jak na razie spotkania AC Milanu pod wodzą Filippo Inzaghiego ogląda się naprawdę z przyjemnością. Najpierw była pewna wygrana z Lazio Rzym 3-1, a następnie niesamowity mecz z Parmą, który zakończył się ostatecznie zwycięstwem Rossoneri 5-4. Dziś chyba również możemy się spodziewać, że na Stadio Giuseppe Meazza zobaczymy naprawdę niezłe widowisko, bowiem rywalem Mialnu w hicie 3 kolejki Serie A będzie Mistrz Włoch Juventus Turyn. "Stara Dama" jak na razie również prezentuje się nieźle, wszystkie swoje mecze (liczą również Ligę Mistrzów) wygrała w stosunku 2-0, jeżeli więc dziś udałoby się piłkarzom Massimiliano Allegriego potrzymać średnią zdobywanych goli, a Milan pokazałby się również z dobrej strony to myślę, że dobrym rozwiązaniem w tym spotkaniu jest zagranie właśnie overu bramkowego, moja propozycja to over 2.5 goli ale myślę, że można również spróbować zagrać nieco wyższy. Jak wygląda sytuacja kadrowa w obu ekipach przed dzisiejszym spotkaniem? Trener gospodarzy Pippo Inzaghi powołał już na ten mecz szeroką 24-osobową kadrę w które znaleźli się m.in. Fernando Torres oraz Stephan El Sharaawy, którzy ostatnio byli kontuzjowani. Powrót tej dwójki na pewno znacząco wzmocni siłę ofensywną drużyny Rossoneri. W kadrze znalazł się również Michael Essien, ale na ostatnim treningu doznał ten piłkarz urazu i najprawdopodobniej nie zagra w tym meczu. Na pewno nie zagrają natomiast Diego Lopez, który do tej pory był golkiperem numer 1, a także Alex, Riccardo Montolivo, Riccardo Saponara i Daniele Bonera (ten ostatni pauzuje za kartki). Jeśli chodzi natomiast o skład Juventusu to w kadrze na to spotkanie znalazł się Arturo Vidal (ostatnio problemy z udem). Nie ma natomiast Andrea Barzagliego, Andrea Pirlo, Luca Marrone i Marco Motty. Jak widzimy trochę tych nieobecności w kadrach obu zespołów jest ale licząc na dobre widowisko cieszyć może przede wszystkim powrót do gry Vidala, Torresa oraz El Sharaawyego, którzy mogą sporo wnieść jeśli chodzi o ofensywne aspekty swoich ekip. Liczę, że to dzisiejsze spotkanie będzie spotkaniem w którym obie ekipy będą chciały udowodnić coś sobie. Milan, że jest już wstanie rywalizować z najlepszymi we Włoszech i ich dobre wyniki w pierwszych kolejkach nie są niczym przypadkowym, Juventus natomiast będzie chciał potwierdzić swoją dominację we Włoszech i również wygrać i zdobyć kolejne 3 punkty. Czeka nas więc mecz, który należy obejrzeć, tym bardziej, że dotychczasowe starcia Milanu były naprawdę imponujące, a i Juventus mimo, że wygrywa jak na razie 2-0 swoje spotkania to jednak w starciu z Udinese grając bez kilku ważnych piłkarzy potrafili zdominować swojego rywala, stwarzali sobie naprawdę mnóstwo sytuacji podbramkowych i wynik 2-0 był po prostu najniższym wymiarem kary jaki spotkał w tym spotkaniu Udinese. Podsumowując więc jeżeli obie ekipy dziś potwierdzą dziś wysoką formę z poprzednich spotkań to dziś naprawdę będziemy świadkami niezłego widowiska w którym nie powinno zabraknąć również bramek. Wszak wraca kilku naprawdę znakomitych ofensywnych zawodników a i w defensywie obie ekipy nie zagrają dziś w optymalnych zestawieniach. Myślę, że over 2.5 goli jest w tym spotkaniu naprawdę niezłym rozwiązaniem.
Liverpool początku sezonu do najbardziej udany nie może zaliczyć, w rozgrywkach Premier League jak na razie mają 6 punktów po 4 kolejkach i porażki na swoim koncie z Manchesterem City oraz z Aston Villa (u siebie). Również debiut po kilku latach w Lidze Mistrzów nie wypadł na Anfield tak jak wielu by sobie marzyło, owszem wygrali z Łudogorcem, ale było to mocno wymęczone zwycięstwo (decydujący gol padł w 93 minucie). Dziś jednak mają okazję nieco poprawić sobie nastroje bowiem zmierzą się na Upton Park z West Hamem, a i drużyna Sama Allardyce'a ma początek daleko odbiegający od ideału. W lidze jak na razie zdobyli 4 punkty (wszystkie w meczach wyjazdowych), a na domiar złego odpadli z Capital One Cup z Sheffield Utd. U siebie więc West Ham jak na razie nie punktowało, a grało z Tottenhamem - porażka dość pechowa, bo długo grali z przewagą jednego zawodnika, a i w dodatku nie potrafili wykorzystać rzutu karnego, a także przegrali z Southampton. Liverpool dziś więc będzie chciał potrzymać niezbyt dobrą serię meczów domowych West Hamu i również zwyciężyć na Upton Park, tym bardziej, że w poprzednich latach udawało im się nader często. Z ostatnich 10 wyjazdów na Upton Park Liverpool przywoził punkty z 8 z nich (7 zwycięstw i remis) i tylko 2 razy to gospodarze okazywali się lepsi. Jak więc widzimy problemy ze zdobywaniem punktów West Ham u siebie to nie tylko te dwa pierwsze mecze w nowym sezonie ale również starcia z The Reds. Jeżeli oba te czynniki dodamy to wychodzi na to, że zdecydowanym faworytem tego spotkania są podopieczni Brendana Rodgersa. Jeśli chodzi natomiast o nieobecnych to w drużynie The Reds nie zagrają: Allen, Flanagan, Can, Johnson i Sturridge. Gospodarze natomiast zagrają bez: Carrolla, Jarvisa, Nolana i O'Briena.
Po losowaniu fazy grupowej Ligi Europy, w obozie Legii Warszawa panował umiarkowany optymizm. Legia bowiem wylosowała zespoły z którymi ma prawo walczyć o wyjście z grupy (w zasadzie z każdym mogą wygrać), z drugiej jednak strony nie udało się wylosować żadnego "medialnego" rywala, który pozwoliłby aby podkręcić koniunkturę na mecze Legii w Lidze Europy. Dziś Legię czeka pierwszy mecz u siebie z Lokeren, według wielu faworytem tego spotkania są podopieczni Henninga Berga jednak na pewno nie można lekceważyć rywala z Belgii, który w eliminacjach do Ligi Europy wyeliminował angielskie Hull i na pewno nie jest to rywal pokroju Celticu Glasgow oraz Aktobe - jest to poziom jednak wyższy. Ja postanowiłem zagrać over 2.5 goli w tym spotkaniu. W ostatni weekend obie ekipy pokazały, że potrafią zdobywać sporo goli, ale również gra obronna pozostawia wiele do życzenia. Legia pokonała u siebie Śląsk 4-3, natomiast Lokeren w Jupiler Pro League na wyjeździe z Kortrijk 3-2. Drużyna Petera Maesa jest uznawana za drużynę, która preferuje dość ofensywny styl gry w swojej lidze (zazwyczaj grają w ustawieniu 4-3-3) i zdecydowanie lepiej w ekipie Lokeren wygląda formacja ofensywna niż obronna. Zresztą to samo możemy chyba napisać o grze Legii, która jeżeli gra w swoim najsilniejszym zestawieniu tzn. z Radoviciem, Dudą i Żyro w pierwszym składzie to potrafią naprawdę strzelać bramki jak na zawołanie. Z drugiej strony może martwić słabsza gra formacji obronnej Legii jak i samego bramkarza Kuciaka, co może wróżyć przed dzisiejszym spotkaniem naprawdę ciekawe widowisko w którym mam nadzieje padnie trochę bramek i over 2.5 goli zostanie pokryty w tym meczu. Dodam oczywiście, że dziś trener Berg zdecyduje się grać swoją najmocniejszą "11", co na pewno dobrze wróży dzisiejszemu spotkaniu, jedynymi nieobecnymi w skadzie Legii będą kontuzjowani Ronana, Gulherme i Inakiego Astiza, a także zawieszony Bartosz Bereszyński ale nie są to zbyt poważne osłabienia tej drużyny, gdyż są to raczej rezerwowi w swoim klubie. Podsumowując spodziewam się dziś w Warszawie naprawdę dobrego widowiska. Legia zapewne grając swoim najmocniejszym składzie będzie starać się narzucić swój styl gry (jak bywa to w meczach u siebie w lidze czy nawet w dotychczasowych spotkaniach Ligi Europy). Myślę, że Legia w tym meczu "coś" z przodu powinna strzelić, ale pamiętajmy, że Lokeren to drużyna uznawana za naprawdę niezłą drużynę jeśli chodzi o ofensywne i myślę, że dziś grając z Legią, która w obronie ma swoje kłopoty mogą również jakieś bramki w ich wykonaniu dziś w Warszawie zobaczyć. Moja propozycja na to spotkanie jest więc over 2.5 goli i myślę, że jest to granica, która powinna zostać pokryta przez piłkarzy obu ekip.
Dziś swoje zmagania w fazie grupowej rozpoczynają drużyny w Lidze Europy, oczywiście dla Polaków najciekawszym meczem dziś jest starcie Legii. W cieniu jednak spotkania Legii z Lokeren jest kilka naprawdę ciekawie zapowiadających się spotkań, w tym to które postanowiłem przeanalizować czyli starcie Borussii Monchengladbach z Villarreal w grupie A. Wydaje się, że w tym spotkaniu nie ma zdecydowanego faworyta, ja jednak postanowiłem postawić na zwycięstwo podopiecznych Lucien Favre. W ostatni weekend Borussia M'Gladbach w znakomitym stylu wygrali u siebie z Schalke Gelsenkirchen 4-1 i do dzisiejszego spotkania ekipa z Bundesligi przystępuje w bardzo dobrych nastrojach. Tym bardziej, że trener Favre ma duży komfort przed dzisiejszym spotkaniem, bowiem ma do dyspozycji wszystkich swoich zawodników. Jeśli chodzi o Villarreal to ta ekipa również nieźle rozpoczęła sezon, bowiem po wygranym w dwumeczu z FC Astaną 7-0 (Borussia w eliminacjach rozgromiła w dwumeczu FK Sarajevo 10:2) oraz wygraną na inaugurację Premiera Division z Levante przyszła porażka z Barceloną oraz remis z Granadą. Ponadto szkoleniowiec gości Marcelino García Toral nie ma, aż tak dobrej sytuacji kadrowej bowiem dziś na pewno nie zabraknie Giovaniego Dos Santosa, Jaume Costy i Bojana Jokicia, a niepewny występu jest Ikechukwu Uche. Podsumowując liczę, że dziś na Borussia-Park to gospodarze okażą się drużyną lepszą i zgarną komplet punktów. Wydaje się, że sytuację mają do tego bardzo dobrą - sytuacja kadrowa jest niemal idealna, a i morale są naprawdę dobre bowiem ostatnio udało im się wygrać wysoko 4-1 z Schalke, czyli nie z byle kim. Villarreal natomiast ma swoje kłopoty kadrowe, co również dziś M'Gladbach mam nadzieje wykorzysta. Moja propozycja więc na to spotkanie to zwycięstwo gospodarzy.
Finalista ubiegłe edycji Ligi Mistrzów Atletico Madryt na początek fazy grupowej zmierzy się na Georgios Karaiskakis Stadium z Olympiakosem Pireus. Jeżeli przypomnimy sobie ubiegły sezon to będziemy wiedzieć, że zespół z Grecji jest bardzo niewygodnym rywalem szczególnie na własnym boisku, to u siebie w poprzednim sezonie Olympiakos pokonał Manchester United już w fazie pucharowej 2-0. Nie jest jednak tak, że Georgios Karaiskakis Stadium jest obiektem nie do zdobycia, wszak na początek ubiegłego sezonu PSG wygrało tutaj 4-1 i dziś podopieczni Diego Simeone mają ochotę powtórzyć takie rozstrzygnięcie i fazę grupową Ligi Mistrzów zacząć od zwycięstwa. Los Colchoneros zresztą mają w swoich rękach naprawdę sporo atutów, a ich gra od początku sezonu może się podobać, choć wielu sądziło, że po letnich transferach ta drużyna nie będzie potrafiła utrzymać się na szczycie europejskiego futbolu. Wydaje się, że nie mieli racji, bowiem Atletico wygrało już Superpuchar Hiszpanii (przeciwko Realowi Madryt), a i w lidze w ostatni weekend pokonała Królewskich na Santiago Bernabéu. Patrząc na grę Atletico można chyba nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest to mocniejsza ekipa niż w poprzednim sezonie, a na pewno ekipa, która ma zdecydowanie dłuższą ławkę rezerwową co na pewno będzie dużym plusem dla tej ekipy w trakcie całego sezonu. Warto również zaznaczyć, że jak na razie drużynę Atletico omijają kontuzję i jedynym nieobecnym zawodnikiem pierwszego składu jest Cristian Rodríguez. Co do samego Olympiakosu to podobnie jak w Atletico latem doszło do wielu zmian w kadrze i tak odeszli m.in. Konstantinos Manolas, José Holebas, Andreas Samaris, Joel Campbell i Javier Saviola, którzy byli dość ważnymi piłkarzami w tej ekipie. W ich miejsce sprowadzono m.in. Alberto Botía, Érica Abidala, Arthura Masuaku, Ibrahima Affelaya i Konstantinosa Mitroglou. Wydaje się jednak, że ekipa Olympiakosu potrzebuje więcej czasu by się ze sobą zgrać bo i w meczach przedsezonowych nie wyglądało to najlepiej, a w lidze stracili już punkty w spotkaniu z Panetolikos (1-1). Myślę, że w tej sytuacji faworytem tego spotkania jest Atletico i wydaje mi się, że grając na ich zwycięstwo, dziś się nie zawiodę.






