Spotkanie dwóch drużyna walczących o utrzymanie w Primera Division. O ile jednak szanse zespołu z Aragonii cały czas są spore, to Almeria jest na najlepszej drodze do degradacji. W tej chwili dzisiejsi goście zajmują ostatnie miejsce w lidze, a do pierwszego bezpiecznego miejsca tracą aż 9 oczek. Tylko wygrana przedłużałaby nadzieje Almerii na pozostanie w lidze, bo po pierwsze strata punktowa jest duża, a po drugie przed tym zespołem dość ciężki kalendarz. O wygraną dla gości jednak będzie dziś niezwykle trudno. Od jakiegoś czasu Real Saragossa wyśmienicie gra u siebie, dzięki czemu cały czas liczy się w walce o utrzymanie (wygrywając dziś przesunie się na pierwszą "bezpieczną" pozycję). Saragossa wygrała trzy ostatnie potyczki na własnym stadionie, z rywalami co najmniej dobrymi, a na pewno o klasę przewyższającymi dzisiejszego przeciwnika. Wygrane z Athletic Bilbao, Valencią i Getafe mówią same za siebie. Wyśmienita gra u siebie, w porównaniu z Almerią, która na wyjazdach gra tragicznie słabo (przegrane 11 z 16 wyjazdów, strzelone w delegacji tylko 12 goli) stawia w roli zdecydowanych faworytów gospodarzy. AÅ¡wietna u siebie Saragossa, mająca przed sobą jasny i bliski cel, powinna ograć beznadziejną na wyjazdach i chyba już pozbawioną złudzeń co do utrzymania w lidze Almerią.
Ekipa Burnley po niedawnej stagnacji w ostatnich tygodniach wreszcie się przebudziła. W samą porę, bo jeszcze nie jest za późno na walkę o awans. Burnley dzięki zainkasowaniu kompletu punktów w trzech ostatnich meczach ligowych w chwili obecnej znajduje się na ósmym miejscu w tabeli, mając tyle samo punktów co dwie wyprzedzające je drużyny. Szansa awansu do baraży jest więc duża. Warunkiem koniecznym jest jednak wygrywanie z takimi rywalami jak Portsmouth. Dzisiejsi goście zajmują bezpieczne miejsce w środku tabeli, bez szans na walkę o awans oraz bez obawy o utrzymanie. Ostatnio forma Portsmouth jest słaba, zespół z ostatnich 8 meczach uciułał zaledwie 6 punktów, nie wygrał od 5 spotkań, w których to zdobył tylko jednego gola. Do tego w całym sezonie dzisiejsi goście na wyjazdach przegrali większość swoich meczów, co pokazuje, że wyjazdy nie są ich mocną stroną (7-2-12). Natomiast Burnley u siebie wygrało większość rozgrywanych spotkań. Typuję wygraną mających o co grać gospodarzy i powiększenie serii wygranych tego zespołu do czterech.
Real, który ma w nogach 120 minut walki z Barceloną w ostatnią środę, a przed sobą już za kilka dni kolejne, tym razem w Lidze Mistrzów starcie z odwiecznym katalońskim rywalem, wraca na Estadio Mestalla tym razem na mecz ligowy, z trzecią w tabeli i prezentującą w ostatnich tygodniach bardzo efektowny i skuteczny futbol Valencią. Można być pewnym, że dziś Real wystąpi bardzo poważnie osłabiony. W obronie z podstawowej czwórki defensorów zagrać ma tylko Ricardo Carvalho, który wykluczony jest z pierwszego meczu z Barceloną w Champions League. W pomocy na pewno nie zagra kontuzjowany Khedira, który być może nie zagra już do końca sezonu, a wszyscy spodziewają się, że trzon drugiel linii tworzyć będą nominalni rezerwowi Canales i Pedro Leon. W ataku Adebayora, który również nie wystąpi, być może zastąpi Higuain, napastnik bardzo utalentowany, ale po wielomiesięcznej kontuzji, można być pewnym tego, iż jego forma jest daleka od ideału. W jakim składzie zagra Real do końca nie wiadomo. Dywagować można jedynie o tym, czy wystąpi bardzo czy bardziej osłabiony. NAtomiast Valencia, która jest trzecia w tabeli, trzy ostatnie mecze ligowe wygrała aplikując rywalom 12 goli zagra w składzie zbliżonym do optymalnego. Dziś gospodarze staną przed szansą ogrania odwiecznego rywala i przystąpią do tego meczu z jeszcze większą determinacją, bo przegrali 3 poprzednie konfrontacje z królewskimi. Za kilka dni miną 2 lata od ostatniej wygranej Valencii z Realem, co miało miejsce na Mestalla, a wygrana była okazała (3-0). Dziś szansa na powtórkę jest olbrzymia. Stawiam na gospodarzy.
Porto od kilku tygodni prezentuje wyśmienitą formę. Wygrywa mecz za meczem i to w sposób iście imponujący. Ostatnie 10 spotkań (liga plus liga europejska) to same wygrane i aż 28 strzelonych goli i 8 straconych. Forma imponująca. W dodatku Porto wygrało wszystkie 13 spotkań u siebie, w których straciło tylko 6 goli. Natomiast Sporting wciąż walczy o trzecie miejsce w lidze, ale forma drużyny jest - powiedzmy otwarcie - przeciętna. Ostatnie 5 spotkań ligowych Sportingu to 2 zwycięstwa i 3 remisy, i zaledwie 4 zdobyte gole. Gracze Sportingu po stracie zimą Liedsona cały czas mają kłopoty ze zdobywaniem goli, a żeby myśleć o korzystnym rezultacie w Porto muszą strzelić co najmniej 1-2 gole najlepszej defensywie ligi. Zdanie to wydaje się nierealne. Sporting w nie tak dawnym meczu z wiceliderem - Benfiką - pokazał, że różnica pomiędzy dwiema najlepszymi drużynami ligi a nim to przepaść (Sporting wówczas grając u siebie przez całą drugą połowę z przewagą jednego gracza przegrał mecz 0-2, a przez 90 minut tylko raz zagroził bramce rywali). Dziś powinno być podobnie. Różnica pomiędzy tymi zespołami to prawdziwa przepaść. Kurs 1.60 to mimo wszystko kurs bardzo dobry, dlatego gram na gospodarzy.
Rywalizacja dwóch drużyn, które śmiało można okreslić mianem rewelacji tego sezonu Serie A. Napoli cały czas walczy o mistrzostwo Włoch, Udinese jest nie bez szans na kwalifikację do Champions League. Dziś w roli faworytów stawiam gospodarzy, którzy zagrać mają w najsilniejszym składzie, a do drużyny po ostatniej absencji wraca najlepszy snajper Cavani. Natomiast Udinese jedzie do Neapolu osłabione. Najprawdopodobniej nie zagrają Sanchez oraz Di Natale, co jest osłabieniem siły rażenia drużyny - jak szacuję - o 90 procent (ci dwaj gracze zdobyli w tym sezonie łącznie 38 goli). Bez tych dwóch graczy szanse Udinese zdecydowanie się zmniejszają, tym bardziej, że dziś przyjdzie im grać przeciwko nie tylko świetnemu rywalowi (Napoli u siebie 11-3-2), ale również fanatycznej publiczności, która dziś ma wypełnić stadion w Neapolu po brzegi (ponad 60.000). Udinese na wyjazdach nie zachwyca (7-2-7), dziś dochodzą absencje i bardzo trudny teren. W związku z tym stawiam na wygraną gospodarzy.
Patrząc na to jak wielkie kłopoty ma ostatnio wielka do niedawna potęga francuskiej piłki nożnej, czyli Bordeaux kurs wydaje się warty gry. Lille to drużyna, która gra o mistrzostwo Francji i bez wątpienia nie może tracić punktów u siebie. Zwłaszcza, że dzisiejszy rywal, Bordeaux przeżywa kryzys. Ekipa ta od dwóch spotkań nie strzeliła gola, od czterech spotkań, czyli od szóstego marca nie zaznała smaku wygranej. Bordeaux przed tygodniem nie potrafił nawet pokonać najsłabszy w stawce Arles, z którym bezbramkowo zremisował u siebie. W Bordeaux sporo absencji (dziś zabraknie 6 graczy). Natomiast Lille ostatnio wygrało 4 z 5 spotkań. Tydzień temu na wyjeździe przegrało z Monaco 0-1 grając przez większą część meczu w dziesiątkę i dziś z pewnością gospodarze zagrają z jeszcze większą motywacją niż zwykle, aby poprawić sobie nastroje po ostatniej porażce. W związku z tym faworyt jest tu jeden. Według mnie Lille powinno dziś pewnie ograć Bordeaux.
Fenerbahce Stambuł cały czas liczy na mistrzostwo Turcji, ale żeby je zdobyć musi wygrywać spotkania. I choć dziś przeciwnik wydaje się dość trudny, bo Gaziantepspor to zespół zajmujący czwarte miejsce w tabeli, to jednak w tym przypadku tabela jest o tyle złudna, że różnica miedzy tymi zespołami jest dość znaczna i to zarówno różnica klasy piłkarzy, jak i różnica punktowa (druzyny dzieli aż 15 punktów). Fenerbahce ostatnio osiągnęło wyśmienitą formę. Ostatnie 10 spotkań to aż 9 wygranych, jedyny remis to 0-0 u siebie z silnym Bursasporem. Przed tygodniem Fenerbahce ograło na wyjeździe, bardzo solidny zwłaszcza u siebie Eskisehispor 3-1, co było tylko potwierdzeniem formy tego zespołu. Natomiast Gaziantepspor, choć jest wysoko w tabeli, to ostatnio ekipa ta wygrywa tylko u siebie, na wyjazdach zazwyczaj dostając łupnia. Ostatnie wyjazdy tej ekipy to porażki 1-3, 2-3, 1-2. Dziś gości czeka mecz z zespołem, który w chwili obecnej ma najlepszą formę ze wszystkich drużyn w lidze i według mnie jest skazany na porażkę. Kurs na gospodarzy nie za wysoki, ale w mojej opinii to jest typ bardzo pewny i z pewnością warto zagrać na wygraną Fenerbahce.
Aberdeen podejmuje Rangersów, gra więc jeden ze słabszych w tym sezonie zespołów w szkockiej ekstraklasie z wiceliderem cały czas myślącym o zdobyciu mistrzostwa Szkocji. Faworyt jest więc oczywisty. Goście w tym sezonie zdobyli ponad dwa razy więcej punktów od Abardeen, na wyjazdach wygrali dwanaście z piętnastu konfrontacji, a Aberdeen przegrał u siebie większość spotkań (5-2-8). Do tego dzisiejsi gospodarze są w dość sporym dołku - przegrali bowiem cztery poprzednie spotkania ligowe, a nie wygrali w lidze od siedmiu spotkań. Rangersi też jak na swoje możliwości nie zachwycają, bo zdarzają się im od czasu do czasu wpadki, ale tym nie mniej wygrali ostatnie dwa spotkania ligowe i to na wyjazdach bez straty gola (1-0, 2-0), z Hamilton i St Johnstone, a więc drużynami, które podobnie jak Aberdeen są w dole tabeli. Dziś wynik powinien być podobny. Rangersi to zespół o klasę lepszy i nie może tracić punktów ze słabeuszami. Nie przewiduję w tym spotkaniu niespodzianki i stawiam na wygraną gości.
Faworytem tego spotkania są gospodarze a kurs na ich wygraną jak najbardziej zachęcający. Piłkarze z Bragi po dużym kryzysie spowodowanym kontuzjami i uszczupleniem kadry po rundzie jesiennej w tej chwili wyglądają bardzo dobrze. Ekipa się zgrała, większość kontuzjowanych się wyleczyła i widać to po wynikach. Sporting ostatnio gra wyśmienicie, wygrał 4 ostatnie mecze ligowe, a doskonale się spisuje również w lidze europejskiej, gdzie ostatnio zremisował na wyjeździe z silnym Dynamem Kijów. Guimaraes wręcz odwrotnie, bez wygranej od blisko dwóch miesięcy, przegrał 3 z 5 ostatnich ligowych spotkań. Stawiam na gospodarzy, którzy są w dobrej dyspozycji i nie powinni mieć kłopotów z ograniem będących w dołku gości.
Lider, który wygrał dotąd 23 z 25 spotkań ligowych jedzie do outsidera rozgrywek. Kurs 1.53 jest taki, że po prostu grzechem byłoby nie zagrać. Porto jest w doskonałej dyspozycji, wygrywa ostatnio mecz za meczem bez względu na to czy gra u siebie czy na wyjeździe. Trzy dni temu w Lidze Europy rozgromiło Spartaka Moskwa 5-1. Dziś rywal słaby, nawet jak na ligę portugalską, Portimonense do drużyna słaba. W zasadzie trudno nawet porównywać oba te zespoły. Gospodarze u siebie przegrali większość spotkań i trudno dziś spodziewać się innego wyniku niż wygrana gości. Faworyt jest jeden, gościom nie wypada tracić punktów z takimi ekipami i powinni zainkasować 3 punkty nawet przy luźniejszym podejściu do spotkania.











