W 33 kolejce francuskiej Ligue 1 zagrają ze sobą drużyny Nice i PSG. Faworytem tego spotkania jest drużyna gości, która walczy o tytuł mistrzowski. Nice zgromadziła do tej pory 41 punktów i jest na 11 pozycji, natomiast Paryżanie są wiceliderem i mają 2 oczka starty do prowadzącego Lyonu, ale mają tez jedno spotkanie rozegrane mniej. Gospodarze są w niezłej formie, w ostatnich 3 meczach zdobyli 7 punktów. najpierw sensacyjnie wygrali w Lyonie 2-1, następnie zremisowali u siebie 2-2 z Evian, a w ostatniej kolejce ograli na wyjeździe Reims 1-0. Jednak u siebie piłkarze Nice nie mają najlepszych wyników. Bilans 5-5-6 daje im zaledwie 17 miejsce w lidze. Zawodnicy PSG po przegranej 1-3 w LM z Barcą raczej pogrzebali swoje szanse na udział w dalszej fazie pucharu, a tym samym muszą się skupić już tylko na rodzimej lidze. W ostatniej kolejce odnieśli bardzo cenne zwycięstwo w Marsylii 3-2, co znacznie poprawiło ich sytuację w walce o mistrzostwo kraju. Jeśli wygrają dzisiejszy mecz oraz zaległe spotkanie z przedostatnim Metz będą mieli już 4 punkty przewagi nad Lyonem. Ogólnie w meczach wyjazdowych maja bilans 6-7-3, co daje im 2 miejsce w lidze. Na korzyść drużyny L. Blanca przemawiają również bezpośrednie starcia. W ostatnich 5 za każdym razem wygrywała drużyna PSG. Myślę, że dzisiaj goście nie będą sobie zaprzątali głowy rewanżem w LM i w pełni skoncentrowani podejdą do dzisiejszego rywala wygrywając to spotkanie.
Na inauguracje 31 kolejki hiszpańskiej Primera Division zmierzą się ze sobą drużyny Levante i Espanyol. Będzie to bardzo ważne spotkanie dla gospodarzy i spodziewam się ich zwycięstwa. Levante z 28 punktami zajmuje 17 pozycję i ma tylko punkt przewagi nad strefą spadkową, wiec nie może sobie pozwolić na stratę punktów. W ostatnich 3 meczach zdobyła tylko 3 oczka, ale miała dość trudnych przeciwników. Po wyjazdowej wygranej w Almerii 4-1, przegrała u siebie z Sevillą 1-2, a w ostatniej kolejce poniosła derbową porażkę 0-3 na stadionie Valencii. Ogólnie przed własną publicznością Levante nie zachwyca. Ich bilans meczy wynosi 5-3-7, co daje zaledwie 14 miejsce w lidze. Natomiast Espanyol zgromadził 43 punkty i zajmuje 8 lokatę. W tym momencie tak naprawdę już o nic nie grają, gdyż mają 8 oczek straty do lokaty dającej możliwość gry w eliminacjach Ligi Europy. Uważam, że to właśnie zadecyduje o wyniku dzisiejszego spotkania. Obecnie Katalończycy są w niezłej formie i wygrali 2 ostatnie mecze. Najpierw pokonali na wyjeździe Villarreal 3-0, który od dłuższego czasu jest zupełnie bez formy, a w ostatniej kolejce zrewanżowali się Athletic Bilbao za puchar, ogrywając ich 1-0 u siebie. Pod względem punktów zdobytych w delegacjach Espanyol ma stosunek meczy 4-2-9, co daje mu zaledwie 14 miejsce w lidze. W poprzedniej rundzie Katalończycy wygrali z Levante u siebie 2-1, uważam jednak, że dzisiaj gospodarze będą bardziej zdeterminowani i wykorzystają atut własnego boiska. Absencje: Levante - Diop (19/0), Ivanschitz (19/1). Espanyol - Sevilla (23/0), Fuentes (19/0).
Na inaugurację 29 kolejki niemieckiej Bundesligi zmierzą się ze sobą drużyny Eintrachtu i Borussii M'gladbach. Faworytem tego spotkania są goście i myślę, że inne rozwiązanie będzie sporą niespodzianką. Drużyna Eintrachtu zajmuje 8 pozycję z 35 punktami, jednak ostatnio jest w bardzo słabej dyspozycji. W 3 ostatnich spotkaniach zdobyła zaledwie punkt. Ostatnia porażka w Bayernie 3-0 raczej nikogo nie zaskoczyła, ale wcześniej tylko zremisowali u siebie ze słabym Hannoverem 2-2, a 3 kolejki temu zostali ograni przez walczący o utrzymanie Stuttgart 3-1. Ogólnie na własnym stadionie piłkarze z Frankfurtu mają niezły bilans 7-4-3, co daje 8 miejsce w lidze. Natomiast piłkarze Borussii szybko otrząsnęli się z niespodziewanego odpadnięcia z Pucharu Niemiec i w ostatniej kolejce pewnie wygrali u siebie z Dortmundem 3-1, tym samym notując 4 z rzędu ligowe zwycięstwo. Obecnie są na 3 miejscu, dającym bezpośredni awans do ligi Mistrzów, ale mają tylko 2 punkty przewagi nad Leverkusen, więc cały czas muszą zdobywać komplet oczek. W spotkaniach wyjazdowych spisują się dobrze, a stosunek ich meczy wynosi 5-5-4, co daje 4 pozycję w lidze. W poprzedniej rundzie Eintracht spisywał się wyjątkowo dobrze i wygrał w M'gladbach 3-1. Uważam jednak, że dzisiaj piłkarze Borussii zrewanżują się rywalom, a bardzo ważnym argumentem przemawiającym za nimi będą braki kadrowe u gospodarzy. Absencje: Eintracht - Meier (26/19), Russ (23/2), Stendera (20/3), Zambrano (13/0). Borussia - Stranzl (19/0).
W pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Europy spotkają się ze sobą drużyny Sevilli i Zenitu. Faworytem tego meczu są gospodarze, którzy wywalczyli to trofeum przed rokiem. W poprzedniej rundzie Sevilla pewnie wyeliminowała Villarreal, wygrywając 3-1 i 2-1. W lidze hiszpańskiej również spisuje się dobrze, gdyż zajmuje 5 pozycję. Jednak najważniejszym celem dla klubu jest awans do Ligi Mistrzów. W tym momencie mają 4 oczka straty do 3 miejsca gwarantującego bezpośredni awans i 3 do lokaty dającej możliwość gry w kwalifikacjach. Zatem o wiele łatwiejszym sposobem dostania się do elity europejskiej może okazać się wywalczenie pucharu Ligi Europy. Sevilla jest obecnie w bardzo dobrej dyspozycji. W ostatnim meczu ligowym zremisowała u siebie 2-2 z Barceloną, a wcześniej miała serię 5 zwycięstw z rzędu. Na własnym stadionie zawodnicy trenery Emery'ego spisują się znakomicie. W lidze nie ponieśli jeszcze porażki i mają bilans meczy 11-5-0. Natomiast piłkarze Zenitu raczej nie muszą się martwić o udział w LM w przyszłym sezonie, gdyż pewnie zmierzają po tytuł mistrzowski. Na 7 kolejek przed końcem w ligi rosyjskiej są liderem i mają 8 punktów przewagi nad 2 zespołem. W poprzedniej rundzie LE Zenit z trudem uporał się z Torino. Co prawda w 1 meczu wygrali 2-0, ale we Włoszech przegrali 0-1. Jednak głównym problemem trenera Villasa Boasa będą absencje kilku jego podstawowych zawodników. Na boisko nie wybiegną: Hulk (22/12), Danny (22/3), Criscito (19/2), Smolnikov (18/4) i Faizulin (13/0). natomiast w drużynie Sevilli nie zagra bramkarz Beto (18), a niepewny jest występ Carrico (25/0). Biorąc pod uwagę formę gospodarzy, ich motywację oraz braki kadrowe gości, uważam, że Sevilla odniesie dzisiaj zwycięstwo.
W jednym z ćwierćfinałów Ligi Mistrzów zmierzą się ze sobą drużyny Juventusu i Monaco. Faworytem do awansu wśród bukmacherów są mistrzowie Włoch, ale na tym etapie rozgrywek z pewnością nie ma słabeuszy i dla mnie pewniejszym typem w tym spotkanie jest "under 2,5". W poprzedniej rundzie Juventus gładko uporał się z Borussią Dortmund, dwukrotnie ich ogrywając 2-1 i 3-0. Jednak strzelenie niemieckiemu zespołowi 5 goli, który jest w bardzo przeciętnej formie wcale mnie nie zniechęca do grania małej liczby bramek w dzisiejszym meczu. Również ostatnia porażka w ledze włoskiej "Starej Damy' zupełnie o niczym nie świadczy. na 8 kolejek do końca rozgrywek Serie A piłkarze M. Allegriego mają 12 punktów przewagi, więc tylko trzęsienie ziemi może odebrać im kolejny tytuł mistrzowski. Dzięki temu komfortowi Juve może w tym momencie skupić się tylko na dzisiejszym rywalu. W rodzimej lidze Ich bilans bramkowy jest bardzo dobry. Ogólnie po 30 rundach wynosi on 57-15, zatem tracą 0,5 bramki na mecz, zdobywając prawie 2. Na własnym stadionie wygląda to bardzo podobnie. Po 15 kolejkach różnica wynosi 36-7, czyli ich gra defensywna jest znakomita. Natomiast piłkarze Monaco bardzo szczęśliwie awansowali do tego ćwierćfinału. Po dość niespodziewanym zwycięstwie na Arsenalem w Londynie 3-1, u siebie przegrali 0-2 i do ostatnich sekund "Kanonierzy" nacierali na ich bramkę. Ta liczba bramek również wg mnie nie oddaje tego co prezentują piłkarze z Księstwa. Ich styl gry to przede wszystkim gra na "zero' z tyłu i próby kontrataków. Po 31 kolejkach w lidze francuskiej stosunek ich bramek wynosi 39-22, co daje prawie 2 gole na mecz z ich udziałem. Na wyjazdach również graja bardzo asekuracyjnie. W 16 spotkaniach stracili tylko 14 bramek, zdobywając 23. Uważam, że na tym etapie europejskich rozgrywek żadna z drużyn nie ruszy za wszelką cenę i przede wszystkim będą się starały grac uważnie i nie zaprzepaścić swojej szansy już w pierwszym starciu. Spodziewam się bardzo wyrachowanego futbolu z małą liczba sytuacji strzeleckich.
W 31 kolejce hiszpańskiej Primera Division dojdzie do ciekawego spotkania pomiędzy Sevillą i Barceloną. Gospodarze z dorobkiem 61 punktów zajmują 5 lokatę, natomiast Katalończycy są na pozycji lidera z uzyskanymi 74 oczkami. Drużyna Sevilli jest w znakomitej formie. W lidze ma serię 5 zwycięstw z rzędu, dzięki którym ma tylko oczko mniej od 4 miejsca, umożliwiającego grę w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Na własnym obiekcie również spisują się znakomicie, gdyż nie ponieśli jeszcze porażki, a ich bilans meczy wynosi 11-4-0. Zespół Barcelony może pochwalić się jeszcze okazalszą serią, ponieważ komplet ligowych zwycięstw notują od 6 spotkań. Po drodze pokonali 2-1 Real, co może okazać się kluczowym w kontekście mistrzostwa. Obie drużyny przystąpią do starcia bez znaczących osłabień, zatem można spodziewać się znakomitego widowiska. Uważam jednak, że w dzisiejszym meczu świetna passa Sevilli zostanie w końcu przerwana. Argumentem przemawiającym za Barceloną są bezpośrednie pojedynki. W 5 ostatnich starciach bez względu na to gdzie mecze się odbywały wygrywali piłkarze l. Enrique. Spodziewam się, że w dzisiejszym spotkaniu Katalończycy zagrają na maksa, nie zawracając sobie na razie głowy spotkaniem w Lidze Mistrzów z PSG, z którym zazwyczaj dawali sobie i tak radę.
W angielskiej Premier League dojdzie do bardzo ciekawego spotkania pomiędzy zespołami Burnley i Arsenal Londyn. Gospodarze są w bardzo trudnej sytuacji, gdyż znajdują się w strefie spadkowej i potrzebują punktów jak ryba wody, natomiast goście są w fenomenalnej formie. Burnley zajmuje przedostatnie miejsce z 26 punktami i ma 2 oczka straty do bezpiecznej lokaty. W ostatnich 3 meczach piłkarze S. Dyche'a zdobyli 4 punkty, ale ważne dla nich jest to, że na własnym obiekcie pokonali Manchester City 1-0, a w ostatniej kolejce zremisowali z Tottenhamem 0-0. Ten cenny dorobek przepletli jednak wyjazdową porażką w Southampton 0-2. Ogólnie ich bilans meczy u siebie wynosi 4-6-6, co daje 15 miejsce w lidze. Natomiast Arsenal jest w niesamowitej formie. Odnieśli 7 kolejnych zwycięstw w lidze, zatem nie ma potrzeby wymieniać kogo i gdzie ostatnio ograli. Gdyby nie wpadka w Lidze Mistrzów w nieszczęsnym meczu z Monaco u siebie, to byłby naprawdę imponujący rezultat piłkarzy A. Wengera. Każda seria musi się kiedyś skończyć i zazwyczaj bywa to w najmniej oczekiwanym momencie. Myślę jednak, że drużyna Burnley pomimo ostatnio dobrych wyników w roli gospodarza oraz determinacji aby zdobywać jakiekolwiek punkty jest zbyt słaba, aby powstrzymać tak grających "Kanonierów" i ci odniosą kolejne zwycięstwo. Absencje: Burnley - Marney (20/0). Arsenal - Chamberlain (22/1), niepewny występu jest Koscielny (21/3).
W 31 kolejce hiszpańskiej Primera Divsion zmierzą się ze sobą zespoły Malaga i Atletico Madryt. Gospodarze z dorobkiem 45 punktów plasują się na 8 pozycji, natomiast goście uzyskując do tej pory 65 oczek zajmują 3 lokatę. Drużyna Malagi ma jeszcze szansę na grę w eliminacjach do Ligi Europy, ale ma już 5 punktów straty do będącego na tej pozycji Villarrealu. Problemem gospodarzy jest ich obecna forma. W 3 ostatnich spotkaniach zdobyli zaledwie punkt. Wyjazdowe porażki po 0-1 zanotowali w Rayo i Eibar, a przepletli je remisem u siebie z Sociedad 1-1. Ogólny bilans meczy u siebie Malaga ma dość dobry, gdyż wynosi on 8-4-3, co daje 7 miejsce w lidze pod względem zdobytych punktów na własnym terenie. Natomiast Atletico już we wtorek zmierzy się w Lidze Mistrzów z Realem, jednak piłkarze D. Simeone z pewnością nie mogą odpuszczać rodzimej ligi, ponieważ w tym momencie mają już 5 punktów straty do 2 pozycji i aż 9 do lidera, a jedynie 3 przewagi nad kolejną Valencią. Obecnie notują serię 3 zwycięstw z rzędu, wygrywając po 2-0 z Getafe, Cordobą i ostatnio z Sociedad. Ich stosunek meczy wyjazdowych wynosi 7-3-4, co daje 4 miejsce w lidze. W poprzedniej rundzie Atletico pokonało u siebie Malage 3-1 i biorąc pod uwagę słabą formę dzisiejszych gospodarzy również spodziewam się wygranej piłkarzy z Madrytu. Absencje: Malaga - Camacho (22/2), Alberto (15/2). Atletico - Mandzukic (24/12), Garcia (24/4).
W 32 kolejce angielskiej Premier League zmierzą się ze sobą drużyny Tottenham Londyn i Aston Villa. Faworytem tego spotkania są gospodarze, którzy z dorobkiem 54 punktów zajmują 6 lokatę, natomiast ich rywale zdobyli do tej pory 29 oczek i plasują się na 16 miejscu w tabeli. Tottenham ma już bardzo nikłe szanse na załapanie się do "Big Four", gdyż strata do 4 Manchesteru City wynosi już 7 punktów, ale wciąż ma możliwość zajęcia 5 pozycji i zakwalifikowanie się do Ligi Europy. W tym momencie ma tyle samo punktów co 5 Liverpool i oczko więcej od 7 Southampton. Ostatnio piłkarze trenera M. Pochettino grają w kratkę. Po porażce na Old Trafford z Manchesterem 0-3 wygrali u siebie z Leicester 4-3, a w ostatnim meczu zremisowali na wyjeździe z walczącym o utrzymanie Barnley 0-0. Na własnym obiekcie Tottenham ma bilans meczy 9-3-4, co daje im 5 miejsce pod względem zdobytych punktów u siebie. Drużyna Aston Villi jest w dość trudnej sytuacji, gdyż ma tylko 3 punkty przewagi nad strefą spadkową, ale 2 zespoły będące niżej w tabeli mają rozegrane o 1 mecz mniej, a 1 aż o 2 spotkania. Tak więc piłkarze T. Sherwooda nie mogą sobie pozwolić na przegraną, uważam jednak, że w tym spotkaniu nie będą w stanie przeciwstawić się "Kogutom". W ostatnich 3 meczach zdobyli zaledwie punkt, remisując w ostatniej kolejce z Queens Park 3-3, a wcześniej przegrywając na wyjeździe z United 0-3 i u siebie ze Swansea 0-1. Ich forma na wyjazdach również nie jest wysoka, gdyż stosunek ich meczy wynosi 4-2-10. Kolejnym argumentem przemawiającym na korzyść Tottenhamu są bezpośrednie starcia, ponieważ w 6 ostatnich pojedynkach wygrywali gospodarze dzisiejszego meczu. Biorąc pod uwagę obecną formę "The Villans" trudno się spodziewać, aby przełamali tą fatalną passę. Absencje: Tottenham - Lloris (30), Walker (15/0), niepewny występu jest Vertonghen (26/0). Aston Villa - Hutton (26/1), Westwood (23/0), natomiast nie wiadomo czy zagra Cissokho (25/0).
W 28 kolejce niemieckiej Bundesligi zagrają ze sobą Borussie M'gladbach i Dortmund. Delikatnym faworytem, z niezrozumiałych dla mnie powodów jest drużyna gości, co myślę, że warto spróbować wykorzystać. Piłkarze M'gladbach odpadli z Pucharu Niemiec, ale w spotkaniach ligowych spisują się bardzo dobrze. Nie przegrali od 7 kolejek, a w 3 ostatnich zwyciężyli, pokonując Hannover u siebie 2-0, następnie ograli Bayern w Monachium 2-0, a w ostatniej kolejce rozgromili 4-1 Hoffenheim na wyjeździe. W tabeli są na 3 miejscu gwarantującym bezpośredni awans do Ligi Mistrzów, ale mają tylko 2 oczka przewagi nad Leverkusen, zatem nie mogą sobie pozwolić na stratę punktów. Ogólnie w meczach na własnym stadionie mają bardzo dobry bilans meczy 9-3-1, co daje im 3 lokatę pod względem gry przed własną publicznością. Natomiast piłkarze z Dortmundu zdecydowanie spuścili z tonu. Wydawało się, że w końcu będą się pięli w górę tabeli, jednak po serii 4 zwycięstw ponownie coś w zespole J. Kloppa się zacięło. W kolejnych 2 meczach bezbramkowo zremisowali ze średniakami, następnie ograli na wyjeździe słaby Hannover 3-2, ale w ostatniej kolejce przegrali u siebie 0-1 z Bayernem, tym samym pokazując, że to nie jest ten sam zespół, co jeszcze w zeszłym sezonie. W tym momencie Dortmundczycy z 33 punktami są na 10 miejscu w tabeli i maja iluzoryczne szanse na europejskie puchary. Zdecydowanie większą szansę mają na Ligę Europejską poprzez Puchar Niemiec. Uważam, że na tą chwilę gospodarze są zdecydowanie w lepszej formie i grając przed własną publicznością ograją rywali. Absencje: M'Gladbach - Kramer (24/2), Stranzl (19/0). Dortmund - Piszczek (20/0).







