Bardzo ciekawie zapowiada się Dzisiejsze pierwsze spotkanie w angielskiej Premier League. Gdzie to dojdzie do konfrontacji ligowej na Goodison Park gdzie to miejscowy zespół Everton na własnym lodowisku podejmie Chelsea. Tak naprawdę bardzo cieżko wskazać tutaj faworyta jednak spodziewam się tutaj ciekawego spotkania.Oba te zespoły prezentują się bardzo dobrze przede wszystkim w ostatnich pojedynkach i tutaj z pewnością będą chcieli się zrewanżować. Everton walczy na pewno o przepustkę do gry w Europejskich Pucharach podczas przyszłego sezonu. Obecnie zajmują szóste miejsce mając trzydzieści trzy punkty. Co ciekawe podczas dzisiejszej wygranej mogą wskoczyć na trzecie miejsce!! Chociaż muszą przede wszystkim skupić się na utrzymaniu swojej pozycji. Do tej pory nie zawodzili na własnym obiekcie gdzie to nie przegrali żadnego spotkania! Zanotowali bowiem pięć wygranych oraz cztery razy poniesli porażkę. Podczas tych pojedynków padło dwadziescia sześć bramek co daję średnią niespełna trzech goli na jeden mecz. Tak naprawdę ta drużyna nie przegrywa w najgorszym przypadku remisuje. W każdym meczu od połowy września strzelajuą bramki i w każdym z nich tracą. Z pewnością na te spotkanie wyjdą bardzo skoncetrowani i głowni sprawinia niespodzianki. A przecież mają kim tutaj straszyć swoich rywali ponieważ stać na sprawienie niespodzianki tutaj przez takich zawodników jak Gibson, Osman, Jelavic czy Anichebe. Natomiast podczas dzisiejszego spotkania nie zagra Fellani, Miralles oraz Hibbert. Chelsea po lekkim kryzysie i nie wygraniu klubowych Mistrzostw Świata gra bardzo dobrze. Na chwilę obecną zajmują czwarte miejsce mając trzydzieści pięć punktów jednak mają dwa spotkania zaległe do rozegrania. Jeżeli w nich zdobędą komplet sześciu punktów zbliżą się na jeden punkt różnicy do wicelidera. Ta drużyna przede wszystkim liczy na pierwszą trójkę. W meczach wyjazdowych do tej pory zanotowali pięć wygranych a także dwukrotnie remisowali i tyle razy samo musieli do domu wracać bez chociażby jednego punktu. Rozbili przecież swoich rywali najpierw Leeds zaś później Aston Villa zaś w ostatnim meczu męczyli się nieco z Chelsea. Potencjał jak widać w tym zespole jest bardzo duży jednak nie do końca tego nie wykorzystują. Są groźni zarówno ze stałych fragmentów gry jak i z akcji ofensywnych. Do formy wraca Torres, który jest bardzo groźnych zawodnikiem. Tuż za nim zagrają Mata, Oscar, Hazard a tych zawodników stać również na strzelenie bramki. Reasumując spodziewam się tutaj bardzo otwartej gry ze strony obu tych zespołów a ze umieją trafiać bramki nie raz moglismy się o tym przekonać i spodziewam się, że tutaj będzie podobnie. Przewidywane składy: Everton: Howard - Baines, Distin, Jagielka, Neville - Pienaar, Hitzlsperger, Gibson, Osman - Jelavic, Anichebe Chelsea: Cech - Cole, Luiz, Cahill, Ivanovic - Mikel, Lampard - Mata, Oscar, Hazard - Torres
Bardzo źle się dzieje z Aston Villą, ten zespół w dwóch ostatnich meczach, proszę słuchać, stracił aż dwanaście bramek ! Nie zdołał nawet strzelić ani jednej bramki, to naprawdę źle mu może wróżyć przed dzisiejszym spotkaniem z broniącym się przed spadkiem Wiganem. Goście mimo że nie są w najlepszej formie, zajmują niskie miejsce w tabeli, to z pewnością będą chcieli się dziś przełamać w meczu z Aston Villą. Gospodarze ostatnio tragicznie prezentują się w defensywie, tracą głupie bramki, więc jest szansa, że Wigan niespodziewanie to spotkanie nawet wygra.Bo jakby nie patrzeć, to Aston Villa też będzie chciała to spotkanie wygrać, zwłaszcza że wysoko przegrała dwa mecze z rzędu. Jednak ja już zdecydowałem, 2 to mój typ na ten dzisiejszy mecz. Przypomnijmy, Aston Villa najpierw wysoko przegrała na wyjeździe z Chelsea aż 0-8, jak widać takie wyniki częściej padają w meczach hokeja na lodzie. Natomiast potem, czyli ostatnio przegrała drugi mecz z rzędu także wysoko, przed własną publicznością z Tottenhamem 0-4. Ale ta ich porażka specjalnie mnie nie dziwi, bo sam stawiałem właśnie na zwycięstwo "Kogutów". Gospodarze aktualnie sklasyfikowani są na szesnastym miejscu w tabeli, mając na koncie osiemnaście punktów. Na swoim terenie odnotowali dwa zwycięstwa, cztery remisy i trzy porażki. Tak patrząc na te statystyki, to z kim Wigan ma się przełamać, jak nie z drużyną która ostatnio ma problemy z defensywą? no właśnie. Goście zajmują osiemnaste miejsce w tabeli i mają piętnaście punktów na koncie. Siedemnasty w tabeli Southampton ma tych punktów szesnaście, jak więc widać, Wigan traci do tego zespołu zaledwie jedno oczko, w przypadku dzisiejszego zwycięstwa mógłby uniknąć spadku. Myślę że goście pokuszą się też o zwycięstwo. Na wyjeździe dotychczas zanotowali dwa zwycięstwa i siedem porażek. Między innymi na wyjeździe przegrali z Norwich 1-2, u siebie z Arsenalem 0-1 i ostatnio przegrali na wyjeździe z Evertonem 1-2. W poprzednim sezonie Aston Villa pokonała u siebie Wigan 2-0. Natomiast sezon wcześniej zremisowała u siebie z Wiganem 1-1. I szczerze nie zdziwię się, jeżeli dziś także padnie remis. Ale ja stawiam na zwycięstwo gości.
W spotkaniu otwierającym 20 serię gier angielskiej Premier League zmierzą się Sunderland oraz Tottenham. Gospodarze uskrzydleni zwycięstwem 1:0 w poprzedniej kolejce nad mistrzem Anglii Manchesterem City będą chcieli pokazać iż nie był to przypadek, że ograli drużynę z czołówki. Sunderland zajmuje obecnie 13 miejsce z dorobiem 22 punktów. W 2 ostatnich meczach gospodarze sobotniego meczu zdobywali komplet punktów. Goście z Londynu natomiast w ostatniej kolejce sprawili sobie świąteczny prezent ogrywając gładko na Villa Park Aston Ville 4:0. To był show jednego zawodnika - Garetha Bale, który zdobył hattricka. Sunderland na własnym stadionie 3 razy wygrał, 3 razy zremisował i tyle samo razy przegrywał. Tottenham na wyjazdach jest drużyną, która nie dzieli się punktami bo "Koguty" 5 razy wygrali i 4 przegrali. Tottenham musi wygrywać, bo po słabszym początku sezonu drużyna z Londynu musi gonić czołówkę. Dobrą okazją do zainkasowania 3 oczek będzie ostatni w tym roku mecz z Sunderlandem.
Bardzo ciekawe spotkanie w Serie A w ten sobotni wieczór. Szósta w tabeli AS Roma podejmuje siódmy AC Milan i każdy z zespołów zrobi wszystko by ten mecz wygrać. Gospodarze w ostatnich meczach na własnym terenie rozbijali Fiorentinę i Atalante, odpowiednio 4:2 i 3:0. Potem Chievo sprowadziło ich na ziemię i dziś czeka ich prawdziwy test przydatności w europejskich pucharach, w które zapewne celują. AC Milan po słabym starcie odrabia straty i chce jak najszybciej znaleźć się na pozycjach dających grę w Lidze Mistrzów. Strata już nie jest wcale tak duża, bo 7 punktów do drugiego Interu, co przy obecnej formie jest tylko kwestią czasu, kiedy to odrobią. Gospodarze tracą istotną postać środka obrony, czyli Leandro Castana. Mauro Goicoechea trenował już w tym tygodniu i powinien pojawić się w bramce. W MIlanie bez osłabień, za to dwa wzmocnienia,bo do gry są gotowi Mexes i Kevin-Prince Boateng. Bukmacherzy faworyta widzą w Romie. Nie jestem przekonany, że Rzymianie będą potrafili wytrzymać presję tego meczu. Milan jest zespołem na chwilę obecną mocniejszym i bez większej presji ma to szansę udowodnić. Skłaniałbym się bardziej ku gościom.
Bologna wraca do gry, to widać. Po fatalnym początku sezonu na koniec rundy jesiennej nieco się obudzili i powoli odskakują strefie spadkowej. Mowie powoli, ponieważ na razie mają jedynie 3 punkty przewagi czyli tak jakby nic. Ale czy będzie lepsza okazja na powiększenie przewagi, niż ostatni mecz rundy, u siebie, z rywalem bez formy, który nie radzi sobie na wyjazdach? No właśnie... Gospodarze naprawdę imponują w ostatnich meczach. Na 5 pojedynków przegrali zaledwie jeden (z Sampdorią) natomiast dali rade takim ekipom jak Palermo, Atalnta, Lazio czy Napoli (2x i to na ich stadionie!). W każdym z tych meczy może nie grali jakoś bajecznie, ale konsekwentnie z ogromnym zapałem i chęcią zwycięstwa. Wydaje mi się, że na Parme to spokojnie wystarczy. Na Parme, która na ostatnich 7 (8, bo jeszcze CI) meczy wygrała zaledwie 2, choć przeciwników wcale nie miała jakiś niezniszczalnych (Pescara, Siena, Udine, Inter, Lazio, Atalanta, Cagliari). Należy jeszcze zauważyć (a nawet nie trzeba zauważać, bo to samo bije po oczach), że Parma nie daje sobie rady na wyjazdach. Po 9 meczach mają bilans 1-2-6, wygrywając zaledwie z Torino. Co do składów, to w Bologni zabraknie trochę chłopa, ale w większości są to jedynie rezerwowi. Jedynym powaznym osłabieniem jest brak Peraza i ew Pazienzy. W Parmie natomiast zabraknie 4 kluczowych graczy: Galloppa, Rosi, Mirante i Paletta. Bologna: Agliardi; Motta, Portanova, Antonsson, Cherubin; Khrin, Guarente; Diamanti, Taider, Gabbiadini; Gilardino Parma: Pavarini; Zaccardo, Benalouane, Lucarelli, Gobbi; Marchionni, Valdes, Parolo; Biabiany, Amauri, Sansone
Analiza: Wigan jest w ogromnym kryzysie, a Arsenal wydaje się że powoli wraca na odpowiednie tory. Oczywiście nie można tego wywnioskować po jedynym meczu z ostatnią drużyną w tabeli, jednak ustawienie Kanonierów może budzić pozytyw. Giroud po prostu nie pasuje do stylu gości, a Walcott robi znacznie więcej na szpicy aniżeli Francuz. Przede daje więcej miejsca pomocnikom, którzy wiedzą co zrobić z piłką. Mam na myśli tylko kilku graczy ofensywnych, bo jest znaczna część która bardziej szkodzi niż daje coś dobrego zespołowi. Wigan zaś nie potrafi znaleźć rytmu, tracą i tracą te punkty, a to nie jest dobry prognostyk przed meczem z Kanonierami. Z lepszymi drużynami tj City, WBA czy Chelsea przegrali, poprzednio przegrana z Norwich i związku morale drużyny są niskie. Obie drużyny potrzebują na gwałt punktów, jednak za Arsenalem przejawia znacznie więcej argumentów. Kanonierzy nie grają już tak chaotycznie, czasami starają się za bardzo wejść z piłką do bramki, ale mam nadzieję, że ich strzały z dystansu będą pojawiać się częściej podczas spotkań. Mają znacznie lepszych zawodników od Wigan i nie chce mi się wierzyć, żeby nie wykorzystali słabszego okresu gospodarzy , bo z takimi drużynami po prostu muszą zdobywać punkty. Tym bardziej, że Wigan ma problemy z kontuzjami, nie zagrają m.in Lopez, Watson czy Alcaraz. Arsenal nie ma większych powodów do zmartwień jeżeli chodzi o urazy - Diaby - ten człowiek chyba nigdy nie wróci do gry, zagra dwa spotkania i potem kontuzja ale można się do tego przyzwyczaić, Santos i Łukasz Fabiański są nadal out. Poprzednie spotkanie pomiędzy Arsenalem i Wigan na stadionie The Latics zakończyło się wygraną 4:0 dla Kanonierów i myślę, że na ten moment goście są zdecydowanie drużyną o klasę lepszą i inny wynik niż zwycięstwo podopiecznych Wengera będzie niespodziankę. Kurs też nie jest zły, więc jak najbardziej polecam.
Na Estadio Coliseum Alfonso Pérez dojdzie do spotkania drużyn z dwóch przeciwnych biegunów tabeli. Przedostatnie w tabeli Getafe podejmie lidera Betis. Beniaminek z Sewilli nie mógł zanotować lepszego startu. Na początku sezonu imponuje bardzo wysoką formą i wygrał wszystkie cztery ligowe mecze. Mimo że pozostałe zespoły rozegrały już swoje mecze, Betis utrzymał się na pozycji lidera i ma szansę odskoczyć goniącym go rywalom na cztery punkty, jeśli odniesie piąte kolejne zwycięstwo. Getafe zdobyło tylko jeden punkt w inauguracyjnej kolejce, kolejne trzy mecze zakończyły się porażkami. Gospodarze dzisiejszego meczu są zdeterminowani, aby w końcu przełamać złą passę. Słabe wrażenie z pierwszych meczów z pewnością zostałoby zatarte przez zwycięstwo z liderem ligi. Getafe pięciokrotnie podejmowało Betis. Oba drużyny wygrały po jednym spotkaniu i padły trzy remisy. Mój tym na to spotkanie to remis
Gospodarze zaczęli z impetem – w trzech pierwszych meczach zdobyli 7 punktów – jednak później nie szło już tak dobrze, choć jak na West Brom i tak wyniki można było uznać za niezłe. Ogólnie od początku sezonu piłkarze z The Hawthorns uzbierali 3 porażki. Menedżer Steve Clarke przed sezonem taki wynik zapewne brałby w ciemno, szczególnie, że jego zespół plasuje się obecnie w górnej połowie tabeli z 14 oczkami. Co jednak najważniejsze, jego podopieczni w każdym spotkaniu wypluwają płuca, byleby tylko osiągnąć korzystny wynik. Imponują przygotowaniem motorycznym, potrafią zdominować nawet silniejszych rywali, jak to miało miejsce na przykład na White Hart Lane, gdy w końcówce mieli miażdżącą przewagę nad gospodarzami. To nieciekawa informacja dla Świętych, którzy nie potrafią wygrać już od czterech spotkań. Jeśli chcielibyśmy znaleźć synonim słowa katastrofa, wystarczyłoby zerknąć na poczynania defensywy Southampton. Nawet ser szwajcarski nie jest tak dziurawy jak obrona gości. Nigel Adkins ma twardy orzech do zgryzienia, bo tak przed własną bramką grać nie wolno jeśli myśli się o utrzymaniu w Premier League. Wydaje się, że jeśli goście nie poprawią o choć odrobinę gry swoich defensorów, będziemy mieli do czynienia z kolejną porażką drużyny, w której broni (a raczej stara się bronić) polski bramkarz, Artur Boruc.
Śląsk kiepsko zaczął sezon. Najpierw była kompromitacja w europejskich pucharach, a później słaba postawa w lidze. Lepiej piłkarze Śląska zaczęli spisywać się po zmianie trenera z Oresta Lenczyka na Czecha Stanislava Levego. Ale i tak forma mistrzów Polski jest nierówna. Potrafią wygrać z silną Polonią, odrobić straty z 0:2 z Lechią i zwyciężyć, ale potrafią też dać się rozgromić przez Górnika(4:1) czy przegrać z jednym z najsłabszych zespołów w lidze – Zagłębiem Lubin. Formę wrocławian trudno więc przewidzieć, ale na korzyść Portowców mogą świadczyć kiepskie wyniki w wyjazdowych meczach Śląska. W tym sezonie mistrzowie Polski poza Wrocławiem przegrali w Łodzi i w Zabrzu, zremisowali z Podbeskidziem i tylko raz wygrali – w Gdańsku z Lechią. Za gośćmi poniedziałkowego meczu przemawia sytuacja kadrowa. Po wyleczeniu urazów Piotra Ćwielonga i Mariana Kelemena wszyscy zawodnicy Śląska są gotowi do meczu z Pogonią. Wśród nich piłkarz, który w Szczecinie osiągnął piłkarską dojrzałość – Przemysław Kaźmierczak. Były Portowiec ma pewne miejsce w składzie mistrza Polski – w tym sezonie zagrał we wszystkich dziewięciu meczach ligowych. Sytuacja kadrowa Pogoni jest gorsza niż jej poniedziałkowego rywala. Artur Skowronek ma kłopot z napastnikami. Donald Djousse nie zagra być może nawet do końca rundy, więc w meczu ze Śląskiem zapewne w pierwszym składzie zagra Mohmadou Traore. Wobec zawieszenia za żółte kartki Rogalskiego do drugiej linii wróci najprawdopodobniej Edi Andradina. Oprócz ataku kiepsko wygląda sytuacja środka defensywy. Zawodzący ostatnio Maciej Dąbrowski, podobnie jak Rogalski nie zagra ze względu na żółte kartki i znów na boisku pojawi się Emil Noll, co niczego dobrego nie zwiastuje. Jedyną pozycją, gdzie Artur Skowronek ma ból głowy związany z kłopotem bogactwa to obsada bramki. Mimo błędów w dwóch meczach z kolei(Widzew i Legia) nikt nie ma wątpliwości co do tego, że Radosław Janukiewicz prezentuje ekstraklasowy poziom, ale w meczu z Koroną bardzo dobrze spisał się Dusan Pernis. Pogoń jest w niełatwej sytuacji także pod względem tabeli. Po 9. serii gier aż pięć zespołów miało na koncie po 11 „oczek†i kolejna porażka Portowców może spowodować spory regres w tabeli. Portowcy ostatni raz grali ze Śląskiem w sezonie 2001/2002. Dwukrotnie lepsi byli piłkarze Pogoni. Ogólnie w historii pojedynków między obiema drużynami jest remis. Po 18. razy wygrywała Pogoń i Śląsk, a 14 razy był remis.






