Mój typ na mecz Bastii z Niceą to zwycięstwo gości. Zajmują oni 2 miejsce w tabeli Ligue 1, mając jednak tyle samo punktów, co pierwsze Monaco. Podopieczni Luciena Favre nie spisali się zbyt przekonująco w 2 ostatnich spotkaniach: zanotowali bezbramkowe remisy na wyjeździe z Bordeaux i u siebie z Metz. Niemniej od 8 spotkań są niepokonani. Ich bilans to 13-6-1. Bilans na wyjeździe też jest całkiem niezły: 5-3-1. Bastia to natomiast 17 drużyna z bilansem 5-5-10. Ich bilans domowy nie jest zbytnio porywający: 3-4-3. Dodatkowo Bastia przegrała swoje 2 ostatnie spotkania: 1-2 z Marsylią u siebie i 0-1 z Nancy na wyjeździe. W zespole gospodarzy nie zobaczymy Allana Saint-Maximina, który zazwyczaj spisywał się bardzo dobrze. Powodem jest pauza za czerwoną kartkę otrzymaną w meczu z Nancy. Dodając do tego sprzedanego Thievy'ego Bifoumę, wygląda na to, że Bastia będzie miała bardzo eksperymentalną linię ataku. Prawdopodobnie jeszcze nie zagrają świeżo pozyskani Prince Oniangue i Lindsay Rose, więc na boisku możemy zobaczyć graczy, którzy normalnie nie łapali się nawet na ławkę.. Nie zagra też Enzo Crivelli, u którego kontuzja nie została całkowicie wyleczona oraz Florian Maragne, które zszedł z boiska już w 17 minucie poprzedniego spotkania. Maragne to środkowy obrońca, więc nie dość, że Bastia ma problemy w ataku, to jeszcze rozsypał im się środek obrony, bo wśród nominalnych środkowych obrońców brakuje też nadal kontuzjowanego Squillaciego i przebywającego na PNA El Kaoutariego. W drużynie Nicei na 95 % nie zagra bramkarz Yoan Cardinale, który jest już blisko wyleczenia urazu, ale szkoleniowiec raczej postawi na Waltera Beniteza. Do listy kontuzjowanych dołączyli Paul Baysse i Ricardo Pereira. Sytuacja kadrowa jednak wygląda lepiej w Nicei niż w Bastii. Po pauzie za kartki wraca Mario Balotelli, więc Lucien Favre powróci do swojego preferowanego systemu 3-5-2, a obok Balotellego wybiegnie Plea. Remy Walter niemal całkowicie wyleczył już uraz i bardzo możliwe, że wybiegnie od pierwszej minuty. Podsumowując: stawiam na zwycięstwo Nicei, która jest zespołem silniejszym na papierze, w przekroju całego sezonu spisuje się bardzo dobrze (tylko 1 porażka), do składu wracają mocne punkty tego zespołu, czyli Balotelli i Walter. Bastia jest w rozsypce i zwłaszcza absencje podstawowych zawodników na środku obrony sprawią, że Nicei o wiele łatwiej będzie strzelić bramkę. Typ: 2.
W 1/8 finału Pucharu Włoch Lazio zmierzy się z Genoą. Stawiam na zwycięstwo drużyny z Rzymu. Lazio w Serie A zajmuje 4 pozycję. W ostatnim spotkaniu pokonali 2-1 Atalantę, która do łatwych przeciwników nie należy. Na 5 ostatnich spotkań wygrali 4, co pokazuje, że są w formie. Ponadto prezentują się bardzo dobrze u siebie: bilans 8-1-2. Genoa zajmuje 14 pozycję w ligowej tabeli. Ich dyspozycja jest bardzo słaba, ponieważ przegrali 4 mecze z rzędu. Ponadto tak przeciętne drużyny jak Palermo czy Cagliari potrafiły wbić im po 4 gole. Właśnie w ostatniej konfrontacji Genoa przegrała aż 1-4 z zespołem z Sardynii, co pokazuje w jak ogromnym są dołku. Wyjazdowy bilans podopiecznych Ivana Juricia także nie powala na kolana: 2-1-7. Genoa grała już 2 mecze w obecnej edycji Coppa Italia. Wygrali 3-2 z Lecce i pokonali 4-3 po dogrywce Perugie. Wymęczone zwycięstwa nad drużynami, które nie grają nawet w najwyższej klasie rozgrywkowej, nie świadczą zbyt dobrze o podejściu Genoi do krajowego pucharu. Pytanie brzmi: czy Lazio wywiąże się z roli faworyta? Uważam, że tak, biorąc jeszcze pod uwagę, że w obecnym sezonie jak na razie każda z czołowych drużyn podeszła poważnie do swoich starć w Coppa Italia. Lazio także powinno zwyciężyć i awansować dalej.
W 20 kolejce Ligue 1 Marsylia podejmie u siebie Monaco. Gospodarze zajmują 6 pozycję w tabeli, natomiast goście są drudzy. OM w 5 ostatnich ligowych spotkaniach nie przegrało ani razu, notując też 4 zwycięstwa z rzędu. Widać więc, że drużyna ta jest w formie. Monaco spisuje się nieco gorzej. W 5 ostatnich meczach 3 wygrali, jeden zremisowali, ale też jeden przegrali. W zespole gospodarzy z powodu pauzy za kartki nie zagra środkowy pomocnik - William Vainqueur, podczas gdy w drużynie z Księstwa zabraknie pauzującego przez czerwoną kartkę Mendy'ego, a Nabil Dirar i Adama Traore wyjechali na Puchar Narodów Afryki. Marsylia ma dobry bilans u siebie: 6-3-0, natomiast Monaco spisuje się całkiem nieźle na wyjazdach - 5 zwycięstw, 2 remisy i 2 porażki. Biorąc pod uwagę wszystkie przytoczone statystyki trudno jednoznacznie powiedzieć, kto ma większe szanse na zwycięstwo w tym spotkaniu. A jak może wyglądać przebieg spotkania? Obie drużyny muszą zaatakować. Monaco goni pierwszą Niceę, do której ma tylko 2 punkty straty. Marsylię od czwartego Lyonu dzielą 4 punkty. Zatem jedni jak i drudzy szukać będą tu 3 punktów. Z racji tego, że trudno wskazać rozstrzygnięcie tej konfrontacji, poszukałbym typu na ilość bramek w meczu. Biorąc pod uwagę, że Monaco na 19 spotkań w 16 zanotowało "over 2,5" śmiało bym obstawiał, że i w tym spotkaniu padną co najmniej 3 bramki. Co prawda w meczach Marsylii raz tych bramek pada więcej, a raz mniej (9 over, 10 under). Jednak np. w 4 ich ostatnich ligowych spotkaniach, zanotowali overa 3 razy. A w pierwszym meczu tych drużyn padły aż 4 bramki (4-0 dla Monaco). W zespole gospodarzy w formie jest Gomis, Thauvin oraz N'Jie, a w drużynie gości szukać bramki będą na pewno Falcao, Germain i Lemar. Według mnie over 2,5 jest tutaj bardzo prawdopodobny.
Juventus, który jest liderem Serie A wybierze się do Florencji, aby zmierzyć się z 9 Fiorentiną. Stawiam w tym spotkaniu "over 2,5". Goście na 18 meczów w 14 notowali overa. Nie dziwi to, biorąc pod uwagę, że jest to pierwsza drużyna ligi włoskiej, dlatego strzelać bramki potrafią. Mają na swoim koncie 39 goli, zatem ponad 2 na spotkanie. Juventus ma odpowiednich zawodników, aby grać ofensywnie i stwarzać zagrożenie w polu karnym rywala. Wystarczy wspomnieć o Gonzalo Higuainie, Paulo Dybali czy Miralemie Pjaniciu. Viola overa zanotowała natomiast 10 razy. Jednak w 7 ostatnich spotkaniach tej drużyny, over 2,5 padał 6 razy i obserwowaliśmy tak szalone wyniki jak 3-3 z Napoli czy 2-4 z Interem. Zawodnicy tacy jak Nikola Kalinic, Josip Ilicic oraz Federico Bernardeschi zapewniają jakość w ataku. Mecze Fiorentiny z Juventusem obfitują w gole - w każdym z 6 ostatnich pojedynków pomiędzy tymi drużynami padały co najmniej 3 bramki. Okoliczności tego meczu także sprzyjają overowi. Fiorentina z pewnością nie jest zadowolona z pozycji w tabeli, którą zajmuje, dlatego będą chcieli zagrozić Juventusowi i stać ich na to biorąc pod uwagę to, że od 10 meczów nikt ich nie pokonał we Florencji. Goście za to mają 4 punkty przewagi nad Romą, więc muszą ruszyć na Fiorentinę i grać o pełną pulę. Szykuje się emocjonujące spotkanie. Moim zdaniem typ over 2,5 jest tu dobrym pomysłem.
W 1/8 finału Pucharu Włoch Milan podejmie Torino. Mój typ pada tutaj na Rossonerich. W tabeli ligowej zajmują oni 5 miejsce i mają o 7 punktów więcej od 8 Torino. Spotkanie może wydawać się lekko wyrównane, jednak Milan w przekroju trwającego sezonu prezentuje się nieco lepiej od drużyny gości. Ponadto zespół z Mediolanu nie lekceważy pucharowych spotkań - w poprzednim Coppa Italia doszedł do finału, w którym dopiero po dogrywce przegrał z Juventusem. Licząc poprzednie rozgrywki Pucharu Włoch Milan nie przegrał w regulaminowym czasie gry od 7 spotkań. Dodajmy jeszcze do tego spotkanie w Superpucharze, które odbyło się 23 grudnia. Udało się zdobyć to trofeum kosztem Juventusu. Zatem Rossoneri nie są typem drużyny, która skupia się jedynie na rozgrywkach ligowych. W tym sezonie Serie A jest mocno wyrównana, dlatego europejskie puchary, w których Milan za wszelką cenę chce grać, mogą być trudne do wywalczenia ścieżką ligową, więc walka o Coppa Italia dla mediolańczyków będzie priorytetem. Ostatnie spotkanie Rossonerich (przeciwko Cagliari) nie było co prawda w ich wykonaniu porywające, jednak wygrana 1-0 w końcówce spotkania powinna paradoksalnie zmotywować Milan. To co stoi po stronie podopiecznych Vincenzo Montelli to także bilans spotkań z Torino na wszystkich frontach - Rossoneri nie przegrali od 18 meczów. Wygrali też 3 domowe mecze z rzędu przeciwko Torino. Rywal ten im jak widać leży. W ostatnim ligowym meczu Torino zaprezentowało się kiepsko - nie potrafiło strzelić żadnej bramki z reguły dziurawej obronie Sassuolo i spotkanie zakończyło się wynikiem 0-0. Natomiast biorąc pod uwagę 5 ostatnich spotkań w Serie A zespołu Sinisy Mihajlovicia, widzimy, że oprócz wspomnianego remisu, przegrali 3 mecze i wygrali tylko 1. Milan w 5 ostatnich ligowych spotkaniach wygląda lepiej: ma 3 wygrane, remis z dobrą Atalantą i wyjazdową porażkę z bezbłędną u siebie Romą. Kolejna statystyka, która każe upatrywać w Milanie faworyta tego spotkania to dobry bilans spotkań domowych: 7-2-1. Natomiast bilans Torino na wyjazdach nie jest zbytnio przekonujący: 2-3-5. Podsumowując - Milan nie będzie miał łatwego zadania, jednak biorąc pod uwagę to, że drużyna ta nie lekceważy spotkań w Coppa Italia, lubi grać przeciwko Torino i jest zmotywowana niedawnym zdobyciem Superpucharu Włoch, sądzę że postawienie na nich nie jest złym pomysłem.
11 stycznia odbędzie się rewanżowe spotkanie Pucharu Króla. Villarreal zmierzy się z Realem Sociedad, a ja typuję zwycięstwo gospodarzy. W pierwszym spotkaniu padł wynik 3-1 dla Basków. Sociedad ma więc dość spory handicap przed środowym spotkaniem. Nie sądzę, żeby chcieli zaatakować, będą raczej bronić korzystnego dla nich wyniku z pierwszego meczu. Villarreal to natomiast ofensywnie grający zespół, dlatego ruszą do odrabiania strat od pierwszych minut. To zła wiadomość dla podopiecznych Eusebio Sacristana, ponieważ ich obrona gra bardzo niepewnie i może być trudno o odpieranie ataków gospodarzy. Real Sociedad ma już 25 straconych bramek, a ostatni ligowy mecz z Sevillą, przegrany 0-4, obnażył wszystkie braki obrońców. Na wyjazdach nie jest lepiej - można wspomnieć choćby o fatalnym występie linii defensywnej przeciwko Deportivo La Coruna - strata aż 5 bramek. Villarreal pokazał dobrą grę w ostatnim ligowym spotkaniu z Barceloną, wygrywali 1-0, a stracili bramkę dopiero w ostatnich minutach meczu. Biorąc pod uwagę ostatnie wyniki tych drużyn, słabą dyspozycją obronną Sociedad i fakt, że Virrareal nie ma nic do stracenia i musi zaatakować, sądzę że uda się gospodarzom w tej konfrontacji wygrać i być może awansować.
Mój typ na to spotkanie to over 2,5. Sassuolo zajmuje 16 pozycję w Serie A i jest zupełnym rozczarowaniem sezonu. Podopieczni Eusebio Di Fransesco wygrali tylko 5 spotkań, zremisowali 2, a przegrali 11. Mała ilość remisów zdradza tutaj pewną charakterystykę Sassuolo w tym sezonie, czyli to, że piłkarze grają bardzo ofensywnie i podział punktów ich praktycznie nie interesuje. Z tego powodu w meczach tej drużyny pada wiele bramek. Sassuolo strzeliło 24 bramki, a dla przykładu drużyna, która jest w tabeli o jedną pozycję niżej (Empoli) ma tych bramek o 14 mniej. Dlaczego więc Sassuolo znajduje się tak nisko w tabeli, skoro potrafi strzelać gole? Ich obrona popełnia momentami fatalne błędy, a ofensywne nastawienie sprawia, że przeciwnikowi jeszcze łatwiej jest zdobyć gola, co stało się już 33 razy. Torino, które zajmuje 8 pozycję (bilans: 8-4-6) także lubi nacieszyć oczy kibiców atakując i strzelając bramki. Mają ich aż 36 - tyle samo co pierwszy Juventus. Niemniej ich obrona do najstabilniejszych nie należy. 27 goli straconych to najgorszy wynik wśród drużyn zajmujących miejsca od 1 do 13. Właśnie dlatego w meczach obydwu zespołów obserwujemy bardzo dużą liczbę bramek i nic się w tej kwestii nie zmienia. W ostatnim meczu Sassuolo padło 7 goli (porażka 3-4 w Cagliari), a w przedostatnim spotkaniu Torino fani zobaczyli tych bramek aż 8 (porażka 3-5 w Neapolu). Ponadto w zespole gości występuje bramkostrzelny Andrea Belotti (2 miejsce w klasyfikacji strzelców, 13 bramek), a także Iago Falque (8 goli). W drużynie gospodarzy warto wyróżnić Defrela (6 bramek). Biorąc to wszystko pod uwagę nie jest dziwne, że over 2,5 padł w 18 spotkaniach Sassuolo 12 razy, a w 18 meczach Torino - 13 razy. Zanosi się na bardzo ciekawy mecz, w którym obie drużyny będą grać ofensywną piłkę. Over 2,5 jest bardzo prawdopodobne.
Na mecz Athletic Bilbao - Deportivo Alaves warto postawić na drużynę gospodarzy. Athletic zajmuje 7 pozycję w Primera Division, a cel drużyny z Kraju Basków to walka o europejskie puchary, najlepiej o Ligę Mistrzów. Jest to jak najbardziej możliwe, ponieważ strata do czwartego Virrarealu wynosi tylko 3 punkty. Warunek jest jeden: podopieczni Ernesto Valverde muszą ustabilizować swoją formę, ponieważ przed krótką przerwą zimową zespół ten grał dość chimerycznie. Zwycięstwa z mocnymi w tym sezonie Virrarealem czy Eibarem przeplatał porażkami z przeciętnym Realem Betis czy też Las Palmas. Bilans Athelticu w ostatnich 6 meczach to: 3 zwycięstwa, remis i 2 porażki. Warto jednak zaznaczyć, że te 3 wygrane to spotkania domowe. Gra przed własną publicznością to mocna strona Basków. Na 7 ich ostatnich spotkań u siebie w La Liga, 6 to zwycięstwa. Athletic potwierdził prawdziwość tych założeń w Pucharze Króla, wygrywając 2-1 z Barceloną. Alaves swoje poczynania w obecnym sezonie może zapisać na plus, gdyż drużyna, która miała bić się o utrzymanie zajmuje 11 pozycję. Przed przerwą zimową mieli niezłą passę 4 meczów bez porażki. Nie sądzę jednak, żeby byli w stanie zagrozić drużynie z Kraju Basków - po stronie Bilbao oprócz świetnej dyspozycji na własnym stadionie i dodatkowej motywacji po zwycięstwie z Barceloną, stoi też sam fakt, że kadrowo drużyna ta jest o wiele lepsza od zespołu gości. Aritz Aduriz, Raul Garcia czy Inaki Williams to piłkarze, którzy nie powinni mieć problemów z rozerwaniem obrony Alaves. Uważam, że Athletic wywiąże się z roli faworyta i odniesie kolejne z rzędu zwycięstwo na San Mames.
20 kolejka Premier League zakończy się prawdziwym hitem. Derby Londynu z udziałem Tottenhamu i Chelsea budzą emocje wśród fanów futbolu na całym świecie. Ja także wyczekuję z niecierpliwością tego meczu, spodziewając się świetnego widowiska. Stąd też mój typ: over 2,5. Tottenham prezentuje ostatnio bardzo dobrą formę, mimo to zajmuje tylko 5 miejsce w tabeli i ma 10 punktów straty do pierwszej Chelsea. Koguty zatem muszą w tym meczu powalczyć o pełną pulę i zaatakować. Zresztą Tottenham nie ma żadnych problemów z ofensywną grą. Biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki, w 10 ostatnich meczach drużyna z White Hart Lane strzeliła 26 bramek, co daje średnią 2,6. We wspomnianych spotkaniach "over 2,5" nie wystąpił tylko raz. Tottenham ma w ofensywie bardzo dobrych piłkarzy, którzy z pewnością wykreują wiele sytuacji w tej konfrontacji. W formie są Dele Alii oraz Harry Kane, którzy w ostatnim spotkaniu z Watfordem strzelili po 2 gole. Łącznie mają ich już odpowiednio 8 i 10. The Blues nie będą mieli więc łatwego zadania na White Hart Lane. Niektórzy snują przypuszczenia, że Chelsea zagra w tym meczu cofnięta, nastawiając się na remis. Należy jednak pamiętać, że jeżeli goście sięgną po zwycięstwo, to będzie to ich 14 wygrana z rzędu, czym ustanowią rekord całej Premier League. Zatem na pewno jest to dodatkowa motywacja dla podopiecznych Antonio Conte. Poza tym Chelsea pokazała już, że w meczach z drużynami z czołówki gra otwartą piłkę, dlatego pada wtedy dużo bramek. Wspomnieć tutaj można: 4-0 z Manchesterem United, 5-0 z Evertonem czy wyjazdowe spotkanie z Manchester City zakończone wynikiem 3-1. Przypomnieć też należy, że w pierwszej konfrontacji Tottenhamu z Chelsea też padł "over 2,5": było 2-1 dla The Blues. Drużyna ze Stamford Bridge ma kim straszyć w ataku. Diego Costa zdobył już 14 bramek, a Eden Hazard ma ich na koncie 9. Nie dziwi więc, że Chelsea ma strzelonych ogólnie 42 goli, co jest drugim najlepszym wynikiem w lidze. Na 19 meczów tej drużyny, "overa 2,5" oglądaliśmy 13 razy. Biorąc pod uwagę te wszystkie statystyki, wysoką formę obydwu drużyn oraz bardzo duży prestiż spotkania, typuję, że zobaczymy co najmniej 3 gole.
Uważam, że na mecz Bournemouth - Arsenal warto postawić "over 2,5". Mimo że Wisienki zajmują tylko 10 miejsce, to w ich spotkaniach mamy okazję oglądać dużo bramek. Na 19 meczów tej drużyny w 11 padały co najmniej 3 bramki. Dodatkowo na 7 ostatnich spotkań Bournemouth, w aż 6 padał "over 2,5". Wynika to z tego, że podopieczni Eddiego Howe'a nie stronią od gry ofensywnej. Na przykład w ostatniej konfrontacji ciągle atakowali i wygrali na wyjeździe ze Swansea aż 3-0, a takim najlepszym świadectwem tego, że Wisienki grają "futbol na tak" jest pojedynek z Liverpoolem, zakończony wynikiem 4-3 na korzyść Bournemouth. Oczywiście taki styl gry wiąże się też z dużym ryzykiem, dlatego przychodzą też takie jak porażki jak 2-3 z Burnley, 1-3 z Southampton czy 0-3 z Chelsea. Trudno powiedzieć czy Arsenal wykorzysta to, że gospodarze się nie zamurują i wygra gładko i wysoko podobnie jak The Blues czy może spotkanie będzie horrorem w stylu meczu Wisienek z ekipą z Anfield i uda się urwać gościom jakieś punkty. Ale to co jest wysoce prawdopodobne, to właśnie to, że zobaczymy przynajmniej 3 bramki. Co prawda w dwóch ostatnich meczach Kanonierów "overa" nie było, ale Arsenal grał z dwiema drużynami nastawionymi w tych spotkaniach bardzo defensywnie - z WBA wygrał tylko 1-0, a z Crystal Palace 2-0. Jednak cofając się jeszcze o 5 meczów Arsenalu wstecz, widzimy że w każdym z tych spotkań padały co najmniej 3 gole (licząc też Champions League). Dodajmy jeszcze, że na 9 ligowych wyjazdowych meczów Arsenalu, 6 to "over 2,5" (i 3 z rzędu). Wynika to z tego, że Arsenal preferuje ofensywną piłkę także na obcych stadionach - strzelili w takich potyczkach już 20 goli i jest to trzeci wynik w Premier League. W pierwszym składzie Kanonierów wybiegną prawdopodobnie: Alexis Sanchez, który ma już 12 goli i 7 asyst na koncie, Olivier Giroud, który pokazał, że posiada nietuzinkowe umiejętności strzeleckie w ostatnim meczu z Crystal Palace (cudowny gol) oraz Alex Iwobi, który we wspomnianym meczu także strzelił bramkę i ciągle stwarzał zagrożenie pod polem karnym przeciwnika. Ze strony Bournemouth groźny może być Junior Stanislas (3 bramki, 4 asysty) i Calum Wilson (5 goli). Sądzę, że możemy się spodziewać dobrego meczu, w którym obie drużyny zagrają otwarty futbol, dlatego typuję "over 2,5".




