Po serii wygranych i remisu z Rennes Olympique Lyon znalazł się na czwartym miejscu w tabeli Ligue 1 i ma nawet szansę na trzecią lokatę premiującą grą w eliminacjach Ligi Mistrzów. Obecnie do trzeciego w tabeli Lille tracą 6 oczek ale pamiętajmy, że dzisiejszy mecze jest meczem zaległym i już dzisiaj Lyon może zbliżyć się na 3 oczka do Lille. Aby tak się stało muszą wygrać z FC Toulouse na ich obiekcie co według mnie jest bardzo wątpliwe również po tym co zobaczyliśmy ostatnio w finale Pucharu Ligi gdzie Lyon przegrał z Ol. Marsylią. Co prawda FC Toulouse ostatnio dwa mecze ligowe przegrała z Lille i Valenciennes ale wciąż liczy się w walce o miejsce czwarte dające prawo gry w Lidze Europejskiej w przyszłym sezonie. Tracą bowiem tylko 3 oczka do Lyonu więc dzisiaj mogą się z nimi zrównać punktami w przypadku zwycięstwa. I ja własnie typuję w tym spotkaniu jednak zwycięstwo gospodarzy. Toulouse co prawda zagra bez kilku zawodników takich jak Aurier (9/1), Didot (23/1), Firmin (7/0), Abdennour (26/2), Tabanou (30/3), Vidal i Pelé ale również goście nie przyjechali na ten mecz w optymalnym zestawieniu brakuje bowiem Aly Cissokho (25/0), Edersona (15/2), Johna Mensaha (1/0) i Dejana Lovrena (17/1). Ponadto patrząc na statystyki Toulouse nieźle radzi sobie w meczach ligowych na swoim obiekcie. Wygrali 9 razy, 4 razy remisując i tylko 2 razy przegrywając, Lyon natomiast jeśli chodzi o wyjazdy to jest to zespół, który bardzo często przegrywa: 8 razy już w tym sezonie przy 5 zwycięstwach i 3 remisach. Warto również zwrócić uwagę na historię pojedynków między Toulousą a Lyonem ponieważ w meczach między tymi ekipami w ostatnich latach górą był ten kto grał u siebie. Lyon ostatni raz w Tuluzie wygrał w listopadzie 2005 roku od tamtej pory 3 mecze przegrał i 2 zremisował. Warto również zwrócić uwagę, że 8 z 10 ostatnich spotkań między tymi ekipami wygrywali gospodarze i tylko 2 razy mieliśmy remisy. Postanowiłem zagrać tutaj zwycięstwo gospodarzy, Lyon mimo dobrej serii w lidze swoją grą nie przekonuję o czym mogliśmy się przekonać podczas finału ligi gdzie przegrali z będącym w sporym kryzysie zespołem Ol. Marsylia. Dziś liczę na to, że dobra passa się zakończy a mecz wygrają piłkarze FC Toulouse.
W rundzie jesiennej obecnego sezonu co prawda w Krakowie padł bezbramkowy remis jednak ja dzisiaj liczę, że mecz będzie wyglądał zupełnie inaczej i padnie w nim kilka bramek. Wystarczy bowiem spojrzeć na historię spotkań między tymi ekipami by zauważyć, że wynik 0-0 z rundy jesiennej jest wynikiem rzadko spotykanym w tej rywalizacji. W ostatnich 13 meczach pomiędzy tymi zespołami mieliśmy bowiem 8 wyników powyżej 2.5 gola i 5 wyników poniżej 2.5 gola. W poprzednim sezonie Polonia u siebie wygrała 3-0 natomiast w Krakowie to "Pasy" cieszyły się ze zwycięstwa 3-1. Ale nie tylko dlatego spodziewam się dzisiaj sporej liczy bramek przy Konwiktorskiej. Warto bowiem zauważyć, że rywale obu ekip w tej kolejce grały właśnie pod te drużyny. I tak Korona przegrała a Śląsk i Ruch swoje mecze zremisowały co sprawia, że jeżeli dzisiaj Polonia wygra awansuje na 4.miejsce dające prawo gry w eliminacjach Ligi Europejskiej. Natomiast jeśli chodzi o Cracovię to jej rywale w walce o utrzymanie (ŁKS i Lechia) swoje mecze w tej kolejce przegrały i "Pasy" dzisiaj mają okazję (choć wydawało się to nierealne) zwiększyć swoje szansę na utrzymanie. Spodziewam się więc, że dzisiaj i Polonia (co naturalne) ale również Cracovia zagrają o komplet punktów, które przybliżyłyby obie ekipy do celu jakie mają na ten sezon. Patrząc na ten mecz statystycznie Polonia u siebie zdobyła w tym sezonie 20 bramek z 30 zdobytych ogólnie. Cracovia natomiast na wyjazdach ostatnio notowała następujące wyniki: 2-2 z ŁKSem, 0-3 ze Śląskiem Wrocław i 1-3 z Lechem Poznań. Można powiedzieć więc, że "Pasy" na wyjazdach ostatnio nie radzą sobie najlepiej bo i ten remis z ŁKSem dość szczęśliwy a i porażka ze Śląskiem i Lechem mogłaby być bardziej dotkliwa. Polonia natomiast musi wykorzystać dzisiaj atut własnego boisku jeżeli chce walczyć o udział w europejskich pucharach w przyszłym sezonie i wygrać dzisiaj z ostatnią w tabeli Cracovią. Ja jak już wspomniałem spodziewam się otwartego meczu z obu stron. Sam trener Kafarski mówił, że nie czuje się gorszy od drużyny Polonii więc spodziewam się, ze strony Cracovii otwartej gry i walki o trzy punkty. Według mnie w takim spotkaniu warto spróbować się zagrać powyżej 2.5 bramek tym bardziej, że obie ekipy mają potencjał jeśli chodzi o atak ale też potrafią robić głupie błędy w swojej "16".
Korona Kielce bardzo szybko będzie miała okazję do rehabilitacji po tym jak bardzo pechowo straciła 3 punkty w meczu z Lechem Poznań. Dzisiaj u siebie podejmą Zagłębie Lubin, które po serii 4 meczów wygranych ma już niemal zapewnione utrzymanie w Ekstraklasie. "Miedziowi" to jednak bardzo niewygodny rywal dla Korony ponieważ Kielczanie ostatni raz wygrali z nimi w sezonie 1991/1992 po dogrywce w Pucharze Polski. Od momentu kiedy Korona gra w Ekstraklasie mierzyli się z Zagłębiem w piętnastu spotkaniach z czego nie wygrała ani razu, osiem razy padały remisy, a siedmiokrotnie górą byli zawodnicy z Dolnego Śląska. Czy dzisiaj uda się Koronie w końcu pokonać "Miedziowych"? Ja uważam, że tak. Po pierwsze dlatego, że będą chcieli zrehabilitować się za mecz z Lechem w poprzedniej kolejce gdzie prowadząc 2-0 nie udało im się wygrać spotkania. Po drugie Korona ciągle walczy o europejskie puchary i nie może sobie pozwolić na to by tracić tak głupio punktów szczególnie na własnym obiekcie, gdzie jak do tej pory by zdobyć chociażby punkt. Pamiętajmy również, że Zagłębie ostatnio wygrało 4 mecze co niemal zapewniło im utrzymanie tym bardziej, że są zespoły, które z wygraniem jednego meczu mają olbrzymi problem, więc cel na tą rundę w Lubinie został już zrealizowany. Zagłębie ponadto ma bardzo słabe statystyki jeśli chodzi o mecze wyjazdowe, w tym sezonie wygrali 3 razy (z 3 najsłabszymi ekipami w lidze ŁKS-em, Cracovią i Lechią), raz zremisowali i 8 razy przegrali. Co ciekawe 3 ostatnie mecze wyjazdowe to 3 zwycięstwa ze wspomnianymi wcześniej ekipami. Myślę, że taka dobra seria piłkarzy z Lubina w końcu się zakończy i według mnie mecz na tak ciężkim terenie jak ten w Kielcach jest do tego idealnym miejscem. Jeśli chodzi o sytuację kadrową to w Zagłębiu nie mogą zagrać Patryk Rachwał i Ivan Hodur czyli dwaj dość ważni zawodnicy środka pola, w Koronie natomiast jedynym nieobecnym jest Grzegorz Lech. Podsumowując liczę, że te spotkanie okaże się tym w którym Zagłębie w końcu przegra z Koroną. Zagłębie bowiem ma dość długą serię (jak na polskie warunki) zwycięstw z rzędu i według mnie taka seria nie może trwać wiecznie dlatego dzisiejszy mecz jest idealny do jej przerwania. Korona wyjdzie zmobilizowana chęcią rewanżu za ostatni mecz z Lechem, natomiast Zagłębie może być już usatysfakcjonowane utrzymaniem w lidze i do meczu mogą podejść gorzej skoncentrowana niż do meczu, które uważane były przez wszystkich meczami o utrzymanie z Lechią, ŁKS-em czy Cracovią. Według mnie 3 punkty pozostaną w Kielcach.
Mecz dwóch ekipa z drugiej części ligowej tabeli, które jednak ostatnio grają lepiej niż mogą świadczyć o tym miejsca w tabeli (szczególnie chodzi tu o GKS). Obie ekipy grają bowiem otwartą piłkę, starając się narzucić rywalowi swój styl gry, obie drużyny również potrafią stwarzać sobie sporo sytuacji podbramkowych i sporo z nich zamieniają na bramki. Dość powiedzieć, że Bełchatów jak na razie strzelił w lidze 28 goli, natomiast Jagiellonia 29 i trzeba przyznać, że nie licząc zespołów walczących o puchary są to jedne z lepszych wyników w naszej lidze. Obie ekipy jednak tracą też sporo bramek, Bełchatów stracił ich już 30, Jagiellonia natomiast 37, to też pokazuje, że zespoły te w ataku dobrze się czują jednak już jeśli chodzi o grę obroną nie jest najlepiej. Postanowiłem więc w tym spotkaniu zagrać powyżej 2.5 strzelonych bramek. Bełchatów w tym sezonie sporą cześć bramek zdobył właśnie w meczach przed własną publicznością, bo, aż 21 z 28 goli. Jagiellonia natomiast sporą część bramek straciła w meczach wyjazdowych, bo 25 z 37. Myślę, że dzisiaj obie ekipy zagrają o zwycięstwo i żadnej z ekip nie zadowoli podział punktów. Bełchatów zagra o 3 punkty ponieważ ich sytuacja w tabeli nie jest najlepsza, mają bowiem tylko 3 punkty przewagi nad ŁKS-em, które jest na miejscu spadkowym. Jagiellonia natomiast będzie chciała potrzymać dobrą grę z ostatnich spotkań i również zainkasować komplet oczek, które w efekcie mogą ich dość mocno awansować w ligowej tabeli. Jagiellonia co prawda dzisiaj zagra bez takich zawodników jak Tomasz Frankowski, Tomasza Kupisza czy Pawła Nowotki. Mimo tych osłabień atak Jagiellonii i tak wygląd nieźle. Z przodu mamy Grzegorza Rasiaka (może grać również Jan Pawłowski) przed nim Marcin Burkhardt a na skrzydłach Maciej Makuszewski i Nika Dzalamidze. W GKS-ie nie zagrają natomiast Leszek Nowosielski i Maciej Szmatiuk oraz Maciej Wilusz. Trzeba też jednak przyznać, że Bełchatów również ma swoje atuty z przodu: Kamil Kosowski, Tomasz Wróbel, Dawid Nowak czy Marcin Żewłakow to zawodnicy nietuzinkowi jak na polską ligę i potrafiący zrobić akcję bramkową. Mecz po sędziuje Tomasz Musiał z Krakowa, który do tej pory Bełchatowowi sędziował 5 spotkań i zwykle te mecze kończyły się overami bramkowymi: 0:3 z Lechem, 1:2 z Polonią, 2:1 z Polonią oraz 1:1 z Legią. Mam nadzieje, że dzisiaj będzie podobnie. Jagiellonii natomiast ten pan będzie sędziował pierwszy mecz w tym sezonie.
W cieniu rywalizacji Borussii Dortmund z Bayernem Monachium w Bundeslidze zostaną rozegrane inne spotkania. Na Easy-Credit-Stadion w Norymberdze przeżywający ostatnio słabszy okres FC Nürnberg podejmie FC Schalke 04, które ma okazję umocnić się na trzecim miejscu w ligowej tabeli po tym jak wczoraj Moenchengladbach znów straciło punkty tym razem z Werderem Bremą. Jak wspomniałem FC Nürnberg ostatnio spisuje się kiepsko, w 5 ostatnich kolejkach potrafili tylko raz zapunktować (remis z Freiburgiem). To wszystko sprawiło, że drużyna Dietera Heckinga niebezpiecznie zbliżyła się do strefy spadkowej. Obecnie ich przewaga nad 16 w tabeli FC Köln to 3 oczka,a nad 17 Herthą Berlin to 5 oczek. Słabsza forma jest spowodowana między innymi tym, że w drużynie jest kilka kontuzji i również dzisiaj kilku zawodników m.in. poprzez kontuzje czy kartki nie może być branych pod uwagę jeśli chodzi o ustawianie składu na mecz z Schalke. Dieter Hecking nie może więc skorzystać z usług Patricka Rakovsky'ego (2/0), Juri Judt (2/0),Marvina Plattenhardta (9/0),Markusa Feulnera (24/1), Adama Hlouseka (11/0), Wilsona Kamavuaka (5/0), Christiana Eiglera (23/1) czy Alexandera Essweina (26/4). Dla porównania w ekipie z Gelsenkirchen nieobecni są jedynie Ralf Fährmann (9/0) i Timo Hildebrand (6/0). Warto też zauważyć, że Schalke ma dość korzystne statystyki bezpośrednich spotkań z FC Nürnberg otóż wygrali z nimi 23 razy, 13 razy remisując i tyle samo meczów przegrywając, przy bilansie bramkowym 73-47 na korzyść oczywiście Schalke. Wspominałem już o tym, że Nürnberg ostatnio nie gra najlepiej i głównie swoje mecze przegrywa, Schalke natomiast w ostatnich 5 meczach ligowych wygrało 4 razy i tylko raz zremisowało. Będzie więc to spotkanie ekip gdzie jednak ostatnio gra słabo natomiast druga bardzo dobrze, liczę, że w tym spotkaniu obędzie się bez niespodzianek i Schalke potwierdzi swoją dobrą dyspozycję i zgarnie komplet punktów.
Dziś na Estádio José Alvalade dojdzie do derbów Lizbony, Sporting podejmie walczącą o tytuł ekipę Benfiki Lizbona. Faworytem tego starcia bukmacherzy uznają ekipę gości ja jednak większe szanse w tym starciu daję podopiecznym Ricardo Sá Pinto czyli drużynie Sportingu Lizbona. Owszem w ostatnim czasie mecze derbowe między tymi ekipami kończyły się zwycięstwem Benfiki jednak Sporting po tym jak trenerem został Ricardo Sá Pinto gra zdecydowanie lepiej nie tylko w rozgrywkach ligowych ale też pucharowych, w Lidze Europejskiej osiągnął przecież półfinał. Co prawda można przeczytać komentarze tego typu, że Sporting w lidze już o nic nie gra i koncertuje się na Lidze Europejskiej, Benfica natomiast gra o mistrza i powinna być bardziej zdeterminowana do zwycięstwa. Według mnie tak na pewno nie jest o czym mówił sam Sá Pinto, który stwierdził, że dzisiaj jego drużyna zagra o zwycięstwo i tym samym zrewanżuje się ekipie Jorge Jesus za ostatnie porażki. Ponadto Sporting wciąż walczy o jak najwyższe miejsce w lidze portugalskiej, dzisiaj może awansować na 4. miejsce, które jest dość istotne bo sprawia, że nie trzeba grać w kwalifikacjach Ligi Europejskiej i ma się zapewniony start w fazie grupowej tych rozgrywek. Warto zwrócić uwagę na statystyki obu ekip. Sporting u siebie gra naprawdę dobrze, wygrali 9 meczów, 2 razy zremisowali i raz przegrali, w dodatku 5 ostatni meczów u siebie to 5 zwycięstwa. Benfica natomiast na wyjazdach dość często gubi punkty (głównie remisując): 6 zwycięstwa,5 remisów i jednak porażka w ostatnim czasie natomiast wygląda to następująco: 2 zwycięstwa, 2 remisy i porażka. Należy również wspomnieć o sytuacji kadrowej obu ekip. Jorge Jesus nie będzie mógł skorzystać z usług pauzującego za kartki Pablo Aimar a jak wiemy jest to kluczowy piłkarz drugiej linii zespołu Benfiki. Sporo mówiło się również o kontuzjach takich piłkarzy jak Luisão, Garaya, Jardela i Miguela VÃtora, oprócz tego ostatniego wszyscy są w kadrze na ten mecz ale czy będą gotowi na 100% to się okaże podczas spotkania. W Sportingu natomiast ciągle nie ma Pereiriny, Rinaudo czy Onyewu, bez nich jednak Sporting ostatni radził sobie naprawdę bardzo dobrze więc ich brak nie powinien być większych problemem. Na koniec warto powiedzieć słówko o arbitrze tego spotkania którym jest Artur Soares Dias, który sędziował Sportingowi 3 razy w tym sezonie i 3 razy Sporting swoje mecze wygrywał. Benfice natomiast sędziował 4 razy i również wszystkie te mecze wygrała ekipa Benfiki. Ja jednak liczę, że dzisiaj ten arbiter okaże się szczęśliwy dla Sportingu i to właśnie Sporting zdobędzie komplet punktów w tym meczu. Według mnie nie warto w tym meczu grać remisu ponieważ ani jednych ani drugich taki rezultat nie zadowoli a sam Artur Soares Dias jest arbitrem, który bardzo rzadko sędziuje mecze w którym mamy podział punktów. W tym sezonie sędziował bowiem w 31 spotkaniach na różnych szczeblach i tylko 3 z tym meczów zakończyły się remisami.
Jak chyba wszyscy doskonale wiemy Śląsk Wrocław na wiosnę spisuję się grubo poniżej oczekiwań. Wygrał raptem raz ze słabą Cracovią i zremisował dwa razy pozostałe spotkania (cztery) przegrał, ostatnio w bardzo kiepskim stylu przy Konwiktorskiej z Polonią. Dlaczego więc dzisiaj miałoby być inaczej i ekipa Oresta Lenczyka pokonałaby drużynę prowadzoną przez Krzysztofa Kierasia? Pierwszym dość istotnym czynnikiem jest fakt, że mecz odbędzie się na starym stadionie Śląska przy Oporowskiej czyli obiekcie gdzie jesienią czy w poprzednim sezonie Wrocławianie spisywali się o niebo lepiej niż na nowoczesnym stadionie Miejskim. Myślę więc, że jest to dość istotny czynnik jeśli chodzi o to spotkanie. Ponadto zauważmy również, że Bełchatów nie gra ostatnio jakieś rewelacyjnej piłki i w ostatnich kolejkach dość niebezpiecznie zbliża się do strefy spadkowej. Pamiętajmy również, że Bełchatów to głównie drużyna własnego podwórka, bo na wyjazdach obok Jagiellonii Białystok to najsłabsza drużyna w lidze. Z 25 punktów zdobytych w tym sezonie Bełchatów tylko 6 zdobył w meczach wyjazdowych ich statystyki na wyjazdach prezentują się następująco: zwycięstwo, 3 remisy i 8 porażek, bilans bramkowy 7:15. Śląsk natomiast dzisiaj jak już wspomniałem gra przy Oporowskiej czyli obiekcie gdzie zdobywał swego czasu sporo punktów, nie tak jak obecnie na stadionie Miejskim gdzie, że mecz to rozczarowanie ekipy Oresta Lenczyka. Słów może kilka o sytuacji kadrowej w obu drużynach. Goście wiadomo, że zagrają bez pauzujących za kartki Tomasza Wróbla i Marcina Wilusza być może zabraknie również Macieja Szmatiuka, który ostatnio był kontuzjowany. W Śląsku nie ma natomiast problemów kadrowych do drużyny wraca Piotr Celeban co na pewno będzie sporym wzmocnieniem linii obronnej Śląska. Myślę, że dzisiejszy mecz Śląsk powinien rozstrzygnąć na swoją korzyść grają przecież u siebie przy Oporowskiej wciąż walczą o europejskie puchary a Bełchatów na wyjazdach sporo traci ze swej wartości. Myślę, że dla Śląska jest to idealny moment na zdobycie kompletu punktów.
VfB Stuttgart po niezłych ostatnich spotkaniach awansował na miejsce dające prawo gry w Lidze Europejskiej w przyszłym sezonie. Trzeba przyznać, że ekipa VfB ostatnio spisuje się naprawdę dobrze, nie przegrali od 6 ligowych kolejek wygrywając w tym czasie 4 razy i 2 razy remisując. Dzisiaj na Mercedes-Benz-Arena podejmą drużynę Mainz, ekipę zajmującą 11. miejsce w tabeli, której obecnie nie grozi ani spadek ani walka o europejskie puchary. Ponadto Mainz gra bardzo nierówno ostatnio potrafili przegrać u siebie z Herthą Berlin 1-3 by w następnej kolejce wygrać w Bremie z Werderem 3-0. Moim faworytem jest w tym spotkaniu oczywiście drużyna gospodarza meczu ekipa VfB. Stuttgart jak już wspomniałem ostatnio bardzo dobrze radzi sobie w Bundeslidze zdobywając regularnie punkty, ponadto dzisiaj grają z drużyną z którą nieźle im się gra jeśli chodzi o rozgrywki ligowe. Do tej pory mieliśmy 11 spotkań między tymi zespołami w najwyższej klasie rozgrywkowej w Niemczech i 6 razy górą była drużyna VfB, 3 razy mieliśmy remis i tylko 2 razy wygrała ekipa Mainz. Jeśli chodzi natomiast o same mecze w Stuttgarcie to VfB wygrał 4 razy i raz zremisował. Statystyki i historia przemawia w tym meczu za drużyną gospodarzy. Jeśli chodzi o nieobecnych to gospodarze muszą radzić sobie bez Khalida Boulahrouza (21/2) i jest to jedyne poważne osłabienie ponieważ Johan Audel, Stefano Celozzi czy Matthieu Delpierre są kontuzjowani od dłuższego czasu i z nich Bruno Labbadia szkoleniowiec Stuttgartu nie może korzystać od początku sezonu. W ekipie gości natomiast nie zobaczymy Bo Svenssona (8/0) i Marcela Risse (10/0). Spodziewam się, że dzisiaj VfB będzie kontynuować dobrą passę meczów bez porażki i zdobędzie kolejne trzy punkty jakże potrzebne w walce o miejsce dające prawo gry w Lidze Europejskiej w przyszłym sezonie. Rywal jak już wspomniałem gra nierówno po dobrym meczu zdarza mu się zagrać słabe zawody. Pamiętajmy również o tym, że w przeszłości VfB potrafiło sobie bardzo dobrze radzić z drużyną Mainz na swoim obiekcie dlatego mój typ to zwycięstwo Stuttgartu.
Na Cino e Lillo Del Duca w Ascoli walcząca o utrzymanie ekipa Massimo Silvy zmierzy się dzisiaj w będącym w kryzysie i chyba już pogodzonym z degradacją UC AlbinoLeffe. Faworytem tego spotkania są gospodarze, którzy zajmują 19. miejsce (miejsce barażowe) sytuacja byłaby lepsza gdyby nie -7 punktów które zostały odebrane klubowi decyzją związku. Mimo to ostatnio Ascoli osiągało korzystne rezultaty (zwycięstwo, 3 remisy i porażka) i dzisiaj nawet bez dwóch podstawowych zawodników N'Diaye Papa Waigo (33/11), Maurizio Peccarisi (30/1) a także Leandro Vitiello (13/1) mogą liczyć na zdobycie kompletu punktów w tym starciu. Zagrają bowiem u siebie z Albinoleffe, drużyną, która w ostatnich 10 meczach zdobyła raptem 2 punkty i niemal pewne jest już to, że ta ekipa nie utrzyma się w lidze. Na wyjazdach Albinoleffe nie radzi sobie (co zrozumiałe) najlepiej do tej pory zdobyli 10 punktów (2 zwycięstwa, 4 remisy i 11 porażek). Dla porównania Ascoli u siebie zdobyło 16 oczek (4 zwycięstwa, 4 remisy i 8 porażek) ale na uwagę zasługuje to, że ekipa ostatnio gra u siebie dobrze i wygrywa (3 zwycięstwa, remis i porażka). Wspomniałem już o tym, że Ascoli zagra bez dwóch kluczowych zawodników Albinoleffe natomiast musi sobie radzić bez kapitana Roberto Previtali (20/2) ale także bez kilku zawodników, którzy na pewno przydaliby się dzisiaj trenerowi Sandro Salvioniemu czyli Francesco Luoni (15/0), Alessandro Malomo (6/0), Michael Girasole (29/2), Alessandro Salvi (17/0) czy Andrea Cocco (25/12). W ostatnich sezonach w meczach tych ekip zazwyczaj wygrywała ekipa gospodarza bądź ewentualnie mieliśmy remis. Dzisiaj remis nie urządza żadnej ze stron, a, że ekipa Ascoli prezentuje się ostatnio lepiej niż Albinoleffe, które jest pogrążone w kryzysie i przegrywa mecz za meczem to typują w tym starciu zwycięstwo gospodarzy.
West Ham United w tym sezonie zdecydowanie lepiej radzi sobie w meczach wyjazdowych niż przed własną publicznością, dość powiedzieć, że w nPower Championship mają najlepszy bilans spośród wszystkich drużyn: 38 punktów (11 zwycięstw, 5 remisów i porażki). Ponadto ekipa West Ham wciąż walczy o 2. miejsce w tabeli, które daje bezpośredni awans do Premier League, Bransley natomiast w tym sezonie raczej już nie gra o nic. Zajmują bezpieczną 18 lokatę z 9 punktową przewagą nad strefą spadkową. Widać to również po ostatnich wynikach w ostatnich 5 meczach bowiem wygrali raz i cztery razy przegrali. Jeśli chodzi natomiast o statystyki meczów u siebie to Bransley wcale nie ma takich najlepszych. 9 razy wygrali swoje mecze ale również 8 razy przegrali oraz 3 zremisowali. Ponadto warto wspomnieć o problemach kadrowych ekipy gospodarze dzisiejszego meczu. Wiadomo bowiem, że kilku piłkarzy ma kontuzje długoterminowe i nie mogą grać, są to m.in. Luke Steele, Rob Edwards, Bobby Hassell, Jacob Butterfield czy David Perkins natomiast Jim O ' Brien dopiero co wraca po kontuzji pachwiny i nie jest jeszcze gotowy na 90 minut gry. Nie są to jednak jedyne osłabienia Bransley wiadomo bowiem, że nie może zagrać Nathan Doyle, który jest wypożyczony z West Ham. W ekipie gości natomiast na pewno nie zagra Mark Noble i Joey O'Brien do dyspozycji Sama Allardyce'a są natomiast Papa Bouba Diop, Winston Reid i Guy Demel. Sytuacja kadrowa lepiej więc wygląda w drużynie gości, ponadto porównując obie drużyny pod względem kadrowym możemy zobaczyć niesamowitą różnicę na korzyść "Młotów". West Ham bowiem w większości składa się z zawodników grających jeszcze nie tak dawno w Premier League i jest to drużyna jak najbardziej do awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii. Spodziewam się więc, że po porażce w ostatniej kolejce z Reading dzisiaj West Ham zrobi wszystko by się zrehabilitować i wygrać mecz z Bransley. Zwycięstwo bowiem sprawi, że wciąż w zasięgu będzie 2. miejsce w ligowej tabeli, które jest dość istotne, bo pozwala uniknąć gry w play-offach. Myślę, że West Ham jak najbardziej stać dzisiaj na odniesienie zwycięstwa i liczę, że 3 punkty pojadą dzisiaj na Upton Park.








