W otwierającym spotkaniu 26-ej kolejki angielskiej Premier League, Sunderland przed własną publicznością będzie podejmować Manchester United. Gospodarze toczą zacięty bój o utrzymanie się w elicie, aktualnie do bezpiecznej pozycji tracą cztery punkty to naprawdę sporo patrząc na poziom rozgrywek w tym roku. Dzisiejszy rywal na pewno nie jest idealny do tego by coś odrobić, ale pokazali przed tygodniem że walką są wstanie zdobywać punkty. Najgorzej w zespole miewa się defensywa jest to najgorszy zespół pod tym względem z 49 bramkami straconymi . Aspekt defensywny w tym zespole jestem w 100% przekonany że będzie kulał do samego końca, przyjście Kone jest wzmocnieniem środka defensywy ale ogólny obraz gry w defensywie jest mimo to słaby. Dobra informacja jest taka że przyjście Allardyce zdecydowanie poprawiło ofensywę i zaczęli często trafiać dorobek 30 bramek strzelonych tylko dwa trafienia mniej od Manchester United. Cała czołówka tego sezonu z dużą regularnością wbijała im trzy bramki. Manchester United w dalszym ciągu nie potrafi ustabilizować formy na wysokim poziomie i gra w kratkę. Po bardzo dobrym meczu z Liverpoolem na Anfield zagrali katastrofalnie z Southampton, po to by znowu zagrać świetne spotkanie ze Stoke 3:0. W ostatniej kolejce świetna pierwsza połowa z Chelsea, byli szybcy, dynamicznie i zagrali chyba najlepsze 45 minut w tym sezonie, szczególnie początek był fantastycznie ciągłe ataki, takie Manu chcą kibice oglądać. Niestety w drugiej połowie oddali inicjatywę i zaczęli bronić wyniku nie pierwszy raz w tym sezonie, w doliczonym czasie gry stracili bramkę wyrównująco po czym De Gea uratował im jeszcze mecz. Stabilizacji tego im brakuje, dziś rywal z którym powinno był łatwiej w kontekście dobicia rywala i jestem przekonany że nie powtórzą tego błędu co w Londynie kiedy to niepotrzebnie się cofnęli, bo naprawdę byli dobrze dysponowani w ataku. Jeśli chodzi o dotychczasowe wyjazdy to nie ukrywajmy jest słabo bilans 5-4-4, dwie dobre rzeczy dla typu to częściej strzelają i zdecydowanie częściej tracą 17:17. Obie ekipy zainteresowane są w tym spotkaniu tylko trzema punktami, Sunderland wcale tutaj nie będzie się bronił pokazali odważną grę z City, atak też dał punkty w Liverpoolu ze stanu 2:0, do tego jak wspomniałem Manu ostatnio przyciśnięte ma ogromne problemy z zachowaniem czystego konta zresztą jak w większości spotkań wyjazdowych, co do goście to ich gra wygląda lepiej brakuje tylko skuteczność i dobicia rywala jeśli to się dziś pojawi to jestem przekonany o spotkaniu w którym zobaczymy trzy bramki.
Inauguracja 22-iej kolejki Portugalskiej Primeira Liga rozpocznie się od tego co ta liga ma najlepsze, czyli starcia w którym Benfica Lizbona będzie podejmować przed własna publicznością FC Porto. Gospodarze są w wyśmienitej formie krocząc od zwycięstwa do zwycięstwa, co ciekawe ich głównym rywalem nie jest tak naprawdę Porto ale Sporting Lizbona który zgromadził taką samą ilość oczek. Niesamowicie wyglądają w ataku są oczywiście najskuteczniejszym zespołem z 58 trafieniami w 21 spotkaniach. Jeśli weźmiemy natomiast pod uwagę ostatnie 10 ligowych spotkań, to gospodarze nie mają sobie równych, wygrali 9 spotkań i jedno zremisowali – bilans bramek 32:7. Wbijane kilka bramek ostatnio rywalom to ich norma, oczywiście czołówka nie traci dużo bramek w tej lidze bo różnica klas jest duża ale wcale to nie świadczy o ich aż takiej solidności w defensywie – bramki tracą tam gdzie powinni. FC Porto nie jest w topowej formie, nie dawno po słabszych wynikach zmieniono trenera. Nowym opiekunem został José Peseiro, trener dobrze znany w Portugalii trenował Bragę grająco bardzo atrakcyjną piłkę. Nie widać jednak zbytnie poprawy w grze zespoły który zaliczył już kilka wpadek jak w ostatniej kolejce przegrali przed własną publicznością z Arocua 1:2. Defensywnie mimo tylko 14 bramek straconych są słabi mają dużo problemów z zespołami którzy nie ograniczają się z nimi do grania tylko w defensywie. Ofensywa wygląda dobrze ale moim zdaniem jak zwykle mają jeszcze ogromne rezerwy w tym zakresie. Strata do czołówka patrząc na tą ligę jest spora bo wynosi sześć oczek, dziś nie mogą sobie pozwolić na kolejną stratą, ba dla mnie nawet potrzebują zwycięstwa, a to na pewno wymusi na nich odważniejsza grę. Bardzo dobra wiadomość dla typu to problemy kadrowe w ob0u ekipach, po stronie gospodarze zabraknie dwóch podstawowych środkowych defensorów – kapitana Luisao oraz Lopeza, te same problemy ma opiekun gości gdzie też wypadli mu dwaj stoperzy Maicon, Marcon. Benfica jest w wyśmienitej formie strzeleckiej dziś będzie chciała Porto całkowicie wyeliminować z walki o tytuł, mają taką pewność siebie i formę że zdobywanie bramek przychodzi im niezwykle łatwo. Porto ma swoje problemy ale to dalej zespół z ogromnym potencjałem a jak wspomniałem ich nowy opiekun stawia bardzo na ofensywę.
Dwudziestą piątą serię gier w Hiszpańskiej Primera Division zainaugurujemy starciem ekipy walczących w tym roku o ligowy byt. Gijon jest w formie dzięki której opuścił strefę spadkową, po sensacyjnym zlaniu Real Sociedad 5:1, wygrali na wyjeździe z Valecnia, oraz zremisowali z La Coruna. Takie wyniki dają wiatr w żagle, tą drogą będą chcieli podążać bo ścisk w dolnych rejonach jest ogromny i potknięcie w dzisiejszym starciu może oznaczać natychmiastowy powrót do strefy spadkowej. Należą oczywiście do zespołu który nie ma dużej jakości w defensywie, ale w ataku patrząc na dolne rejony są jednym ze skuteczniejszych zespołów szczególnie jeśli weźmiemy grę przed własną publicznością gdzie w 10 spotkaniach trafili do bramki już 15 razy (taki wynik notuje nawet Atletico Madryt). Ekipa Vallecano jest chyba już wszystkim dobrze znana, Paco Jémez ma jasną filozofię której się trzyma od zawsze - jego zespół ma atakować, grać wysokim pressingiem, atakować szybko z dużą ilością graczy. Ich spotkania bardzo dobrze się ogląda bo są po prostu bardzo otwarte. Postawą w defensywie strasznie jednak rażą oczy, oczywiście jak zwykle stracili najwięcej bramek na ich koncie 47 czyli średnia dwie na mecz, nawet prowadząc nie potrafią bronić wyniku zresztą to nie ich filozofia. Ostatnio bardzo dobra forma szczególnie wreszcie atak strzela bo skuteczność to był problem stąd tak nisko w tabeli. Cztery ostatnie starcia to dwa remisy wyjazdowe 2:2 z Valencia, La Coruna taki sam wynik, oraz dwa zwycięstwa z Celta 3:0 i Las Palmas. Czyli wspomnę jeszcze raz norma na wyjeździe jeśli chodzi o defensywę znowu wyrobiona ale jak atak zrobi swoje to są punkty. Styl gry goście zawsze jest gwarantem kiksów w defensywie i wielu przestrzeni w ofensywie, dodając do tego dobrą formę obu ekip w aspektach ofensywnych oraz fakt że ktoś odskoczy od dolnych rejonów stawiam tutaj na bramki.
Powoli kończy się sen zimowy i wracają rozgrywki krajowe, dziś na otwarcie wiosny w Chorwacji Rijeka będzie podejmować Lokomotiw Zagrzeb. Gospodarze to poważny rywali w tym sezonie dla Dinamo by wreszcie odebrać tej ekipie tytuł. Od dwóch sezonów zespół ma nowego sponsora który sypnął groszem dlatego stać ich na tą rywalizację. Jak do tej pory nie przegrali żadnego spotkania!, fakt zanotowali aż 10 remisów ale strata do lidera to tylko dwa punkty. Defensywa to ich bardzo mocny punkt tylko 13 bramek straconych, ofensywa również świetna z 31 trafieniami, co ważne u siebie zdecydowanie częściej strzelają ale także tracą bilans ten wynosi 21:8. W zimie wzmocnili zespół dwoma pomocnikami Chorwatem Matei z FC Volyn Lutsk oraz Brezovec który przyszedł ze Spezia, obaj to byli kluczowi gracze dla tych zespołów. Loko to mniejsze Dinamo, oba zespoły ze sobą ściśle współpracują. Goście co roku grają młodzieżą ich średnia wieku jest najniższa w lidze. Ciężko tutaj znaleźć jakiego doświadczonego gracza stąd sposób gry tej ekipy nie dziwie, ta młodzież nie jest przyzwyczajona do taktycznej gry i nie potrafią bronić, co roku ich statystyki bramkowe są takie same sporo strzelają dzięki fantazji i technice tych piłkarzy którzy nie boją się tak grać i sporo tracą bo brakuje tego doświadczenia. Statystyki i na ten moment 34:32 czyli tak jak wspomniałem nic się nie zmieniło, najwyższa średnia w lidze jako jedyni przekroczyli 3.0, najmniej remisów i nie ważne gdzie i z kim zawsze tak samo grają. Gospodarze są bardzo mocni w defensywie ale z takim rywalem który idzie na wymianę ciosów i popełnia masę błędów w destrukcji ciężko gra się na wynik, tutaj można ciągle atakować i tak te spotkania raczej między tymi ekipami wyglądały: 3:1, 5:0, 4:1, 6:0, 3:2 to ostatnie wyniki na tym stadionie a dla mnie Rijeka jest jeszcze mocniejsza.
Nieszablonowo bo już dzisiejszego wieczoru zainaugurujemy 25 –tą kolejkę Włoskie Seria A, do boju staną ekipa Lazio Rzym która przed własną publicznością będzie podejmować Verone. Lazio nie jest tą ekipą co przed rokiem, grają strasznie nierówno. Był taki okres koniec grudnia początek stycznia gdzie łapali swój rytm z ofensywną grą ale ostatnio znowu tego brakuje trzy mecz bez bramki. Mają już 10 punktów starty do miejsca premiowanego grą w Europejskich Pucharach a więc jest to ostatni dzwonek na pozostanie w grze. Problemem jest zarówno dyspozycja w defensywie z pierwszej połówki tabeli są najgorszym zespołem, ale także ofensywa nie wygląda tak skutecznie jak przed rokiem, chociaż w kontekście gry przed własną publicznością aż takich problemów nie mają. Verona jest w tragicznej sytuacji jeśli o swoje utrzymanie w lidze, wystarczy tylko wspomnieć że na pierwsze zwycięstwo w tym sezonie czekali do 22 kolejki. Zamykają ligową stawkę z dorobkiem 15 punktów i stratą do bezpiecznej pozycji wynoszącej 9 oczek. Podjęli jednak ostatnio rękawice w tej walce, notując serię pięciu spotkań bez porażki. Były aż cztery remisy a w ich sytuacji to ciągle mało. Wróciła wreszcie skuteczność bo tego brakowało doświadczony duet Toni - Pazzini wreszcie zaczęli strzelać, nie dziwą bramki bo teraz to ich muszą szukać bo każde spotkanie to gra o życie, ostatnio zremisowali 3:3 z Interem czyli najbardziej defensywnym zespołem w lidze to dobry prognostyk przed dzisiejszym starciem. W obu ekipach spora lista graczy których dziś nie zobaczymy po stronie Lazio szczególnie duże braki w defensywie w sumie na boisku nie zobaczymy takich gracz jak: Basta, De Vrij, Radu, Kishna, Bisevac, Morrison, Onazi Parolo po przeciwnej stronie zabraknie: Viviani, Souprayen, Rebic, Siligardi, Albertazzi, Marrone. Spotykają się dwie ekipy których remis w ogóle tutaj nie interesuje, podział punktów to strata dla jednych i drugich. Problemy defensywne o których wspomniałem, a także ogólna forma i styl gry obu kip to kolejne atuty za spotkaniem obfitującym w bramki. Historia spotkań bardzo bogata w bramki, może ostatnie mecze były mniej skuteczne ale dziś może być powrót do korzeni i hokejowy wynik 3:2, 4:1, czy 3:3 może być dziś powtórką.
Pierwszy mecz w ramach 1/16 finału Pucharu FA pomiędzy Liverpoolem a West Ham nie przyniósł nam rozstrzygnięcia na Anfield gdzie padł bezbramkowy remis, do wyłonienia zwycięzcy potrzeba więc rewanżu tym razem na Boleyn Ground w Londynie. Gospodarze to poważny kandydata w tym sezonie do wysokiego miejsca w Premeir League, aktualnie szóste miejsce z dwoma oczkami straty do piątego Manu. Bilic stworzył tutaj zespół ładnie i ofensywnie grający dla oka, tylko zespoły z top 4 strzeliły więcej bramek. Co najważniejsze nie ma znaczenie czy grają u siebie czy na wyjeździe jest ten sam styl nawet statystyka bramek jest prawie taka sama. Kolejna niesamowita statystyka którą trzeba przytoczyć – Arsenal, dwa razy Liverpool, dwa razy City, Chelsea, Manu nie potrafiły z nimi wygrać, co jeszcze lepsze tylko City oraz Manu zdobyli z nimi jakieś punkty. Wszystko moim zdaniem dzięki odważnej grze bo nie były to starcia w których się murowali, wszyscy z wyjątkiem Manu stracili minimum dwie bramki. Jestem w 100% przekonany że dziś znowu zobaczymy grający do przodu zespół West Hamu, tym bardziej przed własną publicznością. Liverpool już z Kloppem na ławce będzie chciał zmazać plamę po ostatnim starciu, gdzie znowu ofensywnie wszystko było na wysokim poziomie ale co z tego jak defensywa w 10 minut narobiła znowu tyle błędów że skończyło się remisem 2:2 ze stanu 2:0. Powiem tak nie widzę w tym sezonie cienia szansy na poprawę tego aspektu nie z tym zawodnikami a wiadomo że Skrtel który też może wybitnym defensorem nie jest ciągle na liście kontuzjowanych, swoje coraz częściej dorzuca Mignolet. Jedyną nadzieją na dobre wynik i jeszcze trofea w tym sezonie to atak który tak jak wspomniałem funkcjonuje bardzo dobrze, do tego wszystkiego do zdrowia wrócili Origi, Coutinho, Stturidge to jest mega wzmocnienie ataku a i bez tych graczy było w porządku. Zapewne The Reds zagrają jak zwykle intensywne spotkanie w którym będzie się wiele działo pod obiema bramkami bo motywem przewodnim jednych i drugich jest atak. Ostatnie starcia obfitowały nam na tym stadionie w bramki po za ostatnim 2:0 mieliśmy festiwale bramkowe: 3:1, 1:2, 2:3, 3:1 oraz 2:3.
W kończącym 23-ią kolejkę spotkaniu Hiszpańskiej Primera Division Espanyol Barcelona będzie gościć przed własną publicznością Real Sociedad. Gospodarze nie mają ostatnio dobrego okresu, w nowym roku nie zaznali jeszcze smaku zwycięstwa, zdobywając tylko dwa punkty. Spowodowało to straszne osunięcie się w tabeli, w tej chwili zajmują pierwszą bezpieczną pozycję z jednym punktem przewagi nad strefą spadkową. Od początku sezonu nie byli mocni w defensywie są jednym z czterech zespołów którzy stracili już ponad 40 bramek, a sytuacja jest jeszcze gorsza bo w nowym roku ta gra w tej formacji wygląda jeszcze gorzej – w pięciu spotkaniach ligowy stracili aż 13 bramek. Nadzieją na przełamanie złej passy jest powrót do domu gdzie czują się bardzo dobrze do tej pory tylko dwa mecze przegrane. Ostatnio remis z Villarreal ale nie obyło się bez masy błędów w destrukcji. Jest to zespół który chce grać atrakcyjną piłkę i z tego dziś nie zrezygnują. Real Sociedad to też ekipa która jest w kryzysie tak naprawdę od dwóch sezonów, była to przecież ekipa walcząca o Ligę Mistrzów. Wyjazdy bardzo słabe, w których kompletnie nie potrafią zagrać na zero z tyłu ostatnio Gijon zajmujący wówczas przedostatnie miejsce i będący najsłabszym w ofensywnie zespołem zdemolował ich aż 5:1. Bilans wyjazdowy prezentuje się następująco 2-3-6, bramki 13:21 – czyli jak wspomniałem duże problemy w defensywie, średnia bramek na wyjazdach ponad 3.0. Mieli także dwa dobre mecze w delegacji 0:3 z Granada oraz 0:4 z Levante czyli zespoły walczące o ligowy byt a więc potrafią się motywować na takie właśnie ważne mecze. Ostatnie starcia tych ekip owocne w bramki szczególni na tym stadionie gdzie padały często remisy 2:2, pierwsze starcie w Sociedad też z wymianą ciosów i zwycięstwem ekipy z Barcelony 2:3. Spotykają się dwie ekipy z masą problemu z grą w destrukcji, gospodarze walczą o przełamanie, goście o odskoczenie od dolnych rejonów tabeli, remis nie zmieni sytuacji w obu ekip i nic im tak na dobrą sprawę nie da.
Granada to po Vallecano najgorsza defensywa w lidze z dorobkiem 44 bramek straconych czyli średnio dwie bramki na mecz. Aktualnie zajmują przedostatnie miejsce. Z formą jest średnio ale potrafili nie tak dawno zaskoczyć Seville wygrywając 2:1, drugie zwycięstwo w ostatnich pięciu starciach to pokonanie Getafe 3:2. Trzeba przyznać że zespół gra ofensywnie zresztą słowa z konferencji opiekuna to potwierdzają „Na pewno nigdy nie będę karać za odwagę. Być może to nastawienie kosztowało nas kilka punktów, ale dzięki niemu wygrywaliśmy też niektóre spotkania” . Ta odwaga faktycznie dawała jak wspomniałem zaskakujące punkty jak z Sevillą czy Bilbao, ale kończyło się to też wysokimi wynikami po stronie strata z Eibar 5:1, Barceloną 4:0, Las Palmas 4:1. Dziś będzie to też zapewne odważna ekipa. Dla Realu Madryt kończy się taki mini okres przygotowawczy, od przyszłego tygodnia wrócą do gry co trzy a więc, jak zapewnia Zidane wykorzystali ten okres bardzo dobrze i zespół kondycyjnie wygląda tak jak należy. Do tej pory u siebie „Królewscy” rozgrywali świetne spotkania naprawdę deklasując rywali, narzucają niesamowitą intensywność w pierwszych połowach. Tego samego oczekuje Francuz na wyjazdach, nie wyszła pierwsza połowa w Betisie, ale w drugiej to już była to tempo, na nieszczęście w tamtym spotkaniu Adan zagrał mecz życia. Na każdej konferencji Zizou cały czas powtarza to samo, by zacząć regularnie i wysoko wygrywać również na wyjazdach musza prezentować taki sam rytm jak do tej pory. W zespole nie ma now0ych problemów jeśli chodzi o kontuzje, ciągle niedostępny jest Bale i to jedyne osłabienie. Co tu dużo podsumowywać, jeśli Real złapie taką intensywność co w spotkaniach na Santiago Bernabeu to Granada do przerwy powinna stracić dwie bramki. Przed rokiem Real wygrał u siebie 9:1 oraz tutaj 0:4 w obu przypadkach do przerwy padło przynajmniej dwie bramki.
Troszeczkę się zdziwiłem widzą kursy na bramki w starciu beniaminka Betisu który przed własną publicznością będzie podejmować Valencie. Buki to chyba ostatnio nie widzieli w akcji ekipy gości. Zacznijmy od gospodarzy którzy są dalej w ogromnym kryzysie ostatnie zwycięstwo zanotowali w Listopadzie. W strefie spadkowej jeszcze się nie znajdują ale jeden punkt przewagi to po prostu nic przy tej stawce i ścisku w dolnych rejonach tabeli. Nie dawno zmienili trenera co dało dwa zaskakujące punkty u siebie z Villarreal oraz Realem Madryt. Jednak same remisy nie wystarczą co utrzymania, ale na pewno widać dużą poprawę w ofensywie do tego ta formacja została wzmocniona nowym napastnikiem Leandro Damião o którego jeszcze nie tak dawno zabiegali największe kluby, zresztą w ofensywie Betis ma naprawdę fajną paczkę. Jeśli gospodarze są w dużym kryzysie to co można napisać o tym co się dzieje w Valencii, która jeszcze przed rokiem grała świetnie. Zmiana trenera nic nie pomogła, ba dla mnie gra wygląda jeszcze gorzej, Gary chce tutaj stworzyć ofensywny zespół ale totalnie nie może tego pogodzić z grą w defensywie. Defensorzy robią proste błędy a co jeszcze gorsze druga linia w ogóle nie współpracuje z tyłami, straszna luka jest w środku. Kompletnie zagubienie przy defensywnych stałych fragmentach gry. To co wyprawiali na Camp Nou to kryminał 7:0 to i tak niski wymiar kary po tym co pokazali na boisku. Betis jest przekonany że wyjdzie tak samo nastawiony jak na Real Madryt, gdzie byli agresywni i potrafili w pierwszym kwadransie tworzyć sytuacje, dziś nie tylko ten kwadrans może być tak intensywny bo rywal ma swoje problemy i trzeba to wykorzystać a jak wspomniałem Valencia trochę tylko przyciśnięta w defensywie nie istnieje. O ekipie gości nic więcej nie będą pisał tylko powtórzę po raz kolejny jeśli zagrają tak samo jak ostatnio to do przełamania będą potrzebować bramek a ofensywa wydaje się że jest w tej chwili jedynym aspektem gry w którym jest jeszcze jakaś nadzieja na lepsze wyniki. Historia bezpośredni spotkań też zdecydowanie przemawia za bramkami.
Po dzisiejszym zwycięstwie Leicester sytuacja w walce o mistrzostwo robi się ciekawa, by pozostać w tej grze Arsenal która ma dołek musi dziś wygrać na terenie beniaminka. Bournemouth trzeba przyznać gra solidnie, mimo wszystko czekach ich zapewne walka do końca o utrzymanie, na razie mają komfort pięciu punktów przewagi nad strefą spadkową plus dzisiejsze mecze czyli jest szansa na odskoczenie jeszcze bardziej. Ostatnio zespół poczyna sobie bardzo dobrze najważniejsze są wygrane z głównymi rywalami z dolnych rejonów tabeli. Beniaminek może się pochwalić naprawdę dobrą grą w ofensywie 29 bramek zdobytych to bardzo solidny wynik, defensywa miewa dobre mecze z bardzo słabymi ogólnie wynik 39 straconych to i tak jeden z najgorszy wyniku w lidze. To co jednak dla mnie najważniejsze w tym typie to Bournemouth bardzo odważnie w podchodzi do spotkań z czołówką w których nie ma co ukrywać faworytami nie są. Potrafili sprawiać niespodzianki jak ogranie Manchesteru United czy Chelsea ale też kończyło się ostrym laniem jak z City oraz „Kogutami” od których dostali po piątce, ale tak jak wspomniałem stawiali na ofensywną grę i myślę dziś będzie podobnie bo Arsenal jest w kryzysie a na pewno na wyjazdach jest to ekipa która miewa bardzo słabe mecze. Kanonierzy zdobyli tylko trzy punkty w ostatnich czterech starciach co przy walce o mistrzostwo nie powinno im się zdarzyć. Gra może nie wygląda aż tak źle bo sytuacji mają naprawdę bardzo dużo ale strasznie a wręcz tragicznie wyglądała ostatnio skuteczność. Nad tym aspektem na pewno ostatnio pracowali zobaczymy czy dziś będzie popraw bo o to że stworzą sobie tutaj kilka sytuacji jestem pewien. Będą grali pod presją a to raczej Kanonierom za dobrze nie wychodzi szczególnie na wyjazdach gdzie pojawia się zdecydowanie większa ilość błędów. Statystycznie może nie stracili tych bramek aż tak dużo ale dla mnie ta formacja to nadal ich najsłabszy punkt pozwalają na wiele rywalom, różnica bierze się stąd że Cech potrafi w bramek te błędy naprawiać. Spodziewam się tutaj odważne gry gospodarzy bo taką do tej pory u siebie prezentowali, Kanonierzy natomiast od początku ruszą i skupią się na ataku i odzyskaniu skuteczności bo jak widać tego im brakuje do zwycięstw a nie lepszej gry w defensywie.





