W grupie F gdzie wydawało się, że to Grecja będzie dzielić i rozdawać karty, a po 5 kolejkach zajmuje ostatnie miejsce z dorobkiem raptem 2 punktów zmierzą się dziś reprezentacje Irlandii Północnej z Rumunią. Dwie ekipy, które zdecydowanie dzielili i rządzili w tej grupie jesienią. Rumunia z dorobkiem 13 punktów zajmuje pierwsze miejsca, natomiast Irlandia Północna ma jednej punkt mniej i przewagę 4 oczek nad Węgrami i już 8 nad Finlandią i 10 nad Grecją. Wydaje się więc, że dziś zobaczymy dwie drużyny, które zagrają w przyszłym roku na Euro 2016, jakim jednak wynikiem zakończy się ich bezpośrednie starcie? Ja osobiście stawiam na remis. W pierwszym meczu tych ekip Rumunia wygrała u siebie 2-0, pamiętajmy jednak, że Irlandia Północna u siebie jest zdecydowanie trudniejszym i bardziej wymagającym przeciwnikiem. Myślę, że remis będzie tutaj wynikiem, który raczej nie zaszkodzi żadnej ze stron, a może nawet pomóc, bowiem Węgry grają bezpośrednio dziś z Finlandią i albo (jeśli wygrają Madziarowie) 3 drużyny w tej grupie odskoczą rywalom albo (jeśli Finlandia nie przegra) Irlandia Północna i Rumunia umocnią się na swoich pozycjach. W obu reprezentacjach nie ma może jakiś wybitnych zawodników, ale zarówno trener Irlandii Północnej Michael O'Neill jak i Rumunii Anghel Iordănescu potrafili stworzyć bardzo dobrze rozumiejące się kolektywy i czeka nas dziś naprawdę ciekawe i myślę bardzo wyrównane spotkania. Obie drużyny nieźle radzą sobie w grze defensywnej, Irlandia Północna straciła 4 bramki (tylko jedną u siebie) natomiast Rumunia jedną bramką w całych eliminacjach. Można więc chyba spodziewać się dobrej gry z obu stron w obronie i myślę, że ciężko będzie tutaj o sporą ilość bramek. Myślę, że remis i to bezbramkowy jest tutaj jak najbardziej możliwy. Ja tutaj postanowiłem zagrać remis, myślę, że jest to bardzo dobry zakład na ten mecz.
Cristiano Ronaldo i spółka pewnie zmierzają do awansu na Euro 2016, po meczach jesiennych są liderem w grupie I z dorobkiem 9 punktów. Ich dzisiejszy przeciwnik czyli reprezentacja Armenii jak na razie radzi sobie bardzo słabo w tych eliminacjach bowiem mają na koncie raptem 1 punkt i zamykają stawkę w tej grupie. Patrząc tylko na to wydaje się, że Portugalia jest tutaj zdecydowanym faworytem, ja jednak nie byłbym wcale taki pewny tego, że Portugalia dziś zdobędzie komplet punktów. Portugalia pokazała już nieraz, że z zespołami zdecydowanie słabszymi (na papiarze) radzi sobie nieco słabiej. Wystarczy wrócić do początku tych eliminacji i sensacyjnej porażki u siebie z Albanią (0:1). Później co prawda były 3 kolejne zwycięstwa ale nie były to jakieś wyraźnie zwycięstwa, raczej wymęczone jednobramkowe triumfy. Jeśli chodzi o Armenię to wiadomo, że dziś grają o życie bowiem porażka raczej przekreśla i tak już małe ich szansę na powalczenie o Euro. W zwycięstwo podopiecznych Sargisa Howsepjana nie wierzę ale remis według mnie są wstanie tutaj wywalczyć. Warto bowiem pamiętać, że w ostatnich eliminacjach los często kojarzył ze sobą te dwie reprezentacje. W eliminacjach do MŚ 98 Armenia u siebie zremisowała 0-0 a później przegrała 1:3, w eliminacjach do Euro 2008 znów Armenia zremisowała u siebie tym razem 1-1, a na wyjeździe przegrali 0-1. W tych eliminacjach w pierwszym meczu Portugalia u siebie wygrała 1:0 czy idąc tym tropem w meczu w Erewaniu będziemy mieli podział punktów? Myślę, że jest taka szansa, Portugalia do tej pory nie zachwycała ale mimo to wygrywała, na trudnym i ciężkim terenie mogą mieć jednak kłopoty i liczę, że ten mecz przyniesie jednak niespodziankę jaką byłby niewątpliwie remis.
Mecz dwóch najlepszych ekip w grupie H eliminacji Mistrzostwa Europy, Chorwacja zmierzy się z Włochami. Wydaje się, że faworytem tego spotkania są podopieczni Niko Kovaca, którzy w tych eliminacjach prezentują się naprawdę dobrze i są liderem w tej grupie. Chorwacja jak na razie 4 mecze wygrali i raz zremisowali (na wyjeździe z Włochami). Szczególnie dobrze Chorwacja radzi sobie w meczach domowych, gdzie bez problemów pokonali: Maltę 2:0, Azerbejdżan 6:0 i Norwegię 5:1. Myślę, że dziś na Stadionie Poljud w Splicie to właśnie gospodarze będą "niesieni" dopingiem swoich fanów do kolejnego zwycięstwa i to zwycięstwo według mnie jest naprawdę realne. Pamiętajmy bowiem, że Antonio Conte buduje całkiem nową ekipę Squadra Azzurra, nie ma w kadrze już m.in. Pirlo. Ponadto poza kadrą znaleźli się Mario Balotelli, Ignacio Abate i Lorenzo Insigne. Z powodu kontuzji natomiast w meczu z Chorwacją nie będą mogli zagrać Chiellini, Barzagli, Zaza, Antonelli i Verratti. Co prawda w drużynie Chorwacji nie zagra Modrić ale i tak drużyna Kovaca na papierze (ale nie tylko co pokazują eliminacje) prezentuje się bardzo dobrze. Solidna formacja defensywna z Srną, Corluką, Vidą i Pranjicem, z przodu natomiast będą zapewne dzielić i rządzić Rakitic i Mandzukic. Jeśli chodzi o Włochów to ta przewidywalna "jedenastka" wcale tak mocno nie wygląda: Buffon – Ranocchia, Bonucci, Astori, Darmian, De Sciglio, Candreva, Parolo, Bertolacci, Immobile, Pelle. Według mnie Chorwacja ma szansę by w tym meczu wygrać. Już w pierwszym meczu tych ekip było widać, że różnica między tymi zespołami nie jest wielka (mecz zakończony remisem 1-1). Dziś gdy Włosi grają w nieco osłabionym zestawieniu to myślę, że Chorwację stać (i powalczą) o 3 punkty. Tak też jest moja propozycja na to spotkanie.
Wiemy już, że Polskę w europejskich pucharach będą reprezentować Lech, Legia i Jagiellonia. Zostało jeszcze jedno miejsce do obsadzenia i 4 chętnych są nimi Śląsk, Lechia, Wisła i Górnik, wszystkie te drużyny mają szansę by zagrać w el. Ligi Europy w przyszłym sezonie. Może się oczywiście tak stać, że już dziś poznamy ten zespół jeśli Śląsk wygra, a Górnik i Lechia przegrają swoje spotkania, wtedy zespół z Wrocławia zapewni sobie grę w el. Ligi Europy. Ja jednak liczę dziś na nieco inne rozstrzygnięcia. Wisła chce znów zawitać do europejskich pucharów, dziś jest ich ostatnia szansa by włączyć się w wyścig o Ligę Europy - muszą wygrać. Owszem ostatnio wyniki "Białej Gwiazdy" mocno zawodzą. Po efektownym 4:1 z Górnikiem, później były dwa remisy 2:2 z Lechią po dobrym meczu i 2:2 z Pogonią po słabszym. 2 ostatnie mecze to już jednak porażki z Jagiellonią 1:2 i Legią 0:1. Warto jednak zwrócić uwagę, że już w tym 2 meczach przegranych Wisła prezentowała się naprawdę dobrze i do tego by choćby zdobyć w tych meczach po punkcie zabrakło trochę szczęścia, a w meczu z Legią (po raz kolejny w meczu Legii) mistrzowski Polski znów pomogli sędziowie, uznając bramkę zdobytą ze spalonego. Czy dziś Wisła jest wstanie wygrać? Według mnie tak. Wisła u siebie nie przegrała od 7 marca gdy przegrali z Zawiszą (0:1), od tamtej pory rozegrali 5 spotkań z z czego wygrali 3 i 2 zremisowali. Śląsk natomiast na wyjazdach w tym roku nie wiedzie się najlepiej, dość powiedzieć, że ostatni raz wygrali w delegacji jeszcze w ubiegłym roku - 5 grudnia z Zawiszą. Od tamtej pory w delegacjach byli 8 razy i 3 razy przegrali oraz 5 razy remisowali. Jeśli chodzi o sytuację kadrową to Wisła dziś zagra bez Sarkiego, Miśkiewicza i Sadloka, w Śląsku jedynie Calahorro jest poza kadrą meczową. Mimo to liczę, że Stilić i Brożek poprowadzą "Białą Gwiazdę" do zwycięstwa w tym meczu. Myślę, że Wisła naprawdę nieźle prezentowała się w ostatnich przegranych meczach i liczę, że dziś karta się odwróci, bo i z Pogonią stracili gola w ostatniej minucie doliczonego gry i dziś to jednak Wisła będzie triumfować.
Mecz drużyn, która wciąż muszą walczyć o swoje przedsezonowe cele tj. Legia Warszawa o mistrzostwo, natomiast Lechia o europejskie puchary. Obie drużyny są w podobnej sytuacji bowiem muszą gonić swoich przeciwników i dziś może się tak zdarzyć, że któraś z tych ekip po prostu straci szansę na realizacje celów przedsezonowych. Mimo, że faworytem tego spotkania jest Legia ja postanowiłem zagrać tutaj Lechię Gdańsk. Legia ostatnio nie zachwyca, ba jest nieco przepychana przez kolejne przeszkody, by wciąż liczyć się w walce o mistrzostwo kraju. Przypomnę najpierw z Jagiellonią karny dla Legii w 98 minucie, ostatnio natomiast uznany gol ze spalonego w meczu z Wisłą. Gdyby sędziowie byli nieco bardziej obiektywni to strata do Lecha nie wynosiłaby tylko punkt ale mogło być to już zdecydowanie więcej. Dziś Legię czeka jednak ciężkie zadanie, zadanie z którym mieli w ostatnim czasie sporo kłopotów. Przypomnę, że w poprzednim sezonie Lechia 2 razy wygrywała z Legią w sezonie zasadniczym i dopiero w grupie mistrzowskiej Legia wygrała. W tym sezonie Legia wygrała u siebie ale w Gdańsku to Lechia okazała się lepsza i wygrała 1:0. Dziś w Gdańsku liczą zapewne na podobne rozstrzygnięcie. Warto dodać, że dziś w składzie Lechii będą już Nikola Leković i Sebastian Mila, którzy w ostatniej kolejce pauzowali za kartki. Niestety Jerzy Brzęczek nie będzie mógł skorzystać z usług Gerson, Friesenbichler i Wawrzyniak, którzy są kontuzjowani. Swoje kłopoty ma również Henning Berg bowiem kontuzjowani są Vrdoljak i Duda, a za kartki pauzuje Rzeźniczak, do kadry wracają natomiast Orlando Sa i Maciej Masłowski. Osobiście liczę, że w tym meczu Legia już się nie prześliźnie i w końcu zostanie zastopowany ten marsz zwycięstw, na które Legia po prostu nie zasługuje. Myślę, że w końcu szczęśliwa karta się odwrócili od Legii i dziś jednak meczem w Gdańsku stracą szansę mistrzowskie tak jak w ubiegłym sezonie właśnie w Gdańsku swoje szansę mistrzowskie zaprzepaścił Lech Poznań.
Po bardzo ważnym zwycięstwie nad Bełchatowem (4-1) Zawisze Bydgoszcz czeka dziś kolejny bardzo ważny mecz w kontekście walki o utrzymanie. Na Stadion im. Zdzisława Krzyszkowiaka w Bydgoszczy zawita dziś Piast Gliwice, drużyna, która owszem nie może być pewna utrzymania ale też wiedzą, że w ostatniej kolejce zagrają u siebie z Cracovią, która o nic już nie walczy. Zawisza dziś natomiast znów zagra z "nożem na gardle" muszą wygrać jeśli chcą pozostać w grze o utrzymanie. Czy są wstanie tego dokonać? Osobiście uważam, że tak. Piast owszem potrafi rozegrać naprawdę dobre spotkani i wygrać efektownie jak np. z Bełchatowem (6-3). Problem w tym, że głównie te dobre mecze rozgrywają u siebie, na wyjazdach Piast nie jest już tak skuteczny. Zresztą najlepiej pokazują to statystyki - Piast na wyjazdach wygrał 3 razy, 4 razy zremisował i aż 10 razy przegrywał - 15 pkt zdobytych to najsłabszy wynik w całej lidze jeśli chodzi o mecze wyjazdowe. Zawisza natomiast u siebie wygrała 6 spotkań, 3 zremisowała i 8 przegrała, pamiętajmy jednak, że porażki te miały miejsce głównie na początku sezonu gdy Zawiszy nie wychodziło zupełnie nic. Ostatnio postawa u siebie uległa poprawie i dziś mogą spoglądać na mecz z Piastem z optymizmem. Jeśli chodzi o sytuację kadrową to u gospodarzy dziś nie zagrają Gajewski i Predescu. Nieco większe kłopoty mają w Gliwicach bowiem kontuzjowani są Murawski, Rusov, Wilczek i Zivec. Wilczek jak wiemy to najlepszy strzelec nie tylko Piasta ale i całej ligi (20 goli), dodatkowo będący w ostatnim czasie w naprawdę dobrej formie, ponadto Rafał Murawski również jest dość ważnym zawodnikiem w drużynie Piasta. Myślę, że są to naprawdę spore osłabienia stąd moja propozycja na zwycięstwo Zawiszy. Myślę, że Bydgoszcz wciąż pozostanie w grze jeśli chodzi o utrzymanie po dzisiejszej kolejce.
Dziś najprawdopodobniej poznamy pierwszy zespół, który w tym sezonie opuści szeregi T-Mobile Ekstraklasy. Sporo szansę na to ma bowiem drużyna GKS-u Bełchatów, która okupuje ostatnie miejsce w ligowej tabeli i ma już 4 pkt straty do bezpiecznego miejsca. Korona tj. dzisiejszy rywal Bełchatowa wcale nie jest w jakieś komfortowej sytuacji, owszem zajmują 4.miejsce ale ich przewaga nad Zawiszą to tylko 1 pkt. więc nie mogą sobie pozwolić na porażkę w tym meczu. Wygląda więc na to, że będzie to mecz podobny do tego z poprzedniej kolejki w którym Bełchatów podejmował Zawiszę i gdzie obie drużyny musiały wygrać by potrzymać swoje szansę na utrzymanie. Ten mecz zakończył się wynikiem 4-1 dla Zawiszy, dziś również liczę, że w meczu Bełchatów - Korona padnie sporo goli, stąd moja propozycja na ten mecz to over 2.5 goli. Bełchatów w ostatnim czasie gra dość radosny futbol, przede wszystkim w defensywie. Bełchatów w ostatnich kolejkach traci bowiem naprawdę dużo bramek, wystarczy spojrzeć na wynik meczów jakie rozegrali w grupie spadkowej: 30.05.15 TMO GKS Bełchatów Zawisza Bydgoszcz 1 : 4 25.05.15 TMO Ruch Chorzów GKS Bełchatów 2 : 4 19.05.15 TMO Piast Gliwice GKS Bełchatów 6 : 3 16.05.15 TMO GKS Bełchatów Podbeskidzie B-B 0 : 2 10.05.15 TMO Cracovia GKS Bełchatów 1 : 1 Jak widzimy nawet w wygranym meczu z Ruchem zespół z Bełchatowa stracił 2 bramki. Ogółem w 5 meczach grupy spadkowej Bełchatów stracił 15 bramek, strzelając przy tym 9 goli strzelili. Jeśli chodzi o Koronę to również jest to drużyna, której ciężko jest zachować czyste konto w meczu. Ostatni raz taka sytuacja zdarzyła się w 28 kolejce gdy zremisowali 0-0 z Ruchem. Był to jednak mecz u siebie, na wyjeździe Korona ostatni raz zachowała czyste konto w październiku ubiegłego roku gdy w Chorzowie wygrali z Ruchem 2:0. Jeśli chodzi o sytuację kadrową to w Koronie dziś zabraknie Dejmka i Markovića. W Bełchatowie lista nieobecnych jest bardzo długo i obejmuje 7 nazwisk: Norambuena, Mateusz Mak, Basta, Telichowski, Ślusarski, Baran i Sawala. Myślę, że podobnie jak ostatni mecz Bełchatowa będzie to otwarty mecz z obu stron (obie ekipy muszą wygrać),myślę, że może zakończyć się jak w meczu z Zawiszą tj. sporą ilością bramek, stąd moja propozycja brzmi - powyżej 2.5 goli w meczu.
Cracovia w poprzedniej kolejce zapewniła sobie utrzymanie w Ekstraklasie na 2 serie gier przed końcem sezonu i jest jedyną drużyną nie zaangażowaną już w walkę o ligowy byt w grupie spadkowej. Blisko (choć może okazać się bardzo daleko, o czym za chwilę) utrzymania są piłkarze Ruchu Chorzów, którym w zasadzie brakuje do pełni szczęścia 3 punktów. Czy są wstanie zdobyć te 3 punkty w Krakowie? Cracovia aktualnie notuje bardzo dobrą serię 7 meczów bez porażki w lidze (5 zwycięstw i 2 remisy). Jest to naprawdę dobry wynik "Pasów" ale myślę, że ta seria raczej nie potrwa do końca sezonu. Po pierwsze jak już wspomniałem Cracovia ma już zapewniony ligowy byt i już nie musi grać na maksa w każdym kolejnym spotkaniu. Po drugie ich rywalami będą zespoły walczące o życie, bo tak można nazwać walkę o ligowy byt i zastrzyk gotówki za prawa telewizyjne na następny sezon. Ponadto w Polskiej Ekstraklasie rzadko się zdarza (nawet tym najlepszym) tak długie serie bez porażki i myślę, że już dziś może ona zostać przerwana przez graczy "Niebieskich". Wspomniałem o tym, że Ruch jest z jednej strony blisko a z drugiej jednak daleko utrzymania. W zasadzie dziś nawet w przypadku porażki i porażki Zawiszy z Piastem zapewnią sobie utrzymanie. Gorzej jeśli Zawisza wygra dziś z Piastem (gra u siebie i jest to dość prawdopodobne). Wtedy bowiem w ostatniej kolejce Ruch podejmuje Zawisze i gdyby Ruch i ten mecz przegrał to zostałby przeskoczony przez zespół z Bydgoszczy. Czy sprawi to, że Ruch spadnie? Tego nie można wykluczyć. Dlatego piłkarze Ruchu jeśli chcą mieć spokój przed ostatnią kolejną dziś powinni zdobyć 3 punkty. Warto zauważyć, że w Krakowie rzadko w meczach tych drużyn pada wynik remisowy. Raptem raz na 8 spotkań miał miejsce podział punktów, "Pasy" wygrały 4 razy natomiast Ruch 3. Co pokazuje, że atut własnego boiska w tym przypadku wcale nie musi być decydujący. Owszem Cracovia ma niezłe statystyki meczów u siebie (32 pkt.), ale i Ruch nieźle radzi sobie w meczach wyjazdowych (21 pkt.). Co ciekawe "Niebiescy" wygrali 3 ostatnie mecze wyjazdowe nie tracą w nich ani jednego gola. Jeśli chodzi o sytuację kadrową to wiadomo, że za kartki nie zagrają dziś Covilo w Cracovii oraz Starzyński w Ruchu. Dodatkowo kontuzjowani w Cracovii są Ortega i Kita, których również nie zobaczymy dziś na boisku. Moja propozycja na to spotkanie to zwycięstwo drużyny przyjezdnych.
Na La Rosaleda dojdzie dziś do bardzo ciekawego spotkania pomiędzy Malagą a Sevillą. Goście to drużyna, która wciąż ma szansę zająć 4.miejsce w La Liga (tak się stanie jeśli dziś Sevilla wygra, a Valencia nie pokona na wyjeździe Almerii walczącej o utrzymanie). Malaga wbrew opiniom również ma o co walczyć, bo o LE i w zasadzie wszystko jest w ich rękach i nogach. Otóż jeśli Sevilla dziś nie wyprzedzi Valencii i zajmie miejsce 5, jedyną szansą dla drużyny z Estadio Ramon Sanchez Pizjuan będzie środowy finał Ligi Europy. Jeśli tam Sevilla wygra to w LM w przyszłym sezonie zagra 5 a nie 4 drużyny z Hiszpanii, a ponadto zespoły z miejsce 6,7 i 8 (Bilbao gra w finale Pucharu Króla z Barceloną i zapewne zajmie lokatę 7 bądź 8) zagrają w LE. Przypomnę również, że na 8.miejscu aktualnie znajduje się Malaga, ale za jej plecami jest naprawdę ciasno i jeśli chcą zachować szansę na LE do środy to dziś po prostu muszą wygrać. Ponadto uważam, że hiszpańskiej piłce byłoby na rękę gdyby w LM zagrało 5 drużyn, a nie 4 z tego kraju, a na to są naprawdę spore szansę. Oczywiście patrząc na formę obu ekip w ostatnim czasie to mamy dwie zupełnie inne sytuacje. Sevilla jest na fali i radzi sobie naprawdę bardzo dobrze nie tylko w lidze ale i w LE. Malaga natomiast w ostatnim czasie głownie rozczarowuje ale jak wspomniałem wciąż ma szansę by w przyszłym sezonie zagrać w LE. Myślę również, że dla Sevilli ważniejszym meczem będzie ten środowy z Dnipro i dziś wiedząc, że nawet zwycięstwo nie da im zapewne 4.miejsca nie będą specjalnie się wysilać (choć oczywiście jeśli nadarzy się szansa by wygrać to tak zrobią). Ja jednak stawiam, że Malaga widząc jeszcze ten cień szansy postawi dziś Sevilli naprawdę ciężki warunki i ostatecznie wygra. Wszak w 3 ostatnich sezonach Sevilla ani razu nie wygrała na La Rosaleda - 2 razy przegrywając i raz remisując. Jeśli chodzi o sytuację kadrową to trener gospodarzy nie będzie dziś mógł skorzystać z usług Torresa i Dardera. Goście natomiast muszą sobie radzić bez dwójki Cristoforo, Pareja.
Niesamowicie ciekawa walka rozegra się dziś o utrzymanie w Bundeslidze. Spadkiem do niższej klasy rozgrywkowej jest zagrożonych wciąż kilka drużyn, które dziś będą grały między sobą (Paderborn - Stuttgart i Hannover - Freiburg) ale również spore znaczenie ma mecz HSV z Schalke, które jest spotkaniem również o niebagatelną stawkę. HSV bowiem zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli i jeśli chce utrzymać się w Bundeslidze musi bezapelacyjnie pokonać dziś Schalke Gelsenkirchen. Czy jest tego wstanie dokonać ? Z jednej strony HSV ma zdecydowanie więcej do stracenia jak i do zyskania w tym meczu, to piłkarze Bruno Labbadii muszą ten mecz wygrać jeśli chcą pozostać w grze. Schalke natomiast broni dziś 5.miejsca w ligowej tabeli (bezpośrednia gra w LE), zagrozić im może co prawda Augsburg ale wydaje się to mało prawdopodobne bowiem Augsburg dziś gra na wyjeździe z M'Gladbach i patrząc jak ta drużyna prezentuje się w ostatnich tygodniach ciężko wyobrazić sobie by Augsburg mógł tam wygrać. Dlatego Schalke raczej pozostanie na 5.miejscu w tabeli, tak więc to HSV będzie w tym meczu zdecydowanie bardziej zmobilizowane by uzyskać korzystny wynik. Warto dodać, że Schalke wiosną mocno zawodzi swoich fanów, mieli nawet serię 10 meczów bez zwycięstwa w lidze, a przecież po rundzie jesiennej wydawało się, że to właśnie Schalke może powalczyć o jedno z miejsce dających prawo gry w Lidze Mistrzów. Dopiero ostatnio Schalke wygrało 2 mecz z Stuttgartem i Paderborn ale to też nie były jakieś powalające zwycięstwa - raczej szczęśliwe i wyszarpane. Dodatkowo były to mecze domowe na wyjazdach Schalke od dawien dawna nie wiedzie się najlepiej. Dość powiedzieć, że w tym roku Schalke na wyjeździe wygrało raz i uwaga był to mecz z Realem w Madrycie (4-3), w meczach ligowych w 2015r. na wyjazdach 4 razy remisowali i 4 razy przegrywali. Oczywiście HSV też nie jest w jakiejś niesamowitej formie, co zresztą pokazuje ligowa tabela. Warto jednak zauważyć pewne przebłyski dobrej gry, nie tak dawno wygrali 2 spotkania z rzędu z Augsburgiem i Mainz po czym wydawało się, że są już niemal pewni utrzymania, mieli wszak dobry terminarz bo w następnych 2 kolejkach grali z drużynami bezpośrednio walczącymi o utrzymanie czyli z Freiburgiem i Stuttgartem w tym meczach jednak zdobyli tylko 1 punkt i to dość mocno szczęśliwy. Wydaje się, że lepiej HSV gra się z ekipami ze środka ligowej tabeli lub nawet z tym z górnej części w ostatnim czasie i myślę, że dziś z Schalke sobie poradzą i zdobędą jakże ważne 3 punkty. Jeśli chodzi o sytuację kadrową u gospodarzy nie zagrają dziś Drobny, Behrami, Jansen i Van der Vaart. W drużynie przyjezdnych natomiast Giefer, Höwedes, Uchida, Boateng, Sam i Obasi.





