Wielu zastanawia się jak porażka w Grand Derbi odbije się na grze Barcelony w rewanżowym spotkaniu półfinałowym Ligi Mistrzów z Chelsea gdzie przyjdzie im odrabiać starty z pierwszego spotkania. Według wielu jesteśmy świadkami schyłku wielkiej Barcelony i dzisiaj po tym jak przegrali po trzech latach mistrzostwo Hiszpanii również odpadną z półfinału Ligi Mistrzów. Dla mnie są to nieco przedwczesne zapowiedzi. Owszem z Realem Barcelona nie zagrała tak jak przyzwyczaiła nas w poprzednich sezonach ale też trzeba napisać, że i "Królewscy" zagrali na Camp Nou znakomite zawody i chyba jednak zasłużyli na to mistrzostwo. Chelsea natomiast w pierwszym meczu dość szczęśliwe wygrało, wielu pisało i mówiło, że Roberto Di Matteo znakomicie ustawił drużynę na mecz z Blaugraną z czym ja się nie mogę zgodzić. Chelsea wygrało 1-0 grając ultradefensywnie ale przecież Barcelona stwarzała sobie bardzo dobre okazje strzeleckie i tyko szczęści zawdzięcza, że Fabregas, Alexis Sanchez czy nawet Sergio czy Puyol nie potrafili wykorzystać dobrych okazji strzeleckich. Chelsea natomiast oddała jeden strzał celny i od razu zdobyła bramkę. Dlatego taktyka wcale dobra nie była i jeżeli Chelsea zagra podobnie jak na Stamford a Messi i spółka poprawią skuteczność pod bramką Petra Cecha to Barcelona nie tylko nie powinna mieć kłopotów z odrobieniem strat z pierwszego meczu ale również zapewnienia sobie awansu w 90 minutach gry. Sam Josep Guardiola podobnie jak przed meczem z Milanem spodziewa się, że rywal może strzelić bramkę na Camp Nou więc Blaugrana do awansu będzie potrzebowała przynajmniej trzech strzelonych. Według mnie jest to jak najbardziej możliwe. Chelsea pomimo zagęszczenia defensywy w pierwszym meczu (spodziewam się, że również dziś) nie jest monolitem i piłkarze Barcelony już w pierwszym meczu pokazali, że potrafią przebić się przez tą zaporę. Jeżeli więc poprawią skuteczność i over 2.5 czy nawet 3.5 czy handicap bramkowy powinien wejść. Jeśli chodzi o kadry meczowe to w Barcelonie zabraknie kontuzjowanych od dłuższego czasu Érica Abidala, Davida Villi i Andreu Fontà sa. W kadrze Chelsea brakuje jedynie Oriola Romeu, są natomiast David Luiz i Didier Drogba ale ich występ jest raczej wątpliwy w dzisiejszym meczu.
W meczach Legii z Ruchem w ostatnich latach rzadkością są over 2.5 podobnie zresztą jak w meczach finałowych Pucharu Polski w ostatnim czasie. Legia ponadto w ostatnich meczach nie imponuje skutecznością w ostatnim czasie overy zanotowała jedynie z Gryfem i Arką czyli zespołami z niższych klas rozgrywkowych. Jeśli chodzi o Ruch wygląda to nieco lepiej ale też w ostatnim czasie możemy zaobserwować, że ekipa Waldemara Fornalika w ostatnim czasie nieco spuściła z tonu i nie gra już tak efektownie i skutecznie jak jeszcze na początku rozgrywek wiosennych. Postanowiłem zagrać under 2.5 w finale ponieważ nie spodziewam się na stadionie w Kielcach otwartego spotkania. Raczej obie ekipy będą wyczekiwały na błąd rywala i głównie skupiały się na defensywie. To wszystko może sprawić, że możemy być świadkami dogrywki czy nawet serii rzutów karnych. Ponadto wiadomo, że Ruch zagra bez jednego ze swoich asów w ataku czyli Arkadiusza Piecha, oprócz niego za kartki będą pauzować Tomas Josl i Igor Lewczuk, a kontuzjowany jest Żeljko Djokić. W Legii pauzuje za kartki Nacho Novo, bardzo realne jest również, że nie zagra lider ofensywy Legii czyli Daniel Ljuboja ponadto pod znakiem zapytania stoją występy Rafała Wolskiego i Michała Żyro. Podsumowując ciężko spodziewać się dzisiaj jakiejś przesadnie ofensywnej gry z jednej czy drugiej strony. Obie drużyny skupią się raczej na tym by nie stracić bramki a dopiero w dalszej kolejności ją strzelić. Ponadto pamiętajmy o dość dużych osłabieniach w obu ekipach jeśli chodzi o ofensywę obu zespołów. Według mnie w tym meczu może zdecydować jedna bramka, choć wcale się nie zdziwię jeżeli będziemy mieli bezbramkowy remis, dogrywkę czy nawet serię rzutów karnych jak chociażby w poprzednim sezonie.
SC Freiburg rundę wiosenną w niemieckiej Bundeslidze ma niesamowitą. Dość powiedzieć, że po rundzie jesiennej Freiburg miał na koncie 13 punktów i zajmował ostatnie miejsce w ligowej tabeli, będąc tym samym najpoważniejszym kandydatem do spadku. Obecnie ekipa prowadzona przez Christiana Streicha ma na koncie 36 oczek i po wczorajszym spotkaniach wie na 99.9% nie spadnie z ligi (Köln na miejscu barażowym może się jeszcze teoretycznie zrównać z punktami z Freiburgiem ale i tak ekipa Sławomira Peszki ma bilans bramkowy -30 a ekipa z Freiburga -13 więc teoretycznie to utrzymanie mają już zapewnione). Dzisiaj natomiast zmierzą się z Hannoverem 96 na AWD-Arena, ekipa gospodarzy wciąż walczy o miejsce dające prawo gry w przyszłym sezonie w Lidze Europejskiej. Obecnie zajmują 7.miejsce (dające takie prawo) ale wciąż mogą je wyprzedzić czy to Werder czy to Hoffenheim czy nawet jeszcze Wolfsburg. W przypadku jednak gdyby dzisiaj ekipa Mirko Slomki odskoczyłaby tym zespołem na 5 punktów i tym samym niemal zapewniłaby sobie start w europejskich rozgrywkach. Gospodarze więc mają o co dzisiaj grać, goście natomiast swój plan wykonali i mimo, że ostatnio meczów nie przegrywają myślę, że dzisiaj po tym jak wczoraj zapewnili sobie utrzymanie może nastąpić odprężenie i właśnie porażka. Ja nawet typują tutaj porażkę z handicapem bramkowym ponieważ Hannover 96 u siebie jest zespołem naprawdę bardzo groźnym potrafiącym wygrywać z każdym a i nie przegrywającym (9 zwycięstw i 6 remisów), Freiburg natomiast na wyjazdach w tym sezonie wygrał 4 mecze (3 ostatnie), 3 zremisował i aż 8 przegrał. Warto też zwrócić uwagę na ostatnią tendencję ekipy Hannoveru otóż meczu u siebie ta ekipa wygrywa (głównie z handicapem) natomiast mecze wyjazdowe przegrywa. Ponadto w ostatnim czasie dla Freiburg AWD-Arena nie była miejscem zbyt szczęśliwym. W poprzednim sezonie przegrali tu 0-3, sezon wcześniej 2-5, w sezonie 2004/05 udało im się zremisować lecz sezon wcześniej znów tu przegrali 0-3. Jeśli chodzi natomiast o składy na ten mecz to w ekipie gospodarzy zabraknie Sergio Pinto (28/1) oraz Mame Biram Dioufa (10/6). W ekipie gości nie zobaczymy natomiast Olivera Bartha (12/1), Mensura Mujdzę (12/0), Johannesa Fluma (29/3) i Juliana Schustera (21/1).
Mecz przyjaźni w którym zarówno Lechia jak i Śląsk zagrają o 3 punkty jakże potrzebne obu ekipom. Lechia jest tuż nad przepaścią ma niewielką przewagę nad ŁKS-em i dzisiaj sporo się mówi, że Śląsk może "odpuścić" ten mecz co prawdopodobnie dałoby utrzymanie ekipie prowadzonej przez Pawła Janasa. Jednak ekipa Oresta Lenczyka wciąż mimo fatalnej gry i słabych wyników ma szansę na mistrzostwo kraju, ba w przypadku dzisiejszego zwycięstwa zrówna się punktami z Legią Warszawa! Śląsk więc, mimo słabszej gry (według niektóry obecnie jedna z najsłabiej grających drużyna w lidze) ma szansę na mistrza i to bardzo realną gdyby dzisiaj udałoby się wygrać z Lechią, która nie ma co ukrywać gra równie słabo jak nie gorzej niż Śląsk. Śląsk bowiem ma bardzo dobry terminarz i jeżeli dzisiaj udałoby się im zrównać punktami to dwa kolejne mecze grają u siebie z Jagiellonią (słabo grającą na wyjazdach) oraz z Zagłębiem Lubin (które cel na ten sezon już wykonało), ostatni mecz to natomiast kolejny mecz "przyjaźni" z Wisłą i według mnie jeżeli Śląsk przed ostatnią kolejką miałby szansę by zdetronizować Legię to "Biała-Gwiazda" większych przeszkód by w tym meczu im nie robiła. Wracają jednak do meczu uznawanego przez wielu jako "no bet". Warto zauważyć, że obie ekipy od momentu kiedy przeniosły się na nowoczesne obiekty, areny Euro 2012 grają u siebie bardzo przeciętnie,by nie napisać słabo. Dlatego mały plusik należy napisać po stronie Śląska przed tym meczem, bo to Lechia będzie dzisiaj gospodarzem. Warto też zwrócić uwagę na sytuację kadrową. W Śląsku co prawda nie zobaczymy Sebastiana Mili, ale pozostali zawodnicy są do dyspozycji trenera Oresta Lenczyka. W Lechii natomiast mieli sporo problemów w tygodniu z urazami i kontuzjami.Chorowali Krzysztof Bąk i Mateusz Machaj, a z kontuzjami borykali się: Jakub Kosecki, Abdou Razack Traore, Tomasz Dawidowski i Kamil Poźniak, wiadomo również, że Piotr Wiśniewski i Sebastian Małkowski w tym meczu z powodu urazów nie będą mogli grać. Wiadomo już co prawda, że Jakub Kosecki i Abdou Razack Traore będą raczej na 99% w wyjściowym zestawieniu Lechii ale czy będą gotowi na grę w 100% to pokaże boisku. Według mnie Śląsk nawet nie grając ostatnio tego do czego przyzwyczaił nas w 2011 roku i nawet bez Sebastiana Mili ma szansę ten mecz wygrać. Już ostatnio z Podbeskidziem ekipa Lenczyka była blisko zwycięstwa. Lechia natomiast jest chwalona za występ z Lechem, co według mnie jest niesłuszne. Lechia bowiem w tamtym spotkaniu grała słabo i popełniała sporo błędów i gdyby tak Artjoms Rudņevs odblokował się tydzień wcześniej to Lechia już po pierwszej połowie przegrywałaby z 0-3. Śląsk jeżeli będzie więc skuteczny ten mecz powinien wygrać. Osobiście również nie wierzę by Śląsk ten mecz odpuścił, grają o zbyt wysokie cele (w dodatku bardzo realne) by od tak oddawać zaprzyjaźnionej drużynie punkty. Co zresztą mówił w jednym z wywiadów Łukasz Glikiewicz, że oni tego meczu na pewno odpuszczą a wynik meczu Legii jeszcze bardziej powinien pobudzić ten zespół do działania.
Spotkanie dwóch ekip które zdecydowanie lepiej czują się w meczach przed własną publicznością niż na wyjazdach. Jagiellonia bowiem u siebie zdobyła 26 punktów (8 zwycięstw, 2 remisy i 3 porażki, bilans bramkowy 19:12) z 32 zdobytych punktów w całych rozgrywkach . Górnik natomiast u siebie zdobył 24 oczka (7 zwycięstw, 3 remisy i 3 porażki) z 36 punktów zdobytych w całym sezonie. Najmądrzejszym więc wyborem stawiając coś w tym meczu wydaje się więc zagranie zwycięstwa gospodarzy. Ekipa Tomasza Hajty do meczu przystępuje w niemal w najsilniejszym składzie, wracają do drużyny i Frankowski i Kupisz jedynym nieobecnym będzie Nowotka. Górnik co prawda też bez większych osłabień ale zabraknie Szeweluchina zawodnika podstawowego jeśli chodzi o formację obroną ekipy z Zabrza. Wrócę jeszcze na moment do statystyk. Otóż od sezonu 2007/08 obie ekipy rozegrały siedem spotkań i co ciekawe w pięciu z nich triumfowali gospodarze raz w Białymstoku mieliśmy remis i raz w Zabrzu wygrała Jagiellonia. To niejako potwierdza, że obie ekipy są raczej drużynami własnego podwórka dlatego warto spróbować zagrać dzisiaj zwycięstwo Jagiellonii po naprawdę niezłym kursie. Tym bardziej, że Jaga swoje trzy ostatnie mecz ligowe u siebie wygrała z Lechem 2-0, Widzewem 4-1 i Wisłą 1-0. Górnik natomiast ostatnio na wyjeździe przegrał z Lechem 0-1 i zremisował z Ruchem 0-0, gdzie jednak był słabszy niż przeciwnik.
Jak doskonale wiemy wszystkie wcześniejsze mecze naszej Ekstraklasy zapowiadane jako starcia hitowe raczej rozczarowywały. Czy podobnie będzie dzisiaj na Łazienkowskiej w starciu Legii z Lechem? Według mnie możemy się spodziewać naprawdę dobrego spotkania i w którym powinniśmy zobaczyć sporo sytuacji podbramkowych i mam nadzieje bramek. Po pierwsze Legia gra o mistrzostwo, wczoraj jej najpoważniejszy rywal swój mecz wygrał i zbliżył się na punkt do Legii. Legia będzie więc musiał to spotkanie wygrać by utrzymać przewagę nad "Niebieskimi". A jak wiemy Legia grając przed własną publiką, która w takich spotkaniach potrafi ponieść drużynę może mieć w tym meczu spore znaczenie. Rywal to Lech Poznań, drużyna, która po tym jak schedę po Bakero przeją Rumak zaczęła regularnie punktować i ze środka tabeli awansowała na 5. miejsce z szansami na grę w Lidze Europejskiej w przyszłym sezonie (jak wiemy 4. miejsce daje takie prawo). Lech więc ma o co walczyć a grając tak skutecznie jak w ostatnim czasie mogą nie tylko awansować na 4.miejsce ale również wyprzedzić Śląsk Wrocław i znaleźć się na podium rozgrywek. Dlatego Lech również dzisiaj zagra o zgarnięcie kompletu punktów. Gram w tym meczu over ponieważ Legia jak wiemy jest najskuteczniejszą ekipą w lidze (40 bramek), co ważne do formy wraca Miroslav Radović, dobrze również prezentuje się w ostatnim czasie Michał Kucharczyk. Lech natomiast ma 39 bramek strzelonych w lidze i co ważne ta drużyna w ostatnich 5 meczach strzeliła 10 goli co jest niezłym osiągnięciem na Ekstraklasę i pokazuję, że Lech jest naprawdę w niezłej dyspozycji. Pozytywne wrażenie robi głównie Aleksandar Tonev czy Rafał Murawski. Ostatnio co prawda bramek nie strzela Artioms Rudnevs ale znajduje się w sytuacjach dogodnych do zdobycia bramki, piłka go szuka w polu karnym dlatego prędzej czy później ten zawodnik się odblokuje i w końcu coś strzeli. Dlaczego więc nie miałoby to być w dzisiejszym spotkaniu. Jak wiemy Łotysz potrafi grać w ważnych meczach i strzelać w nich bramki więc być może dzisiaj się przełamie i pokona Kuciaka, który tak na dobrą sprawę dzisiaj powinien oglądać mecz z trybun. Jeśli chodzi o kadry. Trener Mariusz Rumak swoją kadrę podał i wśród 18 zawodników nie ma takich piłkarzy jak Manuel Arboleda i Siergiej Kriwiec pozostali są do dyspozycji trenera. Maciej Skorża natomiast nie podał jeszcze kadry na ten mecz ale wiadomo, że nie zagra pauzujący za kartki Rafał Wolski oraz kontuzjowani Michał Żyro i Ismael Blanco, mało prawdopodobny jest również występ Michała Żewłakowa. Osobiście spodziewam się więc naprawdę dobrego spotkania. Liczę, że emocji i bramek w tym meczu nie zabraknie, wszak obie ekipy mają o co grać w tej końcówce sezonu. Wytypować zwycięzcę jest ciężko ale mam nadzieje, że przynajmniej Łazienkowskiej zobaczymy dzisiaj dobre widowisko i bramki.
Powtórka rywalizacji sprzed dwóch lat z tym małym wyjątkiem, że wtedy były to ćwierćfinały Ligi Europejskiej a teraz będzie to walka o finał tych rozgrywek. Co ciekawe wtedy jak i dziś pierwszy mecz będzie sędziował Craig Alexander Thomson (wtedy mieliśmy wynik 2-2). Dlaczego również dzisiaj możemy być świadkami overu bramkowego? Patrząc na rozgrywki Primiera Division mieliśmy dwa wyniki poniżej 2.5 gola (1-0 u siebie Valencia wygrała i 0-0 było w Madrycie). Ja jednak liczę, że w meczu pucharowym będzie nieco inaczej i zobaczymy kilka bramek już dziś na Estadio Vicente Calderon. Po pierwsze dlatego, że patrząc na statystyki ligowe obu ekip to są to drużyny, które strzelają sporo bramek (Valencia jest pod tym względem trzecią siłą w lidze za Realem i Barceloną) ale też sporo bramek tracą te ekipy. Valencia do tej pory straciła 42 bramki natomiast Atletico Madryt jedną bramkę mniej.Te statystyki mają swoje odzwierciedlenie również w Lidze Europejskiej. Atletico strzelił do tej pory 25 goli (drugi wynik) , Valencia natomiast 12 a pamiętajmy, że piłkarze z Mestalla grają dopiero od 1/16 w tych rozgrywkach a 12 bramek daje im średnią 2 na mecz. Ponadto pamiętajmy, że Atletico w tym sezonie zdecydowanie lepiej radzi sobie na własnym obiekcie dlatego należy spodziewać się, że dzisiaj będą chcieli znacznie przybliżyć sobie drogę do finału w Bukareszcie wygrywając z Valencią. Co można natomiast powiedzieć o sytuacji kadrowej obu ekip. W Los Che nie zagrają Ever Banega i Antonio Barragan natomiast w ekipie Los Rojiblancos Silvio, Antonio Lopez, Diego Godin i Fran Merida. Porównując obie ekipy na pewno warto zwrócić uwagę na napastników , dla wielu będzie to nie tylko pojedynek Atletico - Valencia ale również rywalizacji napastników tych ekip czyli Radamel Falcao vs Roberto Soldado. Nie są to jednak jedyne atuty obu ekip z przodu są bowiem tacy piłkarze jak Arda Turan, Diego, Juanfran czy Adrián po stronie gospodarzy dzisiejszego pojedynku czy Jonas, Tino Costa, Sofiane Feghouli czy boczny obrońca Jordi Alba. Myślę, że możemy dzisiaj spodziewać się naprawdę niezłego spotkania z obu stron. Według mnie bramek w tym pojedynku nie powinno zabraknąć, spodziewam się, że nie tylko Atletico będzie wstanie strzelić coś w tym meczu ale również ekipa Valencii nie zakończy z zerowym dorobkiem bramkowym. Mój typ to powyżej 2.5 goli strzelonych.
Już dziś odbędą się pierwsze starcia w walce o finał Ligi Europejskiej. Wydaje się, że w pojedynku Sportingu Lizbona z Athletic Club Bilbao faworytem są Hiszpanie, którzy imponują swoją grą w ostatnim czasie. W pięknym stylu wyeliminowali już takie firmy jak Manchester United czy Schalke 04 Gelsenkirchen. Dzisiaj jednak zagrają na Estádio José Alvalade czyli na obiekcie gdzie od momentu gdy Ricardo Sá Pinto objął w lutym, Sporting drużyna z Lizbony wygrywa każdy swój mecz! Czy dzisiaj Athletic będzie wstanie przełamać tą świetną passę zespołu z Portugalii i znacząco przybliży się do finału Ligi Europejskiej? Według mnie są na to duże szansę. Dlatego też postanowiłem zagrać na zwycięstwo gości nie bacząc na świetne statystyki domowe Sportingu. Wszyscy bowiem pamiętamy jak Bilbao grało na Old Trafford czy Veltis-Arena to zespół z Hiszpanii dominował w tych meczach będąc zespołem lepszym od rywala. Według mnie i Manchester i Schalke to ekipy mocniejsze niż Sporting więc teoretycznie Bilbao również z zespołem z Portugalii powinien wygrać. Tym bardziej, że jak wiemy ekipa trenera Marcelo Bielsy po tym jak awansowała do finału Pucharu Króla i zapewniła sobie występy w przyszłym sezonie w Lidze Europejskiej nieco ulgowo traktuje mecze ligowe a skupia się głównie na Lidze Europejskiej i jak widzimy doskonale im to wychodzi. Przed tym meczem dużo się mówiło o kłopotach kadrowych zespołu z Hiszpanii. Na daną chwilę wygląda to jednak nieźle. Trener Marcelo Bielsa zabrał ze sobą 22 osobową kadrę na ten mecz ale wiadomo, że nie będzie mógł skorzystać z zawieszonego za kartki Javi Martinez jest natomiast w kadrze Iker Muniain i niemal na pewno będzie on do dyspozycji trenera dzisiejszego wieczora. W kadrze jest również powracający po dłuższej kontuzji kapitan drużyn Carlos Gurpegui. Jeśli chodzi natomiast o sytuację kadrową Sportingu na tą chwilę nie ma jeszcze kadry meczowej ale wydaje się, że i tak nie zobaczymy kontuzjowanych od jakiegoś czasu Jeffréna, Alberto RodrÃgueza, Oguchi Onyewu, Fabiána Rinaudo czy Pereirinhy. Mimo bardzo dobrych statystyk jeśli chodzi o mecze u siebie za trenera Ricardo Sa Pinto ja zagram w tym meczu zwycięstwo Bilbao. Każda seria musi się bowiem kiedyś skończyć a dzisiaj jest to tego idealna sytuacja, bo rywal jest niesamowicie silny i wymagający. Mój typ to zwycięstwo gości.
Kolejny klasyk Ligi Mistrzów w półfinale rozgrywek. Na Stamford Bridge Chelsea Londyn podejmie obrońcę tytułu FC Barcelonę, jak pamiętamy ich ostatnie starcie to półfinały w 2009 i gol w doliczonym czasie gry Iniesty, który dał finał Dumie Katalonii. Wtedy mieliśmy dwa remisy (0-0 i 1-1) ja jednak pamiętając ich wcześniejsze mecze, gdzie emocji i przede wszystkim bramek nie brakowało postanowiłem zagrać w tym meczu powyżej 2.5 strzelonych goli. Chelsea wie, że przed rewanżem na Camp Nou będzie musiało wypracować sobie jakąś zaliczkę, Barcelona natomiast będzie chciała rozstrzygnąć losy tego półfinału już dzisiaj i dać sygnał jasny sygnał Realowi Madryt przed sobotnim El Classico, że do ekipa Josepa Guardiolii jest obecnie w lepszej dyspozycji. Wracając jednak do dzisiejszego spotkania. Obie ekipy są w czołówce statystyk jeśli chodzi o zdobywanie bramek w tym sezonie Ligi Mistrzów, Barcelona jak wiemy ma ich 33 (tyle samo co Real) co daje nam 3.3 bramki na mecz, Chelsea natomiast zdobyło w tym sezonie 21 goli co jest czwartym wynikiem (średnia 2.1 na mecz). Ponadto obie ekipy również są w czołówce jeśli chodzi o strzały na bramkę rywali te niecelne: Barcelona 86, Chelsea 76 (pierwsze i drugie miejsce w tej statystyce) oraz jeśli chodzi o strzały celne Barcelona 80, Chelsea 74 (3 i 4 miejsce). To pokazuje, że obie ekipy sporo próbują strzelać na bramkę rywali i często im ta sztuka wychodzi. Myślę, że dzisiaj będzie podobnie ponieważ obie ekipy naprawdę mają spory potencjał w ofensywie. O Barcelonie nie trzeba pisać, natomiast Chelsea po zmianie trenera odżyła i nawet Fernando Torres zaczął zdobywać bramki. Jeśli chodzi o nieobecnych to wiadomo, że Roberto Di Matteo nie może skorzystać z usług Ryana Bertranda i Oriola Romeu ale też z Davida Luiza co będzie na pewno sporym osłabieniem jeśli chodzi o środek obrony The Blues. Barcelona natomiast do Londynu wybrała się bez Ibrahima Afellaya ,Davida Villi, Andreu Fontà sa i Seydou Keity są natomiast Gerard Piqué i Daniel Alves. Jak już wspomniałem Chelsea ostatnio prezentuje się bardzo dobrze co potwierdził półfinał Pucharu Anglii w którym rozbili Tottenham 5-1. Chelsea strzela ostatnio sporo bramek więc dzisiaj też będą chcieli coś przed rewanżem strzelić. Barcelona natomiast to obecnie najlepsza ekipa globu i nawet nie mając zbyt wielu okazji bramkowych mają w swoich szeregach zawodników którzy potrafią zdobyć bramkę z niczego. Dlatego uważam, że dzisiaj na Stamford Bridge bramek nie zabraknie i warto grać w tym meczu overu bramkowe. Ja do konkursu zdecydowałem się dać over 2.5 ale chyba spróbuję też zagrać over 3.5.
Co prawda każda seria nawet ta najgorsza kiedyś musi się zakończyć i Olympique Marseille w końcu jakiś mecz ligowy wygra (w ostatnich 8 spotkaniach ligowych remis i 7 porażek) to jednak ja patrząc na spadki kursów oraz uznawanie za OM dzisiaj jako "pewniaka" uważam, że dzisiaj nie wygra i jakieś punkty lub punkt z Velodrome wywiozą goście. Postanowiłem więc napisać kilka powodów dla których dzisiaj "Les Phoceens" jednak nie zdobędą kompletu punktów. Pierwszy to fakt,że w niedzielę ekipa OM zdobyła Puchar Francji i tym samym zakwalifikowała się do europejskich pucharów w następnych sezonie. Co sprawia, że rozgrywki ligowe nie są już tak ważne dla drużyny. Natomiast SM Caen to drużyna walcząca w tym sezonie o utrzymanie się w Ligue 1. Obecnie zajmuje 17. miejsce ale i Sochaux i Ajaccio, które są za Caen w tabeli mają tyle samo punktów (po 33) więc Caen musi walczyć o każdy punkt w każdym kolejnym spotkaniu.I taki punkt zdobyty na Velodrome byłby dość istotny ponieważ obecnie w tabeli zespoły z miejsc 13-19 dzieli raptem 2 punkty i każda z tych ekip nie jest pewna utrzymania. Ponadto pamiętajmy, że na Velodrome OM ostatnio grało bez dopingu swych fanów co było wynikiem strajku kibiców przeciwko słabej grze zespołu. Co prawda dzisiaj i trener Didier Deschamps i zawodnicy liczą, że ten doping będzie ale ja wcale nie byłbym tego taki pewien. Jeśli chodzi o kadry ekip na te spotkania to Cean zagra bez Lenny Nangis (11/1), Romain Hamouma (28/2), Aurélien Montaroup (9/0),Molla Wague (4/1), Ibrahima Tandia (1/0) i Branko Lazarevic. Natomiast jeśli chodzi o nieobecnych w OM to w kadrze nie ma Morgan Amalfitano (28/1), Souleymane Diawara (23/1) i Billel Omrani (1/0). Mimo, że Cean przyjedzie do Marsylii bez kilku zawodników w tym Romaina Hamouma to osobiście liczę, że jakiś punkt uda im się zdobyć. Dla OM sezon już praktycznie się zakończył, Cean natomiast musi walczyć o każdy punkt ponieważ na koniec sezonu będą one bardzo ważne. Warto również zauważyć, że ostatnio Cean wygrało mecz ligowy z Bordeaux, które podobnie jak OM ostatnio nie spisuje się najlepiej i sezon praktycznie ma z głowy. O powtórzenie wyniku z Bordeaux będzie co prawda ciężko ale punkt według mnie jest w zasięgu graczy Cean.







