W pierwszym niedzielnym meczu 26. kolejki Ekstraklasy Lechia Gdańsk na swoim stadionie zmierzy się z Jagiellonią Białystok. Lechia Gdańsk miała na początku sezonu ogromne aspirację, które jednak zweryfikowało boisk, aktualnie celem jest zajęcie miejsca w pierwszej ósemce, by mieć spokojną wiosnę na budowanie zespołu na przyszły rok. Personalnie jak się popatrzy na ten skład to minimum podium i z takim zamysłem buduje się ten zespół, jeśli dadzą pracować trenerowi i ustabilizują kadrę to może w przyszłym roku będzie walka o mistrza. Lechia Nowaka gra w schemacie z 3-5-2 a więc na pewno zespół potrzebuje czasu na złapanie tej formacji. Jak na razie gospodarze dobrze czują się u siebie i widać że Nowak wskrzesił ofensywę która wreszcie strzela i pokazuje swój potencjał bo niewątpliwie – bracia Paxiao, Kuświk, Krasic, Mak to personalnie wygląda to świetnie. W dwóch spotkaniach u siebie wiosną zdobyli osiem bramek. Widziałem te mecz jak i wyjazdowe które przegrali tracą w sumie pięć bramek. Faktycznie zespół defensywnie jeszcze tego ustawienia nie złapał i przy wysokim pressingu, który również stosują potrafią zostawiać wiele przestrzeni dla rywala a Jagiellonia będzie potrafiło to boleśnie wykorzystywać. Goście bronią ostatnie pozycji dające prawo gry w grupie mistrzowskiej, dzisiejsze zwycięstwo może być kluczowe w tej walce. Jagiellonia na wyjazdach to odważna ekipa co udowodniła w ostatniej kolejce ogrywając Lecha 0:2. Potrafi świetnie zagrać w ofensywie ale także z drugiej strony za chwilę gra katastrofalnie w defensywie stąd bilans bramkowy na wyjazdach bogaty w bramki strzelone jak i stracone 19:20 (w 12 spotkaniach). Gospodarze od początku sezonu u siebie wyglądają solidnie a z Nowakiem na ławce moim zdaniem zyskali lepszą jakość w ofensywie. Jagiellonia na wyjazdach odważna sprawiając niespodzianki i dziś na pewno swoje okazję będą mieli.
W otwierającym Niedzielne zmagania starciu na boiskach angielskiej Premier League, Crystal Palace będzie podejmować Liverpool. Gospodarze w ogromnym kryzysie po naprawdę bardzo dobrym początku, aktualnie od 10 kolejek bez smaku zwycięstwa. Taka seria oznaczała oczywiście ogromny zjazd w tabeli aż na 15 miejsce, przewaga 9 punktów nad strefą spadkową jest spokojna ale jeśli ta seria potrwa znacznie dłużej to i widomo spadku będzie realne. Crystal Palace jest jedną z najgorszych ekipa jeśli chodzi o grę przed własną publicznością, tylko mizerna Aston Villa jest gorsza. Za Pardewa jest to zespół nastawiony na ofensywną grę który tracił sporo bramek ale potrafił odpowiadać ofensywną, i tu jest właśnie problem ostatnich wyników brak skutecznej gry pod bramką rywala, bo z defensywą jak zwykle jest kiepsko. Dwa ostatnie spotkania w których zaledwie zdobyli jeden punkt remis 2:2 z Sunderlandem (bramka stracona w ostatnich minutach)na wyjeździe oraz porażka 3:2 z West Brom jest jakimś nadzieją na wreszcie wykorzystywanie swoich sytuacji bramkowych. Nie co ukrywać w ataku zespół personalnie wygląda bardzo dobrze ma wiele indywidualności i świetnych techników. Liverpool gra w tym sezonie falami, świetne mecze przeplata bezbarwnymi zawodami, odkąd jednak zniknął problem z kontuzjami w ataku to widać stabilizację formy. Klopp chce wysokie j i ofensywnej gry i właśnie tacy gracze jak Stturidge, Firmino oraz Coutinho gwarantują mu jakość przy takim stylu gry pod bramką rywala. Odkąd zespół objął Niemiec to tak naprawdę Liverpool nie miał problemów ze stwarzaniem sytuacji tylko skutecznością spowodowaną brakiem swoich armat. Defensywa cały czas się myli i tak już będzie do końca bo w tej formacji potrzeba personalnych wzmocnień, nie wolno też zapomnieć o Mingolet który miewa katastrofalne interwencje. W dwóch ostatnich spotkaniach ligowych Liverpool strzelił w sumie 9 bramek w tym 3 ekipie City. Gospodarze jak wspomniałem odzyskali ostatnio skuteczność zobaczymy jak to pójdzie w parze z defensywą która jest dziuraw, Liverpool jest w gazie, nie ma kontuzji w ofensywie to w tym aspekcie jak wspomniałem wyglądają świetnie – dziś wobec tego zobaczymy ofensywny zespół Kloppa zresztą jak w większości spotkaniach a ze swoją skutecznością są tutaj wstanie sami strzelić trzy bramki. Najnowsza historia spotkań tych ekipa to same overy i otwarte spotkania.
Po wielkich emocjach związanych z wielkimi derbami Londynu, równie ciekawe spotkania czekają nas o godzinie 16:00 polskiego czasu, najciekawiej zapowiada się starcie na Stamford Bridge gdzie odrodzona Chelsea będzie podejmować Stoke. Gospodarze za Guusa Hiddinka na krajowym podwórku nie przegrali jeszcze meczu, jedyną porażką Holendra było starcie z PSG w Lidze Mistrzów. Chelsea zanotowała sporo remisów ale ostatnio ścieżka trzech zwycięstw. Daje to osiem punktów starty do czwartego miejsca czyli jeszcze jakaś nadzieje jest tym bardziej w tym roku to nawet najsłabszy zespół potrafi wygrać z czołówką. To co na pewno zmieniło się w grze ekipy z Londynu to odzyskanie radość w ataku, znowu strzelają dużo bramek, mają wiele świetnych momentów w ataku, po prostu widać tą jakość którą niewątpliwie zawsze posiadali, każdym z graczy odżył w ataku to widać na boisku i wynikach. Chelsea w domu to jedna z najbardziej overowych ekip w lidze ze średnią ponad 3.0 bramki na mecz, na co składa się spora liczba strzelonych jak i straconych, bo na pewno to czego się nie udało poprawić to gry w defensywie ale jak widać to atak jest ich najlepszą obronną. Ostatnie pięć starć na Stamford Bridge to 13 bramek strzelonych przy 9 straconych – czyli tak jak pisałem moc w ataku, słabość w defensywie. Stoke jest na pewno jedną z rewelacji sezonu tylko pięć punktów starty do czwartego miejsca. To jest ekipa która u siebie zawsze wyglądała bardzo dobrze, do wyjazdów w tym roku też za bardzo nie można się przyczepić ale na pewno mają zdecydowanie mniej jakości w delegacji jeśli chodzi o destrukcje, szczególnie na tle mocnych rywali „Lisy”, Manu czy Everton z łatwością wbijali po trzy bramki. Atuty to na pewno waleczność zresztą od zawsze z tego słynęli ale w tym roku w ataku ogromną kreatywność w postaci takich zawodników jak Shaqiri, Affelay, Arnautović ,Walters, Bojan. Absencje w obu ekipach też myślę że sprzyjają mojemu typowi, w szeregach gospodarzy zabraknie Falcao, Terry, Zouma, Pedro – w tym dwóch podstawowych środkowych defensorów. Jeszcze dłuższa lista nieobecnych po stronie gości z różnych powodów nie wystąpią: Adam, Bardsley, Given, Johnson, Wilson.
To będzie WOJNA!!, w tym starciu już nie chodzi o panowanie w Londynie albowiem zarówno Tottenham, jak i Arsenal, wciąż liczą się w wyścigu o mistrzostwo kraju. W środku tygodnia obie ekipy przegrały swoje spotkania tak więc „Lisy” mimo remisu nie straciły ale tylko zyskały, dziś dla jednych i drugich wobec tego będzie się liczyć tylko zwycięstwo w tym starciu. Gospodarze grają świetną piłkę, czegoś zabrakło w starciu z West Ham jednak ekipa Bilica u siebie z każdym z czołówki zdobywała punkty, tak więc o jakiś spadek formy bym się nie martwił. Tottenham wreszcie poprawił grę w defensywie, jest po prostu solidność której w ostatnich latach brakowało, nie jest to zapora nie do przejścia ale tych idiotycznych błędów jest po prostu mniej. Tak naprawdę każda formacja jest w formie co nie tylko widać w wynikach ale także w grze – szybka, kombinacyjna gra zarówno w ataku pozycyjnym jak i kontrach, to jest gra na tytuł mistrzowski. Arsenal jest w dużym kryzysie cztery mecze bez zwycięstwa. Katastrofalnie zaczęli prezentować się w defensywie, gdzie popełniają proste błędy taktyczne jako zespół, dodając do tego indywidualne popisy niektórych graczy mamy bardzo słaby obraz gry tego zespołu. To co najbardziej boli kibiców to brak takiej walki gdy ekipie nie idzie, nie ma tam lidera który w trudnych momentach po krzyczy, zmotywuję. Wracając do defensywy to przed dzisiejszym spotkaniem pojawiły się dwa ogromne problemy w postaci braku Laurenta Kościelnego, czyli gracza który z tej defensywy popełniał najmniej błędów. W takim przypadku mecz z Tottenhamem rozpocznie pewnie para Gabriel-Mertesacker, którzy ostatnio nie ma co ukrywać mają więcej złych za grań niż dobrych. Jeszcze poważniejsza strata do kontuzja Cecha który nie ukrywajmy już trochę punktów Kanonierom w tym sezonie wybronił, gdy nie jego postawa to już podopieczni Wengera by się w walce o tytuł nie liczyli. Dziś w po raz pierwszy w lidze Ospina. W 14 spotkaniach wyjazdowych Arsenal stracił już 18 bramek a najgorszy bilans mają właśnie z czołówką Liverpool, Southampton, Liverpool, to ekipy które z łatwością wbijały po trzy bramki. Te derby zresztą jak wszystkie rządzą się swoimi prawami, ale raczej będą bramki a tym powodem jest dla mnie ostatnia gra Arsenalu o której wspomniałem, a wobec tego myślę że ktoś tutaj szybko trafił i już pójdzie dalej.
Poniedziałek może nie jest dobry dniem na rozgrywanie takich hitów, ale mimo to emocje w tym starciu gwarantowane. Napoli wydaje mi się że do końca będzie się bić o mistrzostwa, od początku sezonu grają równo i po prostu nie widać jakiegoś drastycznego załamania formy. Przed tygodniem przegrali z Juventusem co sprawiło że opuścili pierwszej miejsce, świetna wiadomość jednak pojawiła się w piątkowy wieczór kiedy to lider zaledwie zremisował bezbramkowo z Bologna. Tak więc doskonale zdają sobie sprawę o co dziś grają. Liga jest dla nich priorytetem dlatego trener dał odpocząć swoich największym gwiazdom w czwartkowym meczu Ligi Europy. Napoli z niesamowicie skutecznym Higuainem jest najskuteczniejszym zespołem w lidze z 53 trafieniami na koncie, jest to ekipa preferując po prostu atak z wysokim pressingiem i intensywnością. Efekty są tego takie że potrafią być nie do zatrzymania w ataku i z takim nastawieniem dziś wyjdą, szczególnie u siebie. Milan się odrodził po słabym początku wróciła regularność w zdobywaniu punktów a co najważniejsze po prostu dobra gra. Wcale jeszcze nie odpali z walki o miejsce numer trzy, ale ten mecz może być kluczowy. Starta 9 punktów do Fiorentiny przy zwycięstwie stanie się stratą tylko sześciopunktową. Zespół ma dalej swoje problemy poprawili grę w defensywie jednak na wyjeździe dalej stanowi ona problem, do tego wszystkiego ze składu wypadają dwaj podstawowi środkowi defensorzy Romagnoli oraz Mexes – ogromna strata dla defensywy tym bardziej będzie to odczuwalne z takim rywalem. Przy sytuacji w tabeli jednak to oni muszą szukać zwycięstwa a więc bramek a największy progres poczynili właśnie w ataku, gdzie personalnie wyglądali od początku bardzo dobrze, potrzebowali po prostu przełamania. Granie dwójką z przodu Niang – Bacca to też rozwiązanie którego szukali. Remis to strata dla obu ekipa a patrząc na formę to atak po obu stronach miewa się bardzo dobrze stąd ten typ nie może dziwić.
Sobotnie zmagania na boiskach polskiej Ekstraklasy zakończymy w Niecieczy gdzie miejscowa ekipa Termaliki będzie podejmować Cracovie. W tym roku ścisk w naszej lidze jest ogromny i co kolejkę mamy duże zmiany, gospodarze zajmują 13 miejsce ale ciągle z realnymi szansami na ósemkę. Było trochę osób przed sezonem które skazywały ten zespół na szybki powrót do zaplecza a dla mnie Termalica gra naprawdę fajną piłkę szczególnie w ofensywie. Z kreowaniem sytuacji bramkowych nie mają problemów szczególnie przed własną publicznością gdzie grają odważnie stąd w 11 spotkaniach 15 bramek strzelonych i ogólnie dobry bilans. Inauguracja bardzo bolesna porażka w Poznaniu 5:2 ale to spotkanie miało tak naprawdę dwie strony medalu. Defensywie to była klapa na całego, zostawiali dużo przestrzeni Lechowi, do tego popełniali proste indywidualne błędy, nie bez znaczenia jest też fakt że do zespołu dołączyło dwóch nowych graczy Pilarz w bramce oraz Putiwcew do środka defensywy a więc zgranie i komunikacja szwankowały. Ofensywie natomiast zagrali odważni, kilka naprawdę ciekawych akcji, widać że w ataku czują się dobrze bo przegrywając 2:0 potrafili doprowadzić do remisów bo wówczas nie mieli nic do stracenia. Cracovia to może być czarny koń tych rozgrywek, pierwsze spotkanie po przerwie potwierdziło że utrzymali bardzo wysoką formę z pierwszej części. Górnik nie ma miał za wiele do powiedzenia w tym starciu szczególnie w pierwszych 30 minutach kiedy to gracze z Krakowa zagrali idealne zawody. Odejście Rakelsa chyba w ogóle nie odbije się na jakości w ofensywie, w świetnej formie jest Kapustka a nawet wydaje mi się że idzie on jeszcze w górę, Jendrisek pokazał natomiast że weźmie na swoje barki strzelanie bramek. Goście to najskuteczniejszy zespół w naszej lidze z 47 trafieniami, najsłabszy z czołowej piątki jeśli chodzi o drugą stronę czyli bramki stracone, no i w sumie daje to najbardziej overową ekipę w lidze ze średnią 3.5 bramki na mecz. Cracovia grała jesienią ładnie, ofensywie i patrząc na pierwszy mecz to powinien być ten sam styl a jak widać skuteczność jest. Nieciecza zagra odważne zawody, będą błędy w defensywie oraz odpowiednia jakość w ataku to przy takiej postawie Cracovii moim zdaniem da nam bramki tak jak w pierwszym spotkaniu kiedy padło ich pięć.
Hajduk stracił miano główne rywala Dinamo Zagrzeb w kontekście walki o tytuł mistrzowski. Ciągle są w tej grze ale muszą w takich spotkaniach sięgać po komplet punktów. Oczywiście jak to czołówka w tej lidze problemów z grą w ataku nie mają a do tego Hajduk wzmocnił się czterema ofensywni graczami i to są realne wzmocnienia. Co tu więcej pisać jeśli chcą liczyć się walce o tytuł to muszą to wygrać a więc atakować bo to najlepsza taktyka na dzisiejszego rywala. Loko to mniejsze Dinamo, oba zespoły ze sobą ściśle współpracują. Gospodarze co roku grają młodzieżą ich średnia wieku jest najniższa w lidze. Ciężko tutaj znaleźć jakiego doświadczonego gracza stąd sposób gry tej ekipy nie dziwie, ta młodzież nie jest przyzwyczajona do taktycznej gry i nie potrafią bronić, co roku ich statystyki bramkowe są takie same sporo strzelają dzięki fantazji i technice tych piłkarzy którzy nie boją się tak grać i sporo tracą bo brakuje tego doświadczenia. Statystyki i na ten moment 34:34 czyli tak jak wspomniałem nic się nie zmieniło, najwyższa średnia w lidze jako jedyni przekroczyli 3.0, najmniej remisów i nie ważne gdzie i z kim zawsze tak samo grają. W pierwszym spotkaniu wiosny mierzyli się z Rijeka czyli kandydatem do mistrzostwa, dość szybko stracili dwie bramki i tak już zostało, ale gospodarze mieli jeszcze kilka świetnych sytuacji w pierwszej połowie których nie potrafili jednak zamienić na bramki. Druga połowa to już spokojniejsza gra bo też Loko nie chciało odrabiać strat co jak na nich bardzo dziwne ale dziś takiego scenariusza na pewno nie będzie bo grają u siebie. Goście są bardzo mocni w defensywie ale z takim rywalem który idzie na wymianę ciosów i popełnia masę błędów w destrukcji ciężko gra się na wynik, tutaj można ciągle atakować i tak te spotkania raczej między tymi ekipami wyglądały: 1:2, 2:1, 2:5 to ostatnie wyniki na tym stadionie,
Kończymy w Szczecinie pierwszą kolejkę po zimowej przerwie, mierząca wysoko w tym sezonie Pogoń będzie podejmować goście z Kielc. Z każdym spotkaniem ekipy nam się rozkręcały jeśli chodzi o bramki i myślę że ta tendencja u0trzymania się również dzisiaj. Pogoń ma za sobą bardzo dobrą rundę, to jest kandydat do walki o miejsce na podium. Mają naprawdę dobrego trenera, a co według mnie najważniejsze utrzymali trzon zespołu. Praktycznie skład bez zmian z podstawowych zawodników odeszli jedynie Patryk Małecki i Murayama, którzy grali jednak bardzo nierówno. Przyszedł za Węgierski pomocnik Adam Gyurcso to może być jeden z lepszych transferów tego sezonu. Interesował się nim Legia oraz Lech ale to nie dziwne bo na krajowym podwórku to była wyróżniająca się postać. Dla swojego byłego już pracodawcy w tym sezonie strzelił 7 bramek i był to najskuteczniejszy zawodnik. Drugi nabytek to także skrzydłowy Ismael Kam Traore. Pogoń może dużo nie strzelała jeśli chodzi o pierwszą rundę szczególnie u siebie chociaż tylko w trzech spotkaniach nie trafiali do bramki, to moim zdaniem ulegnie poprawie z wielu przyczyn. Świetny okres przygotowawczy co zauważyli nawet rywale, wzmocnienia szczególnie mam tu na myśli Węgra, no i duet napastników Zwoliński pokazał zimą że to jeden z lepszych napastników w naszej lidze, a do tego Dvalishvili bardzo dobrze wyglądał w okresie przygotowawczym. Czesiu wobec tego zapewne postawi na 4-4-2 a z tą dwójką z przodu będą strzelać bramki. Korona to był jeden z główny kandydatów do spadku, początek był świetny ale jak można było przypuszczać im dalej tym coraz gorzej i w tej chwili tylko trzy oczka przewagi nad ostatnim zespołem. Do zespołu dołączyło kilku obcokrajowców i jak powiedział trener Brosz „ Istnieje bariera językowa, owszem, ale mamy zawodników doświadczonych”. Kolejny problem Korony to odejście Wilusza czyli lidera defensywy do tego kontuzjowany jest kolejny ważny defensor Rafał Grzelak, zastępca Wilusza czyli Rymaniak pauzuje za kartki. Do ataku pozyskano z Jagielloni Łukasza Sekulskiego a rywalizacja w tej formacji i świeża krew na pewno się przyda bo Korona to najsłabszy zespół jeśli chodzi o zdobycz bramkową. Na wyjazdach jednak to po Legii najczęściej punktując ekipa, bo wówczas mogą grać z kontry a ekipy Brosza zawsze w tym aspekcie dobrze grały. Na koniec jeszcze jedna kwestia czyli historia spotkań, przed rokiem 2:0 dla gospodarzy, dwa lata wcześniej 3:2 oraz 2:1 czyli bramkowo w Szczecinie było a tym razem Pogoń jest mocniejsza w ataku a Korona słabsza w defensywie.
Ogromny kryzys tak można opisać aktualną formę ekip które zmierzą się na Estadio Mestalla w Walencji, a więc miejscowa ekipa Nietoperzy będzie podejmować Espanyol Barcelona. Valencia Gary'ego Neville'a tkwi dalej w ogromny kryzysie, ilość spotkań bez wygranej w lidze to już 12 spotkań, wobec tego jest to w tej chwili zespół z dolnych rejonów walczący o utrzymanie. Gary chce tutaj stworzyć ofensywny zespół ale totalnie nie może tego pogodzić z grą w defensywie. Defensorzy robią proste błędy a co jeszcze gorsze druga linia w ogóle nie współpracuje z tyłami, straszna luka jest w środku. Kompletnie zagubienie przy defensywnych stałych fragmentach gry. To co wyprawiali na Camp Nou to kryminał 7:0 to i tak niski wymiar kary po tym co pokazali na boisku. Następnie kolejna kompromitacja i porażka z Gijon u siebie 0:1, odbili się od dna remisując w drugim meczu z Barceloną 1:1 ale był to mecz rezerw bez ogromnego zaangażowania ze strony gościa a i tak strzelili bramkę. Ratunkiem dla zespołu moim zdaniem są skrzydła i po prostu atak Negredo może nie jest w najwyższej formie ale potrafi być skuteczny. Boczne sektory to jak wspomniałem ich atut Feghoulina widać zaangażowaniem, Cheryshev sprowadzony zimą z Realu jest głodny gry i już widać że to duże wzmocnienie. Wracając do defensywy to trener ma dwa problemy za kartki pauzuje Mustafi lider dla mnie defensywy oraz lewy obrońca Gaya też zdecydowanie podstawowy gracz. Goście ostatnio grają jeszcze większy kabaret w defensywie niż „Nietoperze” o ile porażka z Realem 6:0 mogła się przydarzyć i nikt nie robi wobec tego aż tak wielkie szumu ale Poniedziałkowe starcie z Real Sociedad które na wyjazdach jest po prostu słabe pokazuje że tutaj defensywa nie istnieje po raz kolejny przyjęli tzw. Manite przegrywając 0:5 Od początku sezonu zresztą nie byli mocni w defensywie są jednym z czterech zespołów którzy stracili już ponad 40 bramek, a sytuacja jest jeszcze gorsza bo w nowym roku ta gra w tej formacji wygląda jak wspomniałem jeszcze gorzej – w pięciu spotkaniach ligowy stracili uwaga 18 bramek. Ciężko znaleźć w tej chwili dla zespołu jakiś punkt zaczepny tym bardziej że wyjazdy to dla nich kolejna katorga tylko dwa zwycięstwa przy 10 porażka, bramki 10:29. Dobra wiadomość jest taka że do składu powróci Caicedo a z nim w ataku jest łatwiej w ofensywie. Ktoś odbije się od dna w tym spotkaniu, a ktoś będzie tkwił w kryzysie nadal, bo nie przewiduje w tym starciu remisu a to też jest dla mnie zwiastunem bramek. To co wyprawiają obie ekipy w defensywie zostało opisane i cudu na pewno nie będzie nie zagrają nagle jedni i drudzy doskonale w destrukcji, ogólnie wydaje mi się że będzie to ostry mecze w którym trenerzy postawią na ofensywę bo to jest ich w tej chwili jedynym ratunkiem, bo potencjał w tej formacji jest duży. Ostatnie spotkania na Mestalla pomiędzy obiema ekipami kończyły się na overach: 2:1, 3:1, 2:2, 2:1, 2:1, 2:1.
To już będzie typ który chyba do końca sezonu będę grał a mianowicie bramki w pierwszej połowie Realu Madryt na Santiago Bernabeu. Do tej pory ekipa Zidane zaliczała przed własną publicznością świetne pierwsze 45 minut, pełna koncentracja, niesamowita intensywność co przy tych wyśmienitych graczach technicznie dawało świetne wynik i grę. Można się przyczepić że rywale słabsi do tej pory gościli tutaj za kadencji Zidane ale moim zdaniem to jeszcze lepiej w aspekcie ofensywnym może wyglądać u siebie z mocnymi rywalami z prostej przyczyny takie Bilbao wcale tutaj nie przyjedzie się tu tylko bronić a więc praktycznie „Królewscy” mogą mieć więcej miejsce na swoje szybkie akcje. Druga strona jest taka która w kontekście typu w ogóle nie martwi to fakt że rywal sam będzie mógł wykorzystywać luki gospodarzy których naprawdę po trafiają sporo zostawić. Statystyki Realu przed własną publicznością w tym sezonie bilans 10-1-1, bramki 45:10. Bilbao na wyjazdach nie jest tak mocne jak u siebie szczególnie w defensywie znacznie więcej błędów – bilans 3-2-6, bramki na sporym minusie 12:20, nie tak dawno Barcelona wygrała z nimi u siebie 6:0 a potencjał domowy liderów Primera Division jest identyczny. Na koniec jeszcze kilka słów o historii spotkań dla Realu to ostatnio bardzo wygodny rywal 5:0, 3:1, 5:1, 4:1 oraz 5:1 to ostatnie pięć rywalizacji, w każdym meczu przynajmniej dwie bramki do przerwy. Wobec takich wyników oraz faktu że Bilbao tutaj będzie chciało atakować przez 90 minut wariant bramkowy na 90 minut też do gry.





